Zespół prowadzi twardą ręką, co jakiś czas komuś dziękuje za współpracę. Uważa, że złotowskie emerytki mają piękne głosy i są niedoceniane. Rozmowa z Urszulą Belką
Za mało było Pani zajęć, że pięć lat temu założyła Pani zespół Złotowianki? To był przypadek. Kiedy pracowałam jeszcze w szkole, założyłam młodzieżowy zespół BASS. Potem ci młodzi, zdolni ludzie się rozpierzchli, aż w końcu rodzina mi powiedziała, żebym w końcu zrobiła coś dla dorosłych. Na emeryturze mam na to czas.
Jak Pani szukała chętnych do zespołu? W pierwszym zestawieniu był to trochę przypadek. Później, po konkursie ogólnopolskim, zrobiłam weryfikację.
Czyli... Sprawdziłam głos i muzykalność danej osoby. Chociaż piękny głos to jest niełatwa sprawa w wieku emerytalnym.
Teraz ma Pani w zespole same piękne głosy? Tak, ale powiem, że w zespole najważniejsza jest atmosfera. A tę buduje cały zespół. Dlatego nie może być siedmiu kierowników na siedmiu śpiewających.
To tylko fragment artykułu z AL 43/2013, s.10
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze