Reklama

Działka, czyli kot w worku

14/08/2017 19:00
Spółka ze Śląska chce stawiać pensjonat przy promenadzie. Sęk w tym, że działkę kupiła z przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową, jednorodzinną. Oburzenia nie kryją nabywcy sąsiednich gruntów. Decydujący głos należy do burmistrza

Wspomniane działki budowlane przy promenadzie miasto sprzedało w czerwcu. Sprzedaż odbyła się w formie nieograniczonego przetargu, każdą spośród czterech nieruchomości licytowało kilka osób. Ceny wywoławcze wyniosły od 67 do 79 tys. zł brutto, a sprzedano je za znacznie więcej. To grunty położone bezpośrednio przy promenadzie Jeziora Miejskiego.

Kategoryczne NIE

Informacje o tym, że jeden z nabywców chce budować w tym miejscu pensjonat, dotarły również do osób, które kupiły sąsiednie działki. Nie zgadzają się na takie praktyki. Podkreślają, że zarówno w przetargu jak i w protokole podpisanym po nim, jest wyraźnie napisane, że to działki przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Stąd nie kryją oburzenia faktem, że już po przetargu ktoś usiłuje przekształcić działkę na rzemieślniczą czy usługowo–mieszkalną. Właściciele kupionych w przetargu, sąsiednich gruntów kategorycznie protestują przeciwko takim poczynaniom. Nie po to nabyli nieruchomości, żeby pod wybudowanym w przyszłości domem chodziły im grupy klientów czy pensjonariuszy. Chcą spokojnie mieszkać w upatrzonej okolicy. Jedna z tych osób podkreśla, że również podczas rozmów w urzędzie miasta jasno mówiono o przeznaczeniu działek pod zabudowę jednorodzinną. Precyzowano, że jest tam osiem działek, cztery w pierwszej linii zabudowy, kolejne w drugiej oraz grunt pod wewnętrzną drogę. Gdyby pensjonat rzeczywiście postawiono, najgorszy scenariusz dla sąsiednich nieruchomości to taki, w którym powstanie budynek z kondygnacjami. Zdaniem naszego rozmówcy, miasto od razu mogło sprzedać działki jako usługowe, miałoby z tego zupełnie inne pieniądze.

Reklama

Czują się oszukani

Teren, na którym sprzedano w czerwcu działki nie ma opracowanego planu zagospodarowania przestrzennego. Stąd dla obszaru wydano decyzję o warunkach zabudowy. W ocenie naszych rozmówców to, że działki sprzedano bez planu zagospodarowania również nie jest w porządku i skutkuje obecnie tym, że składany jest wniosek o zmianę decyzji o warunkach zabudowy. Dlatego sprawę lepiej poruszyć teraz – zanim wyjdzie ewentualna decyzja burmistrza o zmianie warunków zabudowy – ażeby uniknąć sytuacji, w której strony trafią do sądu. Mężczyzna deklaruje bowiem, że jeśli burmistrz wyda decyzję zezwalającą na przekształcenie, sprawa znajdzie finał właśnie w sądzie. Drugi mówi wprost, że gdyby wiedział, że dojdzie do takiej sytuacji, w ogóle nie startowałby w przetargu. Podkreśla, że jako nabywcy zainwestowali dużo pieniędzy w kupno gruntu. Dodaje, że nikt ich nie poinformował, że decyzją będzie można zmienić charakter zabudowy. Właściciel działki mówi wprost, że gdyby o tym wiedział, nie licytowałby gruntu. Nasi rozmówcy nie kryją, że w zaistniałej sytuacji czują się oszukani.


To dopiero 40% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Naruszenie warunków przetargu – Na sesji nadzwyczajnej Rady Miejskiej Złotowa sprzed kilku dni, o sprawę zapytał radny Jerzy Kołodziejczyk. Były wiceburmistrz uznał, że...

Reklama

Nic wiążącego – Kilka dni temu również zapytaliśmy w magistracie o przebieg tej sprawy, na co w ubiegły poniedziałek otrzymaliśmy odpowiedź. „PS INVESTMENT Sp. z o.o...

Katarzyna Teusz – architekt – Uczestnicy przetargu wiedzieli, gdyż było to zawarte w warunkach przetargowych, że sprzedawane działki nie były objęte ważnym planem miejscowym, a zasady...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Naruszenie warunków przetargu

Na sesji nadzwyczajnej Rady Miejskiej Złotowa sprzed kilku dni, o sprawę zapytał radny Jerzy Kołodziejczyk. Były wiceburmistrz uznał, że źle by się stało, gdyby po określonej procedurze przetargowej pozwolono komuś na budowę pensjonatu. Zastanawia się nawet, czy wydanie zgody na taki rodzaj zabudowy nie naruszyłoby warunków przetargu.

Reklama

Uważam, że to by było nadużycie

– mówił o scenariuszu, w którym burmistrz pozytywnie odniósłby się do wniosku o zmianę decyzji o warunkach zabudowy. Jerzy Kołodziejczyk stwierdził, że jeśli już, należało to przewidzieć w warunkach zabudowy dla tego terenu i w przetargu sprzedawać działki pod usługi.

Myślę, że miasto dostałoby zdecydowanie lepsze pieniądze

– ocenił. Były wiceburmistrz dodał, że ewentualna zmiana decyzji będzie budzić sporo wątpliwości.

Adam Pulit odparł radnemu, że sprawa rzeczywiście jest w toku, ale póki co przy promenadzie nikt nie buduje pensjonatu. Zapewnił też, że na razie nie zmieniono decyzji o warunkach zabudowy.

Reklama

Każdy ma prawo złożyć wniosek, a ja mam obowiązek go rozpatrzyć

– odparł burmistrz. Dodał, że wniosek jest póki co nieprecyzyjny i trwa jego procedowanie.

Nic wiążącego

Kilka dni temu również zapytaliśmy w magistracie o przebieg tej sprawy, na co w ubiegły poniedziałek otrzymaliśmy odpowiedź.

„PS INVESTMENT Sp. z o.o. w dniu 21 czerwca 2017 r. wystąpiła do burmistrza o wydanie warunków zabudowy dla przedsięwzięcia polegającego na budowie pensjonatu w rejonie ul. Wodnej w Złotowie. Po analizie wniosku, w dniu 30 czerwca 2017 r., burmistrz wezwał wnioskodawcę do jego uzupełnienia poprzez: precyzyjne określenie zakresu inwestycji, dostarczenie odpowiedniej mapy oraz szczegółowe scharakteryzowanie inwestycji. Do chwili obecnej wniosek nie został uzupełniony. Termin na uzupełnienie wniosku upływa 7 sierpnia 2017 r. Po tym terminie podanie zostanie pozostawione bez rozpatrzenia.

Reklama

Na przedmiotowy obszar nie został uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego, ponieważ nie ma takiego obowiązku. Natomiast została wydana decyzja o warunkach zabudowy, określająca zasady podziału i zasady zabudowy budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi. Jednakże należy podkreślić, że decyzja o warunkach zabudowy nie nakłada na inwestora obowiązku zabudowy w sposób określony w decyzji. Określa jedną z możliwości zagospodarowania działki. Inne możliwości zagospodarowania terenu mogą być określone, jeżeli spełnione zostaną warunki określone w ustawie z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

W tej konkretnej sytuacji dotychczas nie zapadła jeszcze żadna wiążąca decyzja. Dopiero po złożeniu przez inwestora kompletu dokumentów osoba opracowująca w imieniu burmistrza projekt decyzji o warunkach zabudowy dokona szczegółowej analizy urbanistycznej, z której wynikało będzie, czy możliwe jest wybudowanie w tym miejscu pensjonatu.

Reklama

Po wydaniu przez burmistrza decyzji o warunkach zabudowy zarówno pozytywnej jak i negatywnej istnieje możliwość odwołania się każdej ze stron postępowania administracyjnego do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Pile”

– czytamy w piśmie, w którym z upoważnienia Adama Pulita odpowiada jego zastępca Małgorzata Chołodowska.

Katarzyna Teusz – architekt

Uczestnicy przetargu wiedzieli, gdyż było to zawarte w warunkach przetargowych, że sprzedawane działki nie były objęte ważnym planem miejscowym, a zasady zabudowy określa decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Pensjonat może być również budynkiem mieszkalnym, to tylko kilka pokoi i nie zawsze jest tak, że prowadzenie takiej działalności wiąże się z uciążliwością oddziaływania dla działek sąsiednich. Dyskusyjną może być na pewno kwestia gabarytów budynku, ale na tym etapie trudno cokolwiek powiedzieć. Choć postawienie w tym miejscu budynku kilkukondygnacyjnego wydaje się mało prawdopodobne, ponieważ zgodnie z  ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nowa zabudowa musi być zbliżona wielkością do istniejących budynków na „działce sąsiedniej dostępnej z tej samej drogi”.

Reklama

Niemniej każdy właściciel działki ma prawo złożyć wniosek o zmianę decyzji o warunkach zabudowy, ale nikt nie mówi, że dostanie pozytywną odpowiedź. Osoby, które kupiły sąsiednie działki są stroną w postępowaniu, mają prawo brać w nim udział, wnosić uwagi, z uzasadnieniem swojego sprzeciwu dla planowanej inwestycji. Z kolei rozpatrzenie sprawy musi być całościowe, a wszystkie kwestie muszą być uzgodnione z konserwatorem zabytków. Uważam, że skoro działki zostały zakupione pod zabudowę mieszkaniową–jednorodzinną, taka funkcja powinna pozostać. Burmistrz nie ma obowiązku przychylać się do wniosku o zmianę decyzji. Przetarg się odbył, a w jego warunkach określono, jaki teren był przedmiotem transakcji i rzeczywiście będzie można się zastanawiać, czy ewentualna zmiana decyzji o warunkach zabudowy nie będzie jednoznaczna ze złamaniem warunków tego przetargu.

Przypomnę, że parę lat temu samorząd próbował uchwalić miejscowy plan zagospodarowania dla tej części miasta. Prace planistyczne i administracyjne trwały chyba ze dwa–trzy lata, były dwie próby uchwalenia tego planu. Procedura została jednak – w mojej ocenie trochę tego szkoda – zatrzymana przez ówczesnych radnych. Skończyło się na tym, że plan uchwalono, ale jedynie na drugą stronę jeziora.

Reklama

Niemniej mimo braku planów, które podlegają już kategorii prawa miejscowego, jest możliwość rozwoju miasta właśnie poprzez decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Mają one jednak mniejszą wagę niż plany, stąd czasami próby zmiany decyzji, które nie są wcale rzadką praktyką. W mojej ocenie jeśli funkcje terenu i jego przeznaczenie określono w przetargu, czego świadomi byli nabywcy, to nowa decyzja dla tego terenu może zmieniać tylko szczegóły, a nie główne parametry zabudowy czy zmianę funkcji.

Patrząc w skali kraju, planów zagospodarowania przestrzennego jest mało, stąd tak często wydaje się decyzje o warunkach zabudowy. Gdyby przyjąć, że działki budowlane można sprzedawać tylko w sytuacji, gdy jest na nie plan, w Polsce nie byłoby, strzelam, około 3/4 przetargów. Przepisy determinują, żeby gminy uchwalały plany miejscowe, ale wbrew pozorom one niekiedy blokują rozwój urbanistyczny, bo czasami nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się stanie w perspektywie iluś lat. A gdy plan jest uchwalony, w zasadzie dopiero kolejna ustawa może go unieważnić. Plany, które powstały dziesięć–piętnaście lat temu ciągle nie tracą ważności. Jedyne co można zrobić, to zmiany planu w części lub całości, czyli znowu przechodzenie pełnej procedury. Są samorządy, które z powodu uchwalenia planów obejmujących całą gminę cierpią, bo taki plan w 100% determinuje przeznaczenie działek i rozwój gminy. Są gminy, w których co dwa, trzy lata, wpływa tyle wniosków o zmiany planu, że konieczne są ich zmiany co jest oczywiście pracochłonne, długotrwałe i kosztowne.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    konikpolny - niezalogowany 2017-08-17 16:46:37

    Zapłacić muszą za całą dobę a ile będą godzin to ich sprawa. A ty migdolisz sie na ławkach i ci żal.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PZL - niezalogowany 2017-08-17 13:35:44

    Bo to taki "pensjonat" przecież będzię typu pokoje na godziny :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    buli - niezalogowany 2017-08-16 15:49:58

    Pensjonat to bzdura burdel jest potrzebny bo chlopaki z holandii jada do pily na dziewczynki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama