Tomek umie liczyć, ale nie zna się na zegarku. Ma niespełna cztery latka i białaczkę. Szukamy dla niego dawcy szpiku
Kłopoty Tomka zaczęły się w sierpniu tego roku od powiększonych węzłów chłonnych szyi. Potem lekarz stwierdził u niego powiększone migdałki. - Syrop nie pomógł, antybiotyk też nie. W końcu laryngolog kazał migdałki usunąć. W Pile zapisali nas na lipiec 2015 roku – opowiada mama chłopca Marta Jamroży. Niestety choroby lgnęły do dziecka jak pszczoły do miodu. Katar, zapalenie uszu, brak apetytu, nocne pocenie, wreszcie uporczywy kaszel. - Przestraszyliśmy się. Na pogotowiu w nocy pan doktor potraktował nas bardzo poważnie i podejrzewał mononukleozę. Trafiliśmy na oddział, Tomkowi pobrano krew i okazało się, że to coś poważniejszego. Stamtąd natychmiast pojechaliśmy do kliniki w Poznaniu i jesteśmy w niej od 30 września – mówi młoda złotowianka. - Tu wykonano szereg szczegółowych badan i rozpoczęto leczenie białaczki.
Na piętrze Szpitala Klinicznego w Poznaniu jest dużo dzieci. Żadne nie ma więcej niż sześć lat, ale za to wszystkie walczą o życie. Przy ich łóżkach matki. Niewyspane, przerażone może nawet bardziej niż ich pociechy. - Przecież te dzieci niczego nie rozumieją – twierdzi Joanna Skiera, która stara się pomóc Tomkowi. To ona położyła na jego łóżku setki kartek od przedszkolaków, uczniów szkół ze Złotowa, Górznej i Zalesia. - W tych listach dzieci pisały o sobie i prosiły, by Tomek odpisał – opowiada nauczycielka Zespołu Szkół Ekonomicznych im. Jana Pawła II w Złotowie. Marta Jamroży jest absolwentką „Ekonoma”. To ona czytała synkowi ciepłe słowa zatrzymane na papierze. - Naprawdę super sprawa i aż łezki leciały, jak się czytało i oglądało. Obejrzenie ich zajęło nam chyba z trzy godziny... - mówi mama Tomka. Takich kartek ma być znacznie więcej. Joanna Skiera apeluje do wszystkich, którzy chcieliby podnieść na duchu chłopca i jego mamę. Piszcie do Tomka, który 18 listopada będzie obchodzić czwarte urodziny. Kartki składać można w sekretariacie ZSE. Również po powyższym terminie.
Zostań dawcą, to łatwe
Dzień dobry, czy nadal chce pan komuś uratować życie? Przepraszam. Dzień dobry, czy nadal chce pan uratować Tomkowi życie? Joanna Skiera ma nadzieję, że to pytanie wkrótce padnie. Przy ZSE od półtora roku działa Drużyna Dawców Szpiku. Od kilku tygodni szuka ona dawcy dla Tomka Adamczuka. - Mama Tomeczka niczego nie chce, ale my chcemy jej pomóc. Wyraziła zgodę na to, by szukać dla niego dawcy szpiku – mówi nauczycielka z „Ekonoma” Wraz z nią Drużynę prowadzi Magdalena Grygiel. Niedawno panie zorganizowały akcję rejestracji potencjalnych dawców, dedykowaną właśnie małemu złotowianinowi. W ciągu trzech dni uczniowie szkoły wprowadzili do bazy dawców prowadzonej przez fundację DKMS (Baza Dawców Komórek Macierzystych) osiemdziesiąt pięć osób. - Najważniejsze to uświadomić społeczeństwo, jak łatwo zostać dawcą szpiku. Ludzie boją się, że szpik pobiera się z kręgosłupa, że wykryje się im przy tym chorobę (a oni nie chcą wiedzieć), ogólnie boją się o siebie. A przecież w ten sposób mogą komuś uratować życie – J. Skiera zachęca do rejestrowania się (więcej informacji na facebookowym profilu Drużyny). Tomek Adamczuk potrzebuje dawcy szpiku, bo jego rodzice zostać nim nie mogą. - Występuje u nas niezgodność tkankowa. Niestety Tomeczek nie ma rodzeństwa, bo tu szansa na przeszczep byłaby największa – mówi Marta Jamroży.
Tomek pobiegnie po życie
Kwiecień 2014 roku. Wokół Jeziora Miejskiego w Złotowie sunie tłum w czerwonych koszulkach. To Szpikowy Marsz po Życie. Wśród dorosłych cichutko przemyka mały chłopiec. Mocno ściska rękę cioci. To Tomek Adamczuk. Jeszcze przed diagnozą. Nowotwór, rak? I dziś maluch nie wie, co te słowa znaczą. - Wie, że jest chory i że musi być w szpitalu, by przejść leczenie. Nie wnikam za bardzo w szczegóły. Przyjmuje to, że tak musi być i koniec – twierdzi matka Tomka. Kobieta zapewnia, że jej syn czuje się dobrze, a lekarze obiecują, że wszystko będzie w porządku. Szansa na wyleczenie tego nowotworu u dzieci jest bardzo duża.
Na duchu złotowian podtrzymuje zresztą wiele osób. - Całe to wydarzenie uświadomiło nam, jak fajnie mamy i jak dużo jest cudownych osób, które potrafią oderwać nas od szpitalnej rzeczywistości – kobieta posyła wszystkim serdeczny uśmiech. Na koniec przesyła zapewnienia od Tomka, że na pewno weźmie udział w kolejnym szpikowym marszu: - Stanowczo mówi, że pobiegnie, ale teraz tak bardzo szybko, że minie tylko dziesięć paluszków...
Łukasz Opłatek
Leczenie Tomka Adamczuka potrwać ma kilka lat. Po, miejmy nadzieję, szybkim i udanym przeszczepie będzie on wymagać długiego i kosztownego leczenia. Dlatego Tomek ma swoje konto w Fundacji „Złotowianka”: BGŻ o/Złotów 58 2030 0045 1110 0000 0222 6860 lub SBL Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010. Pomóżmy mu wyzdrowieć.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze