Budy to niewielka wieś na skraju gminy Jastrowie. Od ponad 150 lat stoi tam kościół ewangelicki, za którego remont zabrał się Dariusz Dudkiewicz
Powstanie kościoła ewangelickiego w Budach datowane jest na XIX wiek – 1863 r. Taką informację można znaleźć w monografii tej wsi, starej, niemieckiej księdze, którą Dariusz Dudkiewicz pozyskał od przyjaciół z zachodu.
– W tamtych czasach wieś ta nazywała się Jagdhaus, czyli dom myśliwski – mówi D. Dudkiewicz, prezes Stowarzyszenia Porozumienie dla Przyrody.
– No i liczyła o wiele więcej mieszkańców niż ma teraz – dodaje.
Sam kościół ewangelicki, który znajduje się w centralnej części wioski, funkcji sakralnej nie pełni od lat. Na przestrzeni swojej historii używany był różnorako.
– PGR miał tam magazyny zbożowe, Nadleśnictwo – magazyn sprzętu. Później stał pusty, a dzieci w nim w piłkę grały – mówi D. Dudkiewicz, który zbadał historię nie tylko tego obiektu, ale i całej wsi.
Od końcówki lat 80., czyli od czasu reformacji ustrojowej, wrócił on w posiadanie ewangelickiej gminy wyznaniowej, która interesu w jego utrzymaniu nie miała, gdyż na tych terenach wyznawców tej wiary można ze świecą szukać. Dlatego ponad 40 lat budynek stał, zarastając chaszczami na zewnątrz, a w środku otulając się kurzem.
W końcu pozyskała go gmina Jastrowie, która szukała chętnego na jego zakup. Jakieś dwadzieścia lat temu pojawił się jeden chętny, który chciał w tym miejscu zrobić… dyskotekę. Polska odbiegała jednak pod względem sekularyzacji od takich krajów jak Niemcy czy Francja, w których taki zabieg nikogo nie dziwi, i na naszym terenie pomysł ten musiał być skazany na porażkę.
Kilka lat temu Dariusz Dudkiewicz, jeszcze jako członek Rady Miejskiej w Jastrowiu, pozyskał trochę środków, dzięki którym udało się podreperować dach i mury. Ząb czasu jednak nieubłaganie nadgryzał coraz bardziej tę historyczną konstrukcję.
– Zacząłem się zastanawiać, czy nie wrócić do idei renowacji i nie zająć się tym budynkiem już na serio. A że założyłem już Stowarzyszenie Porozumienie dla Przyrody, to wyraziłem inicjatywę przejęcia tego budynku, do czego przychylił się burmistrz Wojtiuk – mówi.
Stowarzyszenie i gmina podpisały więc w zeszył roku umowę użyczenia budynku i Dariusz Dudkiewicz mógł przystąpić do działań.
– Coś już się zaczęło dziać. Musieliśmy długo czekać na plany, ale dach oczyszczony został z pokładów mchu i uzupełniliśmy dachówki, przycięliśmy trochę drzewa i uporządkowaliśmy teren wokół, zrobiliśmy na zewnątrz kamienne schody i oczyściliśmy elewację wewnątrz i z zewnątrz – wylicza. Szczególnie oczyszczenie wewnętrznych ścian niosło ze sobą niezwykłe odkrycia w postaci malowideł i napisów.

Dariusz Dudkiewicz wierzy, że za kilka lat to miejsce odżyje
Budynek jest oczywiście w rejestrze konserwatora zabytków, z którym prezes Stowarzyszenia jest w ciągłym kontakcie.
– Z panią konserwator doszliśmy do porozumienia i myślę, że nasza wizja jest zbieżna. Chcemy tam jak najmniej ingerować, nie usiłujemy go całkowicie odrestaurowywać i odtwarzać jego stanu sprzed wojny. Celujemy w mariaż współczesności z przeszłością oraz znakami tej przeszłości – mówi. Oznacza to, że Stowarzyszenie pozostawi wszelkie oryginalne elementy tego kościoła, które zostawić można, czyli chociażby dziury w tynku, odsłaniające czerwoną cegłę czy drewniane podpory, na których korniki pozostawiły finezyjne wzory.
– Z drugiej strony chcę, żeby ten budynek był w pełni funkcjonalny i żeby został mu nadany charakter centrum edukacji przyrodniczo–ekologicznej oraz Muzeum Czasu – mówi. Pod pierwszym pojęciem rozumieć należy oświatę przyrodniczą bez jakiejkolwiek ideologii. D. Dudkiewiczowi przyświeca cel ukazania zależności między światem zwierząt, roślin i ludzi poprzez pryzmat ludzkiej działalności gospodarczej (rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo, budownictwo), a także poprzez działania odwrotne – przyrody na człowieka.
Koncepcja Muzeum Czasu to z kolei chęć zachowania spuścizny trzech kultur, które spotkały się na tych ziemiach: niemieckiej, polskiej i ukraińskiej, pokazania, jakie wartości wniosła każda z nich i jakie, w swej odrębności, przetrwały do dziś.
Prezes Stowarzyszenia może liczyć na wsparcie nie tylko burmistrza Jastrowia, ale również sołtys Bud, Małgorzaty Warszawskiej, która w raz z radą sołecką przekazuje na jego inicjatywę znaczne środki finansowe – w tym roku jest to 14 tys. zł. Liczy też na sponsorów, których na razie pozyskał po stronie niemieckiej, w partnerskiej gminie Steinfeld.
Kiedy budynek zostanie przywrócony do świetności? – Myślę, że takim wyważonym planem jest pięć lat od momentu przekazania, czyli jeśli w 2024 roku odbędzie się tam pierwsza impreza, to będę bardzo zadowolony – kończy.
Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
jeszcze trochę i za sprawą PiS i Kościoła wszystkie budynki sakralne zostaną zamienione na lokale rozrywkowe, restauracje, domy publiczne,
Za sprawą PiS raczej nie. Prędzej Po.
Po rządach PiS robiącego wraz z Kościołem z Polski katotaliban
I kolejna budowla do remontu na którą nie ma pieniędzy. Szpitale lepiej by budować w obecnych czasach.
Lepiej by burdel tam zrobili to by było gdzie się zabawić
Panie Dariuszu mieszkania na wynajem zrobić.Położyć sufit z szyn kolejowych na wysokości 3m i uda sie jeszcze od Wojewody dostanie pan dofinansowanie na mieszkania+(czyli na wynajem) poniewaz PiS nic nie buduje jest totalna stagnacja.Napychają kapsy i jak zrujnują całkowicie polske to spie**** do izraela.
jeszcze trochę i za sprawą PiS i Kościoła wszystkie budynki sakralne zostaną zamienione na lokale rozrywkowe, restauracje, domy publiczne,
Za sprawą PiS raczej nie. Prędzej Po.
Po rządach PiS robiącego wraz z Kościołem z Polski katotaliban