Rehabilitantka dostała wypowiedzenie umowy, a rodzice martwią się, czy dalej będą mogli posyłać swe dzieci na rehabilitację w miejscowej salce. Pieniądze na ten cel w starostwie są, ale jedno krajeńskie stowarzyszenie musi złożyć wniosek na zatrudnienie pracownika, a drugie rozliczyć się z pobieranych na ten cel pieniędzy
Pani już dziękujemy
Monika Kocińska funkcję fizjoterapeuty w salce rehabilitacyjnej w Krajence pełni od 3 lat. Zarabia najniższą krajową. Nigdy nie otrzymała od pracodawcy nawet upomnienia. Kilka tygodni temu dostała natomiast wypowiedzenie. - Nikt do mnie nie przyszedł, tylko pisemnie poinformowali mnie o wypowiedzeniu umowy. W piśmie tłumaczą, że umowa jest rozwiązywana ze względów finansowych – złotowianka zdradza argumentację władz Stowarzyszenia Pomocy Zespołowi Szkół Zawodowych Przemysłu Spożywczego. Zwolnieniem rehabilitantki z końcem czerwca zaniepokojeni są rodzice 22 dzieci uczęszczających na zajęcia w Krajence. Nieodpłatnie. – Wiadomo, jak droga jest rehabilitacja w dzisiejszych czasach. My mamy dwójkę dzieci, a PCPR i tak nie dopłaca do turnusów rehabilitacyjnych. Mamy dzieciaki pochować do piwnic, bo pieniędzy na rehabilitację nie ma? – pyta zdenerwowany W. Popławski. - Dzieci się przyzwyczaiły do pani Moniki, nawiązały z nią bliski kontakt i nie można im zmieniać opiekuna z dnia na dzień – uważa Mirosława Sobczak.
Proszę oddać pieniądze
Salka rehabilitacyjna w pomieszczeniu Zespołu Szkół Spożywczych w Krajence działa od 29 maja 2008 roku. Jej otwarcia dokonał Jerzy Gierszewski – ówczesny prezes Stowarzyszenia Pomocy Zespołowi Szkół Zawodowych Przemysłu Spożywczego, które prowadziło placówkę. 30 tys. zł na jej wyposażenie przekazało Starostwo Powiatowe w Złotowie. Środki z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przeznaczone zostały także na zatrudnienie rehabilitanta. Przez dwa lata. Po roku jednak rehabilitant posiadający orzeczenie o stopniu niepełnosprawności został zwolniony.
– Warunkiem umowy było utrzymanie tego stanowiska przez dwa lata – twierdzi urzędnik starostwa, Jarosław Biecki. – Do końca stowarzyszenie się z nami nie rozliczyło i prawdopodobnie będziemy zwracać się o zwrot tych środków – dodaje. Tego kroku obawiają się nowe władze stowarzyszenia. Krystyna Witkowska, SPZSZPS: - Pan Gierszewski nie wywiązał się z umowy, bo zatrudnił osobę, która nie miała wymaganego orzeczenia. Zwracałam się w tej sprawie do pana starosty, ale nie odpowiedział.
Ryszard Goławski w rozmowie z nami prezentował jednoznaczne stanowisko: - Jeżeli stowarzyszenie nie wywiąże się z umowy, to będzie musiało zwrócić pieniądze za sprzęt.
Rehabilitacja musi trwać
Wypowiedzenie umowy M. Kocińskiej wprawiło rodziców w zaniepokojenie. Również oni oraz Mirosława Sobczak ze Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym w mieście i gminie Krajenka zwrócili się do starosty z pytaniem o to, czy salka rehabilitacyjna będzie dalej funkcjonować. - Wkrótce ogłosimy konkurs na rehabilitację osób niepełnosprawnych. Jeżeli to nowe stowarzyszenie wystąpi z takim wnioskiem, to my go rozpatrzymy i ta rehabilitacja może być kontynuowana – deklaruje R. Goławski.
Na organizację rehabilitacji na terenie powiatu w drugim półroczu tego roku starostwo ma 150 tys. złotych. Co ważne, nie ma już warunku, by zajęcia prowadziła osoba niepełnosprawna. - To już od stowarzyszenia zależeć będzie, kogo sobie zatrudni – precyzuje starosta Goławski. Mirosława Sobczak już deklaruje, że organizacja, której prezesuje, złoży stosowny wniosek. Szanse na zdobycie środków na zatrudnienie rehabilitantki są. – W przeciągu 2 tygodni możemy taką umowę zawrzeć i przekazać środki na zatrudnienie rehabilitanta – deklaruje Jarosław Biecki.
Teraz ruch należy do stowarzyszenia, które prawdopodobnie zatrudni sprawdzoną w pracy Monikę Kocińską. Jak widać czasem opłaca się wziąć sprawy we własne ręce.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze