Pozwolenia, opinie, zaświadczenia, potwierdzenia, plany, mapki - wyremontować dom przy nawale biurokracji nie jest łatwo. Co trzeba zrobić, by jednak się udało?
Za przykład weźmy dom w centrum Łobżenicy, widoczny na zdjęciu, którego remont nadal trwa. Przyznać trzeba, że gotowa już fasada prezentuje się okazale i wśród większości mieszkańców miasta budzi uznanie. Jednak by taki efekt osiągnąć potrzebna była długa droga i bardzo wiele kartek papieru.
Nie na jeden raz
- Do remontu przymierzaliśmy się już od kilku lat. To, że był robiony teraz, wymusił coraz mocniej przeciekający dach. Postanowiliśmy pójść za ciosem i przy okazji jego wymiany odnowić też elewację. Była brudna, przykurzona. Nadszedł czas, by to zmienić – mówi Eugeniusz Starszak, którego rodzina mieszka przy ulicy Złotowskiej. W jednej z szaf znalazł się projekt ich rodzinnego budynku, który pokazywał, jak niegdyś wyglądała elewacja. Posesja znajduje się w strefie miasta podlegającej ochronie konserwatora zabytków. Obejmuje ona m.in. dwa łobżenickie rynki oraz część przyległych im ulic. Choć sam dom nie posiada statusu obiektu zabytkowego, wszelkie ingerencje w jego wygląd powinny być zgłaszane w pilskiej delegaturze Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu. Tam wydawana jest opinia co do zmian, które planuje inwestor. Jeśli nie spełniają one założonych kryteriów, zaczyna się szukanie kompromisu. - Uważam, że przy takich budynkach faktycznie nie powinno być samowoli. Powinniśmy zachowywać zabytki. Nasz dom też mogliśmy pomalować w beżowe kolory, w jednej tonacji, bo tak byłoby najprościej. Jednak chcieliśmy, by wyglądał on tak, jak w momencie, kiedy został oddany do użytku ponad 130 lat temu. Stąd właśnie wziął się ten seledynowy kolor i białe gzymsy, które teraz, po latach, znów widać – mówi E. Starszak. Wizyta u konserwatora zabytków była jednak dopiero rozgrzewką przed dalszymi staraniami o rozpoczęcie remontu. Mieszkaniec Łobżenicy musiał też odwiedzić Wydział Architektury i Budownictwa pilskiego starostwa, gdzie zgłosił rozpoczęcie remontu i oczekiwał pozwolenia. Ponieważ posesja jego rodziny graniczy z pasem drogi powiatowej odwiedził również biura Powiatowego Zarządu Dróg w Pile. - Na dobry początek trzeba było zlecić wykonanie planu zmiany organizacji ruchu, bo zajmowany był chodnik. To koszt kilkuset złotych. Następnie za każdy dzień zajmowania pasa drogowego od metra naliczana jest opłata. Trzeba też było dokładnie określić, od kiedy do kiedy chodnik będzie zajęty – mówi pan Eugeniusz. W sumie przez ostatni miesiąc musiał odwiedzać pilskie urzędy podlegające starostwu. Wszystkiego w jeden dzień nie dało się załatwić i kosztowało to niemało, choćby z powodu wydatków na paliwo. Odległość z Łobżenicy do Piły w jedną stronę to pięćdziesiąt kilometrów. Nie obyło się też bez odsyłania od okienka do okienka i od urzędu do urzędu. Tzw. „jednego okienka” próżno szukać. - Starszej osobie, a wśród właścicieli takich domów jak nasz jest ich sporo, trudno byłoby w pojedynkę przejść te wszystkie procedury. Szkoda, bo wielu ludzi pyta mnie o ten remont, bo też chcieliby poodnawiać swoje domy. Więcej szczęścia mają ci, których posesje leżą przy drogach gminnych, bo sporo rzeczy uda im się załatwić w naszym urzędzie, na miejscu – dodaje Eugeniusz Starszak.
[[reklama]]
Możemy jedynie prosić
Czy jednak władze gminy w jakiś sposób mogą pomóc mieszkańcom, którzy, wychodząc z inicjatywą remontu swoich posesji, przyczyniają się do polepszenia estetyki miasta? - Jeśli chodzi o pomoc w zwolnieniu z opłat za zajmowanie pasa drogowego przy drogach innych niż gminne to na wniosek mieszkańca, jako Rada Miejska, możemy tylko skierować do PZD albo WZDW prośbę i liczyć na jej pozytywne rozpatrzenie – to wszystko. Nie możemy na nich niczego wymóc – wyjaśnia Edward Starszak, przewodniczący Rady Miejskiej w Łobżenicy. Pole do działania w tej kwestii widzi raczej wśród radnych powiatowych, którzy mają wpływ na pracę Zarządu Powiatu, a przez to na działalność jednostek jemu podległych. O możliwość zastosowania ulg i zwolnień z opłat zapytaliśmy też w siedzibie PZD w Pile. - Zgodnie z przepisami ustawy o drogach publicznych zajęcie pasa drogowego na cele nie związane z gospodarką drogami wymaga wydania zezwolenia w drodze decyzji administracyjnej. Ustawodawca nie dopuszcza możliwości stosowania ulg dla takich przypadków. Samowolna realizacja prac w pasie drogowym podlega przepisom ustawy i w takim przypadku zarządca drogi wydaje decyzje uwzględniająca kary finansowe - informuje Krzysztof Tomczyk, dyrektor PZD. W kwestii decyzji o zwolnieniu z podatku od nieruchomości, w przypadku osób indywidualnych, decyduje burmistrz Eugeniusz Cerlak. Rada też może jedynie zasugerować mu podjęcie takiej decyzji.
Efekt na marne?
Jednak nie tyle kwestia zwolnień z opłat czy długiej drogi administracyjnej jest w tym konkretnym przypadku najgorsza. - Domu przez lata nie odnawialiśmy, bo nie miało to najmniejszego sensu. Przed nim ciągle, po nawet małym deszczu, stała woda, która, wymieszana razem z błotem z kół, lądowała na elewacji. Nieco lepiej jest od kiedy pojawiła się kanalizacja, ale asfalt wylany jest tak, że choć jest jej mniej, woda dalej się na nim zbiera – mówi Eugeniusz Starszak. Remont frontu domu zakończył się przed paroma dniami na elewacji już widać ślady zniszczeń od przejeżdżających aut. - Na ekrany osłaniające nie ma szans przy drodze powiatowej, pozostanie nam to jedynie co jakiś czas odmalowywać. Tyle możemy zrobić – podsumowuje mieszkaniec Łobżenicy.
Sz. Chwaliszewski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze