Złotowianin w jeden dzień uniezależnił się od prądu z Enei. Wodę i dom ogrzewa energią słoneczną, z fotowoltaiki ma energię, która zasila ogrzewanie promiennikowe. Nie przestaje, ciągle eksperymentuje i szuka najlepszej opcji
Edward Frydryczek, mieszkaniec Złotowa postawił kilka lat temu przed swoim domem wiatrak. Dzięki temu dom miał być proekologiczny i oszczędny, bardzo oszczędny.
– Chciałem to zrobić, żeby na stare lata nie palić w piecu – śmieje się mieszkaniec ulicy Jastrowskiej.
Pan Edward może nazywać się pionierem odnawialnych źródeł energii. W jego domu działa wiatrak, panele solarne, panele fotowoltaiczne, obecnie postawił na promienniki ciepła. Już kilka lat temu mówił, że nie musi martwić się o to, jak wyprodukować energię, lecz jak tę energię odebrać.
– Na domek potrzeba 2500 kWh, a ta instalacja dostarcza mi 4500 kWh - mężczyzna tak opowiadał o efektach prób technicznych nowego sprzętu, zamontowanego na dachu garażu. Kilka razy dziennie odczytywał dane o produkcji energii.
– Jestem zszokowany, gdy porównuję wydajność fotowoltaiki z wiatrakiem. Jeśli on w ciągu dwóch i pół miesiąca wyprodukował ze trzysta kilowatogodzin, to panele fotowoltaiczne zrobią to samo w dziesięć dni - chwalił się wówczas miłośnik energii odnawialnej.
Podczas testów Edward Frydryczek w pełni przełączył się na energię ze źródeł odnawialnych. Jeden z pokoi ogrzewa mu szklana altana, usytuowana w południowej części domu (jest w niej około 40°C), inny panel grzejny, wyglądający jak obraz, podłączony jest do wiatraka, a pozostałe pomieszczenia oraz wodę ogrzewa fotowoltaika.
W pokojach ustawione są promienniki, które działają niczym Słońce - ogrzewają jasnym, żółtym światłem.
– Plusem jest to, że one nie ogrzewają powietrza, nie ma więc problemu z kurzem - zaznacza z zadowoleniem mieszkaniec Złotowa.
Największym plusem systemu jest jego ekologiczność i wygoda, a o to Edwardowi Frydryczkowi chodziło przede wszystkim.
– Nie żaden gaz, żaden węgiel, tylko czysta energia. Tak powinny być teraz budowane domy - twierdzi emerytowany inżynier.
Doświadczenia z zastosowaniem energii odnawialnej w domu przyniosły efekty. Dziś Edward Frydryczek jest pewien, że nie ma lepszego, tańszego i bardziej ekologicznego systemu ogrzewania aniżeli postawienie na promienniki ciepła.
– To w stu procentach ekologiczny sposób ogrzewania. Nieemisyjny – podkreśla.
Edward Frydryczek wszedł we współpracę z firmą zajmującą się produkcją grzejników w podczerwieni.
– Podczerwień to jest sposób przekazywania energii ze Słońca na Ziemię. Nie ma innej metody – jak sam mówi, bardziej szlachetnej.
– Przyroda pokazuje nam, że takie przekazywanie energii jest właściwe – podkreśla.
– Zakupiliśmy płyty, okazało się, że to rewelacyjna sprawa. Płyta grzewcza o mocy 650 watt bez problemu potrafi ogrzać pokój o powierzchni około dwudziestu metrów kwadratowych. W domu grzeją nawet obrazy.
Wiedza i umiejętności procentują – złotowianin zaprzestał już kupowania płyt, sam je wykonuje z wykorzystaniem termofolii. W nietypowy zresztą sposób, bo promienniki swojej produkcji montuje niemal wszędzie: w drzwi, lustra, obrazy, podłogę. W pomieszczeniu, w którym przebywamy, jest 21 stopni Celsjusza.
– Taka temperatura utrzymuje się nawet gdy za oknem jest kilkustopniowy mróz – mówi z dumą Edward Frydryczek.
– Tak grzeje obraz – pan Edward kieruje na niego urządzenie do pomiaru ciepła, które pokazuje, że podzielony na sekcje obraz ma w poszczególnych miejscach od 55 do 83 stopni.
– To mniej więcej tyle ile kaloryfer. Wszystkie cztery sekcje mają 200 watt – dodaje.
Jego zdaniem ten rodzaj ogrzewania jest idealnym do połączenia z fotowoltaiką.
– Wytworzona z fotowoltaiki energia idzie w pierwszej kolejności na potrzeby własne, a reszta wprowadzana jest do sieci energetycznej - mówi o wyprodukowanej w ciągu roku energii. Energii w ten sposób kumulowanej Edward Frydryczek ma w nadmiarze.
Koszty?
– Gdy jest to połączone z fotowoltaiką, właściwie ich nie ma. Wiadomo, trzeba najpierw zainwestować – w szacunkach naszego rozmówcy przy obecnej technologii płyt fotowoltaicznych, które są coraz bardziej wydajne, a także przy założeniu, że trzeba kupić płyty grzewcze do wnętrza (promienniki), kwota około 30-40 tys. zł powinna wystarczyć.
– Należy pamiętać, że są programy, które umożliwiają dofinansowanie – dodaje.
Jakich spodziewać się rachunków przy braku inwestycji w fotowoltaikę? Zdaniem Edwarda Frydryczka miesięczny koszt ogrzania powierzchni mieszkalnej około 70 metrów kwadratowych nie powinien przekroczyć 800 zł.
– Mówimy o ciepłej wodzie, powietrzu, o urządzeniach. Ze strumienia energii, który wchodzi do domu, 70% kosztów to ogrzewanie – określa. Choć zaznacza to, co wszyscy zachęcający do inwestowania w alternatywne źródła ogrzewania: budynek musi mieć właściwą termikę. Przyznaje też, że każdy przypadek jest indywidualny, o specyfice będą decydować szczegóły. Zdaniem Edwarda Frydryczka władze miasta powinny dotować właśnie kupowanie płyt – promienników.
– Koszt jednej płyty to ponad tysiąc złotych. Na dom potrzeba ich od kilku do kilkunastu – mówi o średniej wielkości powierzchni mieszkalnej. - Gdyby to się udało, w Złotowie mielibyśmy zupełnie inny klimat, a tak mamy smog – mówi.
Złotowianin regularnie zamieszcza materiały ukazujące swoje dokonania w zakresie pozyskiwania energii na kanale na YouTube. Odnosząc się do wskaźników jakości powietrza w Złotowie podkreśla, że w rzeczywistości są one znacznie bardziej przekroczone.
– To już jest bardzo wysoki wynik, a trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Polska i tak ma zawyżone dopuszczalne parametry MDS–ów. Są więc bardziej dla Polski tolerancyjne. Gdybyśmy mieli inne, „europejskie”, okazałoby się, że przekroczenie jest znacznie wyższe.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze