Reklama

Drogi kością niezgody

13/05/2014 00:00
Radny Głyżewski uważa, że miasto robi nie te drogi, które powinno. Jedni czekają na inwestycje 30 lat, inni mają asfalt zanim wybudują dom. - Jestem radnym nie po to, żeby się ze wszystkimi decyzjami burmistrza zgadzać - mówi rajca

Inwestycje drogowe to konik Romana Głyżewskiego. Ten emerytowany strażak ma czas i regularnie objeżdża miasto, by sprawdzić, co i gdzie powinno zostać zrobione. Jego oczkiem w głowie są osiedla za rzeką, bo mieszkańców tych terenów reprezentuje w radzie. - Ulica Okrężna ma trzydzieści dwie posesje, budynek przy budynku. Na dzisiaj każdy ma dwa, trzy pojazdy, a na poboczach błoto. Dopóki ten teren nie będzie odwodniony, nie będzie spokoju – mówił podczas posiedzenia komisji bezpieczeństwa rady miejskiej zwołanej na 24 kwietnia. Ulicę Okrężną nazwał kością niezgody obecnej rady.

Jerzy Kołodziejczyk widzi sprawę odmiennie. - Gdyby ludzie sami zadbali, to wyglądałoby to inaczej – wiceburmistrz proponuje, by utwardzenie poboczy przy rzeczonej ulicy odbyło się w ramach inicjatywy lokalnej. - Jeżeli ci ludzie zgodzą się na utwardzenie poboczy płytami jumbo i wypełnienie ich tłuczniem, to skończą się problemy z wodą i błotem – uważa urzędnik. W inicjatywie chodzi jednak o to, że mieszkańcy muszą dołożyć się do inwestycji. Radny Głyżewski nie chciał się z tym zgodzić. Jego zdaniem osiedla Za rzeką i tak są pokrzywdzone, bo tamtejsze drogi są wąskie, bez krawężników i standardowych poboczy. - Jestem radnym nie po to, żeby się ze wszystkimi decyzjami burmistrza zgadzać i z tą się nie zgadzam. Robi się 500 metrów drogi za 500 tys. zł na Ogrodowej, gdzie stoi bodajże jeden budynek, a na Okrężnej ludzie mieszkają po trzydzieści lat i mają warunki skandaliczne – radny nie krył zdenerwowania. - Tam ma być czyn społeczny? To nie jest tak. Nie zgadzam się, żeby 500 tys. zł poszło na Ogrodową – stwierdził stanowczo.

Mimo protestów radnego inwestycja ta i tak zostanie przeprowadzona. - Mamy tam sprzedane działki, teren jest uzbrojony, chcemy jeszcze zrobić oświetlenie i drogę – J. Kołodziejczyk mówił o ostatnim etapie budowy na Ogrodowej.

[[reklama]]
 
Podjazd w nagrodę?

Zastrzeżenia radny Głyżewski miał także do zakresu prac na ulicy Jeziornej. Tam zaplanowano prace drogowe za kwotę niemal 600 tys. złotych. Ponieważ jednak w budżecie znalazły się dodatkowe pieniądze na inwestycje (ponad 920 tys. złotych), to Jeziorna zostanie wykonana w większym zakresie. Łącznie na inwestycję tam przeznaczone ma być ponad 1,2 mln złotych. - W poprzednim etapie prac zrobiono tam wjazdy do posesji dla każdego mieszkańca. To też szło z pieniędzy miasta? - dopytywał Roman Głyżewski.

Z tłumaczeń wiceburmistrza wynika, że miasto odtwarza te wjazdy, które tam były. Zrobienie nowej nawierzchni i wstawienie krawężników przy pozostawieniu starych wjazdów wyglądałoby nienajlepiej. Poza tym mieszkańcy Jeziornej mają dbać o zieleń tak własną, jak i tę przy jezdni, a to władze miasto doceniają. - Nie wiem, czy to jest nagroda za to, że ktoś dba o zieleń? – radny dziwił się wyjaśnieniom zastępcy burmistrza. - To nie jest w żadną nagrodę - odparł Jerzy Kołodziejczyk.

Wiceburmistrz spór z radnym zakończył stwierdzeniem: - Z wyborem, które ulice będziemy robić, można się zgodzić lub nie. Te drogi zostały zrobione, bo była na nie dokumentacja. To główny powód.

Radnego to nie zadowoliło. W rozmowie z nami Roman Głyżewski nie mógł powstrzymać się przed konkluzją, że remontowane są te ulice, w pobliżu których mieszkają burmistrz (patrz Jeziorna, Plażowa) i wiceburmistrz (Ogrodowa, Jarzębinowa).

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama