Wspomniane działki budowlane przy promenadzie miasto sprzedało w czerwcu. Sprzedaż odbyła się w formie nieograniczonego przetargu, każdą spośród czterech nieruchomości licytowało kilka osób. Ceny wywoławcze wyniosły od 67 do 79 tys. zł brutto, a sprzedano je za znacznie więcej. To grunty położone bezpośrednio przy promenadzie Jeziora Miejskiego.
Informacje o tym, że jeden z nabywców chce budować w tym miejscu pensjonat, dotarły również do osób, które kupiły sąsiednie działki. Nie zgadzają się na takie praktyki. Podkreślają, że zarówno w przetargu jak i w protokole podpisanym po nim, jest wyraźnie napisane, że to działki przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Stąd nie kryją oburzenia faktem, że już po przetargu ktoś usiłuje przekształcić działkę na rzemieślniczą czy usługowo–mieszkalną. Właściciele kupionych w przetargu, sąsiednich gruntów kategorycznie protestują przeciwko takim poczynaniom. Nie po to nabyli nieruchomości, żeby pod wybudowanym w przyszłości domem chodziły im grupy klientów czy pensjonariuszy. Chcą spokojnie mieszkać w upatrzonej okolicy. Jedna z tych osób podkreśla, że również podczas rozmów w urzędzie miasta jasno mówiono o przeznaczeniu działek pod zabudowę jednorodzinną. Precyzowano, że jest tam osiem działek, cztery w pierwszej linii zabudowy, kolejne w drugiej oraz grunt pod wewnętrzną drogę. Gdyby pensjonat rzeczywiście postawiono, najgorszy scenariusz dla sąsiednich nieruchomości to taki, w którym powstanie budynek z kondygnacjami. Zdaniem naszego rozmówcy, miasto od razu mogło sprzedać działki jako usługowe, miałoby z tego zupełnie inne pieniądze.
Teren, na którym sprzedano w czerwcu działki nie ma opracowanego planu zagospodarowania przestrzennego. Stąd dla obszaru wydano decyzję o warunkach zabudowy. W ocenie naszych rozmówców to, że działki sprzedano bez planu zagospodarowania również nie jest w porządku i skutkuje obecnie tym, że składany jest wniosek o zmianę decyzji o warunkach zabudowy. Dlatego sprawę lepiej poruszyć teraz – zanim wyjdzie ewentualna decyzja burmistrza o zmianie warunków zabudowy – ażeby uniknąć sytuacji, w której strony trafią do sądu. Mężczyzna deklaruje bowiem, że jeśli burmistrz wyda decyzję zezwalającą na przekształcenie, sprawa znajdzie finał właśnie w sądzie. Drugi mówi wprost, że gdyby wiedział, że dojdzie do takiej sytuacji, w ogóle nie startowałby w przetargu. Podkreśla, że jako nabywcy zainwestowali dużo pieniędzy w kupno gruntu. Dodaje, że nikt ich nie poinformował, że decyzją będzie można zmienić charakter zabudowy. Właściciel działki mówi wprost, że gdyby o tym wiedział, nie licytowałby gruntu. Nasi rozmówcy nie kryją, że w zaistniałej sytuacji czują się oszukani.
Naruszenie warunków przetargu – Na sesji nadzwyczajnej Rady Miejskiej Złotowa sprzed kilku dni, o sprawę zapytał radny Jerzy Kołodziejczyk. Były wiceburmistrz uznał, że...
Nic wiążącego – Kilka dni temu również zapytaliśmy w magistracie o przebieg tej sprawy, na co w ubiegły poniedziałek otrzymaliśmy odpowiedź. „PS INVESTMENT Sp. z o.o...
Katarzyna Teusz – architekt – Uczestnicy przetargu wiedzieli, gdyż było to zawarte w warunkach przetargowych, że sprzedawane działki nie były objęte ważnym planem miejscowym, a zasady...
Na sesji nadzwyczajnej Rady Miejskiej Złotowa sprzed kilku dni, o sprawę zapytał radny Jerzy Kołodziejczyk. Były wiceburmistrz uznał, że źle by się stało, gdyby po określonej procedurze przetargowej pozwolono komuś na budowę pensjonatu. Zastanawia się nawet, czy wydanie zgody na taki rodzaj zabudowy nie naruszyłoby warunków przetargu.
Uważam, że to by było nadużycie
– mówił o scenariuszu, w którym burmistrz pozytywnie odniósłby się do wniosku o zmianę decyzji o warunkach zabudowy. Jerzy Kołodziejczyk stwierdził, że jeśli już, należało to przewidzieć w warunkach zabudowy dla tego terenu i w przetargu sprzedawać działki pod usługi.
Myślę, że miasto dostałoby zdecydowanie lepsze pieniądze
– ocenił. Były wiceburmistrz dodał, że ewentualna zmiana decyzji będzie budzić sporo wątpliwości.
Adam Pulit odparł radnemu, że sprawa rzeczywiście jest w toku, ale póki co przy promenadzie nikt nie buduje pensjonatu. Zapewnił też, że na razie nie zmieniono decyzji o warunkach zabudowy.
Każdy ma prawo złożyć wniosek, a ja mam obowiązek go rozpatrzyć
– odparł burmistrz. Dodał, że wniosek jest póki co nieprecyzyjny i trwa jego procedowanie.
Kilka dni temu również zapytaliśmy w magistracie o przebieg tej sprawy, na co w ubiegły poniedziałek otrzymaliśmy odpowiedź.
„PS INVESTMENT Sp. z o.o. w dniu 21 czerwca 2017 r. wystąpiła do burmistrza o wydanie warunków zabudowy dla przedsięwzięcia polegającego na budowie pensjonatu w rejonie ul. Wodnej w Złotowie. Po analizie wniosku, w dniu 30 czerwca 2017 r., burmistrz wezwał wnioskodawcę do jego uzupełnienia poprzez: precyzyjne określenie zakresu inwestycji, dostarczenie odpowiedniej mapy oraz szczegółowe scharakteryzowanie inwestycji. Do chwili obecnej wniosek nie został uzupełniony. Termin na uzupełnienie wniosku upływa 7 sierpnia 2017 r. Po tym terminie podanie zostanie pozostawione bez rozpatrzenia.
ReklamaNa przedmiotowy obszar nie został uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego, ponieważ nie ma takiego obowiązku. Natomiast została wydana decyzja o warunkach zabudowy, określająca zasady podziału i zasady zabudowy budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi. Jednakże należy podkreślić, że decyzja o warunkach zabudowy nie nakłada na inwestora obowiązku zabudowy w sposób określony w decyzji. Określa jedną z możliwości zagospodarowania działki. Inne możliwości zagospodarowania terenu mogą być określone, jeżeli spełnione zostaną warunki określone w ustawie z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.
W tej konkretnej sytuacji dotychczas nie zapadła jeszcze żadna wiążąca decyzja. Dopiero po złożeniu przez inwestora kompletu dokumentów osoba opracowująca w imieniu burmistrza projekt decyzji o warunkach zabudowy dokona szczegółowej analizy urbanistycznej, z której wynikało będzie, czy możliwe jest wybudowanie w tym miejscu pensjonatu.
ReklamaPo wydaniu przez burmistrza decyzji o warunkach zabudowy zarówno pozytywnej jak i negatywnej istnieje możliwość odwołania się każdej ze stron postępowania administracyjnego do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Pile”
– czytamy w piśmie, w którym z upoważnienia Adama Pulita odpowiada jego zastępca Małgorzata Chołodowska.
Uczestnicy przetargu wiedzieli, gdyż było to zawarte w warunkach przetargowych, że sprzedawane działki nie były objęte ważnym planem miejscowym, a zasady zabudowy określa decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Pensjonat może być również budynkiem mieszkalnym, to tylko kilka pokoi i nie zawsze jest tak, że prowadzenie takiej działalności wiąże się z uciążliwością oddziaływania dla działek sąsiednich. Dyskusyjną może być na pewno kwestia gabarytów budynku, ale na tym etapie trudno cokolwiek powiedzieć. Choć postawienie w tym miejscu budynku kilkukondygnacyjnego wydaje się mało prawdopodobne, ponieważ zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nowa zabudowa musi być zbliżona wielkością do istniejących budynków na „działce sąsiedniej dostępnej z tej samej drogi”.
Niemniej każdy właściciel działki ma prawo złożyć wniosek o zmianę decyzji o warunkach zabudowy, ale nikt nie mówi, że dostanie pozytywną odpowiedź. Osoby, które kupiły sąsiednie działki są stroną w postępowaniu, mają prawo brać w nim udział, wnosić uwagi, z uzasadnieniem swojego sprzeciwu dla planowanej inwestycji. Z kolei rozpatrzenie sprawy musi być całościowe, a wszystkie kwestie muszą być uzgodnione z konserwatorem zabytków. Uważam, że skoro działki zostały zakupione pod zabudowę mieszkaniową–jednorodzinną, taka funkcja powinna pozostać. Burmistrz nie ma obowiązku przychylać się do wniosku o zmianę decyzji. Przetarg się odbył, a w jego warunkach określono, jaki teren był przedmiotem transakcji i rzeczywiście będzie można się zastanawiać, czy ewentualna zmiana decyzji o warunkach zabudowy nie będzie jednoznaczna ze złamaniem warunków tego przetargu.
Przypomnę, że parę lat temu samorząd próbował uchwalić miejscowy plan zagospodarowania dla tej części miasta. Prace planistyczne i administracyjne trwały chyba ze dwa–trzy lata, były dwie próby uchwalenia tego planu. Procedura została jednak – w mojej ocenie trochę tego szkoda – zatrzymana przez ówczesnych radnych. Skończyło się na tym, że plan uchwalono, ale jedynie na drugą stronę jeziora.
Niemniej mimo braku planów, które podlegają już kategorii prawa miejscowego, jest możliwość rozwoju miasta właśnie poprzez decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Mają one jednak mniejszą wagę niż plany, stąd czasami próby zmiany decyzji, które nie są wcale rzadką praktyką. W mojej ocenie jeśli funkcje terenu i jego przeznaczenie określono w przetargu, czego świadomi byli nabywcy, to nowa decyzja dla tego terenu może zmieniać tylko szczegóły, a nie główne parametry zabudowy czy zmianę funkcji.
Patrząc w skali kraju, planów zagospodarowania przestrzennego jest mało, stąd tak często wydaje się decyzje o warunkach zabudowy. Gdyby przyjąć, że działki budowlane można sprzedawać tylko w sytuacji, gdy jest na nie plan, w Polsce nie byłoby, strzelam, około 3/4 przetargów. Przepisy determinują, żeby gminy uchwalały plany miejscowe, ale wbrew pozorom one niekiedy blokują rozwój urbanistyczny, bo czasami nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się stanie w perspektywie iluś lat. A gdy plan jest uchwalony, w zasadzie dopiero kolejna ustawa może go unieważnić. Plany, które powstały dziesięć–piętnaście lat temu ciągle nie tracą ważności. Jedyne co można zrobić, to zmiany planu w części lub całości, czyli znowu przechodzenie pełnej procedury. Są samorządy, które z powodu uchwalenia planów obejmujących całą gminę cierpią, bo taki plan w 100% determinuje przeznaczenie działek i rozwój gminy. Są gminy, w których co dwa, trzy lata, wpływa tyle wniosków o zmiany planu, że konieczne są ich zmiany co jest oczywiście pracochłonne, długotrwałe i kosztowne.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zapłacić muszą za całą dobę a ile będą godzin to ich sprawa. A ty migdolisz sie na ławkach i ci żal.
Bo to taki "pensjonat" przecież będzię typu pokoje na godziny :D
Pensjonat to bzdura burdel jest potrzebny bo chlopaki z holandii jada do pily na dziewczynki.
Żenujący argument przeciwko budowie pensjonatu, że mieszkańcy domków przy promenadzie chcą mieć ciszę i spokój, skoro codziennie przewijają tam się hordy ludzi ?
czytelnik dobrze pisze
Macie rację kochani.W Złotowie idzie to wszystko w złym kierunku.Bez doswiadczenia kierownictwa nic nie posuniemy się naprzód.Same niewypały a pieniądze z naszych podatków znikają na place zabaw tylko.zamiast zielono robi się klepiska z betonu aby tylko wydac państwowa kasę.Urząd miasta dużo tez wydaje na dopłaty do czynszów dla bezrobotnych,którzy wynajmują drogie ,prywatne mieszkania .Np.bezrobotny za 70m kw.domu jednor.płaci tylko 180zł resztę płaci im UM,zas rachunki wszystkie za wode,prad,gaz-butle ,zywnosc i odzież i zabawki =to wszystko idzie z MOPS-u na bezrobotnych.Nie oszczedzaja ani na energii ani na wodzie.Brewka nie ustalił LIMITÓW ZUŻYCIA wody ani Energii.MOPS dostaje od UM pieniądze ,ile chce MOPS a MOPS trwoni nasze z podatków pieniądze.Reasumując.W kasie Urzedu Miejskiego zostaje niewiele pieniędzy bo pieniądze boczkiem,boczkiem znikają.A Z Budżetu Obywaletskiego nic konkretnego bo posiekane na drobne inwestycje to tylko place zabaw. Po co było zatrudniac Firmę von Jastrow i płacic ,że powstanie Złotów wielkopolski Zdrój ? skoro to wszystko psu na budę. Wełniak nie zatrudniał podpowiadaczy a sam budował jedno za drugim.Ostatnia inwestycja to Kaczy Dołek szeroka ulica i szerokie chodniki. Promenada schodzi na psy.za gęsto.Całe miasto na jednej wąskiej scieżce w soboty i w niedziele. A jezioro Zaleskie stoi odłogiem(po za niewielką plażą.) Konieczne są zmiany ,w zarządzaniu Miejskimi Funduszami.Brak prawdziwego Ekonomisty-matematyka,ze znajomością topografii miasta.
Moi goście jak przyjeżdżają do Zlotowa to nocuja z Warszawie. Może niech nasi zlotowscy hotelarze się wypowiedza czy brakuje miejsc noclegowych
https://zlotowskie.pl/galerie/nowe-logo-zlotowa-zobacz-jak-wyglada/124598 Dla przypomnienia, pierwszy slajd mówi wszystko. Te hasła w stylu noclegi.
Wg mnie potrzebne były na szybko pieniądze na logo więc działki poszły- bez większych przemyśleń. Na szybko - impuls wspierany przez ziomków.
Nie wiem dlaczego piszesz wstyd radni przeciesz działki sprzedaje miasto czyli burmistrz a nie radni .nikt radnych nie pyta czy ma sprzedać ta czy tamta działkę . A sprzedaż działki jako mieszkaniowe to koszt okolo100tys a jako na pensjonat byłby dwa razy tyle jak nie więcej . Media też kupiły działkę pod budowę galeri a jakby kupili pod mieszkania a potem zrobili galerię to też byłoby to normalne ja myślę że NIE. Tylko przy tym burmistrzu są robione jaja bo nie ma poprostu wiedzy jak to powinno się odbywać.
Przeciez sa tam juz wybudowane APARTAMENTY i nikomu to nie przeszkadza... a jak ktos chce postawic spoza miasta pensjonat to nagle robi sie dziwny problem
Trochę z innej beczki proszę nie budujcie do końca kadencji żadnej fontanny , bo ta w parku to kompletna porażka a słynna mgiełka czy ktoś widział jej działanie ,również place zabaw czy to nie jest jakaś plaga,nie upiększajcie na siłę tego miasta bo robicie to bez ładu i składu,porażka.
Jak można sprzedawac działki bez aktualnego "planu zagospodarowania przestrzennego" ? - Spawe,w Sądzie wygra kupujący i może budowac co chce na tej działce. To Urząd Miasta śpi ? dlaczego nie ma aktualnych planów zag.przestrzennego ? Zwolnić tych architektów bo nic nie umieją a pensje biorą. Przegrany jest Urząd Miejski. Dlatego nie dziwię się,że tylko place zabaw ,z żelastwami budują.
Praktycznie w każdym mieście pensjonaty, hotele umieszcza się nad jeziorem czy rzeka. Jak najbardziej za... bary czy restauracje w takim miejscu przyciągają ludzi. Poza tym prośba zróbcie wreszcie plac zabaw gdzie zabawki nie będą pół metra od podłoża czy ślizgawka bez schodów... tylko jakieś rury do wchodzenia. Na placu korzystają małe dzieci a nie wielcy sportowcy. Kolejny plac powstaje przy samej wodzie i koło tego okropnego zakrętu z możliwością jazdy rowerów :( słabo :( zawsze tam będzie konflikt. Pas zieleni jest trochę dalej :)
Nie jest problemem zdanie sąsiadów bo sama mieszkam w pobliżu i wyrażając zgodę nikomu pod górkę robić nie będę. Problemem jest olan zabudowy który jasno wytycza budowę domków. Jeśli ktoś kupuje działkę i przyslowiowo ma w dupie plan - celujac że postawi tam fabryke .....to cos już chyba nie jest zgodne z wytycznymi. Zmiana burmistrza bedzie swiadczyc o jednym - dostal w łapę. Bo niby kto z nas mieszkancow byl tak nad wyraz traktowany hak król aby na nasze kiwniecie zmieniono plan? Kto ma takie chody ? Ja z miłą chęcią kupię łąkę za psie pieniądze i zmienie olan na hotel sprzedajac ja za 1000 krotnosc ceny. To nie miasto wiesniakow żeby milioner robił z nami co chcial. Nie dajmy sie......jesli jeszcze jestesmy w stanie
Byłam i jestem przeciwniczką obstawiania promenady budowlami różnej maści. Z założenia miał być to teren do wypoczynku, miejsce ciszy i spokoju. Teraz jest tam ciasno i robi się nieciekawie. Pytanie a kto ma mieszkać w tych wszystkich pensjonatach? Niby ma być luksusowo ale ludzie szukają tanio i byle dalej w trasę. Utrzymanie też swoje kosztuje a ludzi, którzy mają pieniądze ciągną inne kierunki. Widoczny jest brak długofalowych projektów rozwoju miasta, byle szybko, bez pomysłu i byle jak. Każdy niby na swoje wyjdzie ale nam jako mieszkańcom płacącym podatki pozostanie patrzeć na wymysły tych, którym powierzyliśmy nieopatrznie losy swojego miasta. Ja jestem zdruzgotana tym co tutaj się dzieje. D... y zapycha się socjalnym różnej maści. Kto to widział, dla każdego dzieciaka plac zabaw. Mam dorosłe dzieci, w mieście było kilka zdezelownych ławeczek w parku, huśtawka ale przede wszystkim dziećmi zajmowałam się sama. Czas poświęcało się na budowaniu relacji z dzieckiem, robieniem wspólnie różnych rzeczy byle razem. Place zabaw niczego nie zastąpią.
Niech wybuduje domek czy domki jednorodzinne i przekształci je w pensjonaty wtedy zamknie mordę tym głupio madrym.
w decyzji o warunkach zabudowy było jasno napisane domek jednorodzinny ten kto stawał do przetargu widział co było napisane nie ma mowy o budowie w tym miejscu teren pod budowę tego typu obiektów jest na ulicy Wioślarskiej
siku
DO WSZYSTKICH. Pensjonaty jak najbardziej ale poprzez kupowanie ziemi na pensjonat a nie na domek jednorodzinny a potem przekształcać bo to są dwie różne ceny ziemi zyskuje cwaniak a miasto traci. Już wbyli tacy co budowali na prawach domków jednorodzinnych a potem próbowali przekształcić . Pytanie teraz tylko na ile się ugadali.......
przecież w skrajnym wypadku można zwrócić pieniądze tym którzy chcą zrezygnować/wycofać się bez wątpliwości znajdą się chętni i z powodzeniem powstaną kolejne miejsca noclegowe które są konieczne,
budować pensjonaty i to pilnie Burmistrz powinien to popierać
W Złotowie często brakuje noclegów są też przypadki, że aby zapewnić oczekiwany poziom goście muszą nocować w Bydgoszczy
koniecznie w Złotowie muszą powstawać pensjonaty, hotele, bezwarunkowo
W końcu realizacja hasła Złotów Zdrój?Tam gdzie Zdrój tam pensjonaty!
Sprawa śmierdzące tyle można powiedzieć na dziś a jak mocno smierdzaca poczekajmy
Idealne miejsce na pensjonat. DLA MNIE BOMBA
Zapłacić muszą za całą dobę a ile będą godzin to ich sprawa. A ty migdolisz sie na ławkach i ci żal.
Bo to taki "pensjonat" przecież będzię typu pokoje na godziny :D
Pensjonat to bzdura burdel jest potrzebny bo chlopaki z holandii jada do pily na dziewczynki.