Reklama

Drogi nie będzie ?

12/11/2012 00:00
Łobżenicę od Piły dzieli blisko 45 km. Po ostatniej sesji rady miasta może okazać się, że dystans ten, za sprawą drogi Kruszki - Kijaszkowo, zwiększy się jeszcze bardziej

Jak to się zaczęło?
Kiedy powstawały powiaty toczyła się dyskusja – czy Łobżenicy bliżej do złotowskiego, czy do pilskiego. Decyzja postawiona wówczas przed radnymi nie była łatwa, bo pierwszy kusił przede wszystkim mniejszą odległością w kilometrach, którą musieliby pokonać potencjalni petenci, aby załatwić swoje sprawy w powiatowych urzędach. Drugi wskazywał na większy potencjał, a co za tym idzie większe możliwości finansowe kierowane do budżetu gminy Łobżenica z powiatowej kasy. Wybór padł na Piłę, która obiecała, że aby skrócić odległość do stolicy powiatu wybuduje drogę pomiędzy miejscowościami Kruszki i Kijaszkowo.

[[reklama]]

14 lat minęło

Inwestycja nie ruszyła od razu. Kolejne lata i kadencje odsunęły projekt w czasie. Sprawa drogi Kruszki - Kijaszkowo, która dalej biegłaby przez Wysoką do Piły, często pojawiała się na sesjach rady. Jak bumerang wracało pytanie – kiedy? Na minionej sesji rady miejskiej Stefan Piechocki, reprezentujący zarząd powiatu pilskiego przekazał informację, że w planowanym na rok 2013 budżecie powiatu nie uwzględniono budowy tej drogi z powodu braku funduszy. Dodał także, że zgodnie z nowymi wytycznymi Ustawy Samorządowej, zapis w budżecie inwestycji wartej 5,5 mln zł, której nie można zrealizować, uniemożliwia przyjęcie budżetu do wykonania przez Regionalną Izbę Obrachunkową. – Państwo wiecie, co znaczy negatywna decyzja RIO w stosunku do budżetu. Nie uchwalimy budżetu i mamy problem z utrzymaniem samorządu powiatowego- przekonywał S. Piechocki. Zaznaczył, że projekt nie został w całości wykreślony, lecz nadal oczekuje jako zadanie inwestycyjne do wprowadzenia w przyszłości. Jednak jego realizacja możliwa będzie dopiero, gdy znajdzie się na nią współfinansowanie. Ponadto przebudowa miałaby objąć także pozostałe części trasy, tak aby przystosować całość do wyższego natężenia ruchu, co wiąże się z jeszcze większymi środkami na ten cel, których w tej chwili brak, a które mogą pojawić się w kolejnych latach. Stefan Piechocki tłumaczył również, że powiat wykonał bardzo kosztowny projekt (40 mln zł) w postaci tzw. obwodnicy południowej i przez najbliższe lata nie jest w stanie podejmować podobnych zadań ze względu na spłatę zaciągniętych kredytów. Jako priorytetowe wskazał planowanie w budżecie powiatu takich inwestycji, w których zagwarantowane są środki zewnętrzne, w możliwie najwyższym stopniu. – Myślę, że nie ma co się targować, kto jest lepszy, kto jest gorszy, bo interes działania powinien być wspólny i dla państwa, i dla nas.

Burmistrz oburzony

- Kiedy radny powiatowy Stanisław Jendrzejewski pokazał mi pismo, z którego wynika, że burmistrzowie nie zgodzili się na współfinansowanie, myślałem, że szlag mnie trafi – w odpowiedzi zabrał głos Eugeniusz Cerlak. Dodał, że postawione wcześniej przez powiat zadania w postaci podziału gruntów i ich wykupu pod nową drogę zostały przez gminę Łobżenica i Wysoka wykonane. – Nie było mowy o żadnym innym dofinansowaniu. Zmiana zasad w trakcie gry- to jest cios poniżej pasa – mówił E. Cerlak. Dodał, że nie przypomina sobie, aby w momencie budowy obwodnicy południowej na gminy, przez które ona przebiega zrzucano ciężar współfinansowania inwestycji. – Ta droga to była karta przetargowa przystąpienia do powiatu pilskiego. Jak my to mamy traktować po 14 latach? – pytał burmistrz Łobżenicy. Wskazał też na problem w postaci przygotowanej dokumentacji technicznej, która lada chwila może okazać się nie ważna, a włożone w jej przygotowanie pieniądze okażą się pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. – Ja rozumiem kłopoty finansowe, ale swoje kłopoty zrzucać na kogoś innego, uważam, że to jest całkowicie nie na miejscu - dodał.

Stefan Piechocki zaznaczył, że powiat nie zmusza włodarzy gmin, przez które miałaby przebiegać droga, do wydawania na nią pieniędzy. Współfinansowanie było propozycją powiatu, wynikłą ze znacznego ograniczenia możliwości pozyskania zewnętrznych środków. – To były normalne rozmowy negocjacyjne, które wykazały, że z tych negocjacji nic nie wyjdzie. Wycofujemy się z pewnych zobowiązań i koniec. Bo takie są realia finansowe - mówił S. Piechocki.

Sz. Chwaliszewski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama