Testy sprawdzające wiedzę kandydatów na stanowisko dyrektora ZGKiM oraz rozmowy kwalifikacyjne odbyły się w końcu sierpnia tego roku, a rezultat postępowania konkursowego podany został do publicznej wiadomości 2 września. Zwyciężczyni nie od razu jednak podjęła swoje obowiązki – Mariola Mosiądz-Śmigiel, wówczas jeszcze pracownica Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Złotowie, musiała najpierw rozwiązać umowę o pracę z poprzednim pracodawcą. - Odbyło się to za porozumieniem stron – wyjaśnia Mariola Mosiądz-Śmigiel, mieszkanka Sępólna Krajeńskiego oraz magister inżynier budownictwa z uprawnieniami budowlanymi, która do tej pory zatrudniona była na stanowisku eksperta nadzoru budowlanego. Dzięki temu doświadczeniu zawodowemu nasza rozmówczyni, co zaznacza, ma spore rozeznanie w sprawach okoneckiej, szeroko pojętej „mieszkaniówki”.
Poprzednik Marioli Mosiądz-Śmigiel został odwołany w dość niejasnych okolicznościach. Przypomnijmy – o powodach nie poinformowano nawet radnych, w imieniu których podczas jednej z sesji ich ujawnienia domagali się radni Tomasz Duszara i Sławomir Bobrzyński. Zastępca burmistrza odpowiedział im wówczas, że decyzja o powoływaniu i zwalnianiu dyrektorów jednostek podległych gminie należy do burmistrza, tym samym więc Małgorzata Sameć o przyczynach mówić nie musi. Niedomówienia sprzed ponad dwóch miesięcy pozostały bez wpływu na atmosferę, w jakiej obowiązki dyrektora ZGKiM przejęła nasza rozmówczyni.
Mariola Mosiądz-Śmigiel jeszcze wdraża się w obowiązki, komentować kondycji zakładu zatem nie chce. - Jestem w pracy od niedawna, więc póki co niewiele mogę powiedzieć. Muszę rozeznać się w sytuacji – wyjaśnia. Dementuje przy okazji informację, jakoby w ZGKiM szykowały się zwolnienia. - Musimy przede wszystkim sprawdzić zakresy obowiązków pracowników i przeorganizować pewne kwestie – dyrektor ewentualne ruchy kadrowe rozumie w takim właśnie sensie.
Mariola Mosiądz-Śmigiel w drodze do pracy każdego dnia pokonuje około pięćdziesięciu pięciu kilometrów. Dystans ten, jako że wcześniej przez ponad sześć lat dojeżdżała do Złotowa, nie robi na niej wrażenia. - To tylko piętnaście kilometrów więcej – zauważa nasza rozmówczyni. Życia prywatnego z Okonkiem wiązać nie zamierza. Jej domem pozostanie Sępólno Krajeńskie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze