Poniedziałkowe spotkanie z dyrektorami szkół podstawowych funkcjonujących na terenie gminy Złotów zostało zorganizowane na prośbę radnych, których zaniepokoiły dane (dziś nieaktualne) dotyczące prognozowanej liczby dzieci, które w roku szkolnym 2016/2017 powtórnie trafić miały do pierwszej klasy.
Obawialiśmy, że może chodzić o sztuczną próbę ratowania etatów
– Piotr Lach szczerze przyznał, jakie podłoże miały wątpliwości rajców. Podczas dyskusji, jaka przetoczyła się w trakcie posiedzenia wszelkie przypuszczenia w tym zakresie zostały rozwiane, problem z oświatą jednak nie zniknął. Wręcz przeciwnie – jego skala zobrazowana poprzez dane przytoczone przez dyrektorów szkół zapewne zmusi samorządowców do niepopularnych społecznie, ale koniecznych z punktu widzenia finansowego ruchów.
Podczas spotkania wójt poprosił dyrektorów szkół o przedstawienie danych dotyczących prognozowanej liczebności w klasach pierwszych na przyszły rok szkolny.
Anna Witecka, reprezentująca „podstawówkę” w Sławianowie poinformowała, że liczy na siedmiu do maksymalnie dziewięciu pierwszoklasistów (zaznaczając jednak, że przedstawione przez nią cyfry jeszcze mogą się zmienić). W jeszcze gorszej sytuacji znalazła się szkoła w Kleszczynie, w której do najmłodszej klasy we wrześniu trafić ma sześć do maksymalnie ośmiu osób.
Nie wygląda to obiecująco
– przyznała szefowa tej palcówki Katarzyna Kwacz. Dla dyrektor SP w Górznej optymistyczny wariant wynosił siedmioro uczniów – jak usłyszeli radni – na pewno nie więcej, a możliwe, że mniej. W lepszym, ale tylko trochę położeniu znaleźli się dyrektorzy zespołów szkół w Radawnicy i Świętej, gdzie, jak wynika z bieżących deklaracji, jakie dostarczyli rodzice oraz z przewidywań, naukę w pierwszych klasach z początkiem września rozpocznie kolejno osiem do dziesięciu oraz dziesięciu uczniów.

Dyrektorzy uznali, że lepszym wyjściem aniżeli dowożenie dzieci z jednej szkoły do drugiej jest tworzenie klas łączonych
Piotr Lach, przyznając, że zauważył dyrektorską presję na „siódemkę” poinformował, że jego zgody na funkcjonowanie mniej licznych oddziałów nie będzie. Zaznaczył też, że w sytuacji, gdy do pierwszej klasy rodzice łącznie zapiszą mniej niż siedmiu uczniów, prawo dopuszcza możliwość dowożenia ich do innych placówek. Jednocześnie wójt przyznał, że – chociażby ze względów logistycznych – taki scenariusz póki co nie wchodzi w rachubę. Jego zdaniem bardziej trafionym pomysłem jest tworzenie klas łączonych – Piotr Lach poddał to rozwiązanie dyrektorom pod rozwagę. Zmącił też ich spokój dając do zrozumienia, że fatalne dane demograficzne każą przypuszczać, że w przyszłości bez zwolnień, których tak obawiają się nauczyciele, być może się nie obejdzie.
Podczas spotkania Piotr Lach pokrótce omówił koszty utrzymania poszczególnych budynków. Przy tej okazji zwrócił się do dyrektorów z prośbą o pilnowanie wydatków i wykluczanie zdarzeń niepotrzebne „podbijających” rachunki.
Biorąc pod uwagę wydatki, jakie ponowimy na oświatę każdy procent obniżenia kosztów daje nam naprawdę dużą kwotę
– zaznaczył. Przy okazji przypomniał, że wydatki na rzecz oświaty kształtują się na poziomie niemalże 10 milionów złotych, tymczasem subwencja, jaka trafia do gminy z budżetu państwa, wynosi niecałe 8 milionów złotych.
Włodarz gminy Złotów zaapelował nie tylko o racjonalne wykorzystywanie energii elektrycznej czy nadzór nad zużyciem wody, ale także m.in. o podniesienie wymagań w stosunku do pracowników obsługi.
Proszę pamiętać, że szkoła to nie tylko korytarze. To także budynki gospodarcze, parking, ich otoczenie
– zauważył.
Wiem, że czasami trudno jest egzekwować pewne obowiązki, ale taka jest państwa – dyrektorów rola. Coś trzeba robić przez te osiem godzin
– zwrócił uwagę Piotr Lach.
Głos zabrali też radni. O zrozumienie ze strony nauczycieli prosił Jacek Januszewski.
Nie tylko państwo jesteście w ciężkiej sytuacji, my też
– radny zwrócił się do dyrektorów.
Nieraz sprzeczamy się o kilkaset czy kilka tysięcy złotych, a w przypadku oświaty, proszę nie zrozumieć mnie źle, dwa miliony przeciekają nam przez palce
– odniósł się do różnicy pomiędzy wydatkami a subwencją oświatową.
Musicie spojrzeć na problem szkolnictwa nie tylko ze swojej perspektywy, ale też z punktu, z jakiego patrzy na nią pozostała część społeczeństwa
– podsumował Sławomir Czyżyk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dołączając do dyskusji: Pierwsze kazano dzieciom iść do szkół jako sześciolatki, teraz karzą im zostać w pierwszej klasie, aby na siłę utworzyć pierwszą klasę, by jakiś nauczyciel nie stracił etatu.Szkoda tylko i wyłącznie naszych pociech, których w przedszkolu tak jak na przykład w Kleszczynie Panie ubierają za 15 pierwsza w kurtki i czapki, a te spocone czekają na swoich rodziców. Dzieci starsze w oddziale przedszkolnym uczone są w innej sali a z młodszymi zostaje sprzątaczka, która bardzo często ma uwagi na temat cudzych dzieci, ale to może należy do jej kompetencji...
Będzie jeszcze gorzej.Większość młodych ludzi ucieka do dużych miast, bądź za granice.Tam mają pracę i tam uczą się ich dzieci...
Dołączając do dyskusji: Pierwsze kazano dzieciom iść do szkół jako sześciolatki, teraz karzą im zostać w pierwszej klasie, aby na siłę utworzyć pierwszą klasę, by jakiś nauczyciel nie stracił etatu.Szkoda tylko i wyłącznie naszych pociech, których w przedszkolu tak jak na przykład w Kleszczynie Panie ubierają za 15 pierwsza w kurtki i czapki, a te spocone czekają na swoich rodziców. Dzieci starsze w oddziale przedszkolnym uczone są w innej sali a z młodszymi zostaje sprzątaczka, która bardzo często ma uwagi na temat cudzych dzieci, ale to może należy do jej kompetencji...
Będzie jeszcze gorzej.Większość młodych ludzi ucieka do dużych miast, bądź za granice.Tam mają pracę i tam uczą się ich dzieci...