Przez wiele miesięcy toczyły się boje o wyrównanie nawierzchni ulicy Leśnej. Teraz, gdy prace wreszcie przeprowadzono, pojawił się inny problem - kłopot właścicielki przydrożnego pola z dostępem do porzeczek
Problem zgłosił nam syn właścicielki ziemi. Chodzi o to, że wzdłuż wyremontowanej drogi wykonano rów odwadniający, który ma zapobiegać gromadzeniu się wody na drodze, a w wyniku tego regularnemu jej niszczeniu. Zdaniem właścicielki ziemi rów przebiega jednak w taki sposób, iż utrudniony jest dojazd na pole, ale przede wszystkim niemożliwe jest wykonywanie manewru zawracania kombajnem, który zbiera rosnące na jej polu porzeczki. – Mam nieznaczną emeryturę, w dużym stopniu żyję z tych porzeczek. Dzięki zarobionym na ich zbiorze pieniądzom mogę kupić np. opał na zimę – mówi kobieta, przyznając, że nie chce korzystać z pomocy opieki społecznej. [[reklama]] Zgodnie z przepisami Dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Lipce Bartosz Sadowski zapewnia, że jeśli chodzi o wjazd na pole został on wykonany zgodnie z przepisami. – Taki wjazd powinien mieć 6 metrów szerokości, ułożone są pod nim dwie rury o długości trzech metrów, więc szerokość jest właściwa. Jeśli właściciel ziemi chce mieć szerszy wjazd, dalsze prace powinien wykonać na własny koszt. Nie stać nas na to, żeby robić komuś prezenty – mówi dyrektor ZGK, podkreślając też, że dojazd do pola został wykonany w miejscu wskazanym przez właścicielkę ziemi.
Dotychczas w tym właśnie miejscu, tuż przed drzewem, kombajn zawracał przy zbiorze porzeczki. Teraz nie jest to możliwe
Dyrektor przyznaje, że wcześniej pole rzeczywiście było niemal bezpośrednio połączone z drogą, nie było w tym miejscu rowu odwadniającego, ale właśnie dlatego, szczególnie w tym miejscu, był problem z przejazdem drogą, bo w wyniku częstego gromadzenia wody tworzyły się błotniste koleiny i przejazd traktem był bardzo utrudniony. – Dlaczego nie można było wykonać rowu po drugiej stronie, tak żeby po naszej stronie nadal swobodnie można było zawracać kombajnem przy zbiorze porzeczki? – pytają właścicielka pola i jej syn. – Po drugiej stronie drogi nie było technicznej możliwości wykonania rowu – odpowiada dyrektor Sadowski, dodając, że w jego ocenie błędem właścicieli pola jest to, że porzeczki rosną tak blisko krawędzi działki. Dyrektor ZGK podkreśla też, że wcześniejsze zawracanie kombajnu z wykorzystaniem w tym celu drogi również mogło wpływać na pogarszanie jej stanu. – Nie. Kombajn do zbiórki porzeczki nie niszczył nawierzchni, nawet jej specjalnie nie brudził – zapewnia właścicielka ziemi. – Czy to oznacza, że żeby swobodnie zawracać mam teraz wyciąć część krzaków? – pyta kobieta, bezradnie rozkładając ręce...
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze