O mieszających się w kotle potrawach, wrażeniach po I Festiwalu Relacji z Podróży oraz planach na przyszłość z prezesem Złotowskiego Korpusu Ekspedycyjnego Piotrem Witeckim rozmawiał Paweł Pochowski
Jak ocenia Pan I Festiwal Relacji z Podróży Kocioł 2011? To był sukces. Okazja do sprawdzenia, czy temat podróży kogoś u nas zainteresuje. Mówię o podróżach ogólnie rozumianych - wcale nie tych kosztownych i trudnych, no i niekoniecznie tych na odległe kontynenty. W marcu tego roku ZKE odwiedził największą imprezę tego typu w Polsce - Festiwal Kolosy w Gdyni. Wszystkim nam się to bardzo spodobało i chcieliśmy zrobić coś podobnego na mniejszą skalę u nas. Zależało nam na tym, żeby taka impreza była powiązana z naszym miastem, regionem i żeby była to platforma do współpracy z innymi organizacjami. Stąd udział Stowarzyszenia Przyjazna Edukacja. Okazało się, że wspólnie mamy lepsze pomysły, a nasze pasje doskonale się uzupełniają. Dlatego również udało się zrealizować grę miejską, która także była wielkim sukcesem. Brało w niej udział prawie 60 osób. Tego chyba nie było w Złotowie.
Inny sukces to współpraca, a ta impreza nie odbyłaby się bez pomocy innych organizacji: Starostwa Powiatowego w Złotowie, Stowarzyszenia Przyjazna Edukacja, ZCAS, Magazyn Cafe, Nabu, Afryki Nowaka, Traseo.pl no i oczywiście ludzi z ZKE. Wszystkim przy okazji bardzo dziękuję. Po raz kolejny okazało się, że we współpracy siła. Którą z imprez zorganizowanych podczas Festiwalu uważa Pan za najważniejszą? Wszystkie były ważne. Nie robimy nieważnych rzeczy – szkoda na to czasu. Gra miejska "Tropem Złotowskiego Jelenia" to coś, co na pewno zainteresuje złotowian, może będzie to atrakcja, na którą zaprosimy naszych gości spoza Złotowa. Można ją rozwijać, jest wielowariantowa. Fajna była także dla nas, bo przygotowanie jej sprawiało nam przyjemność. Festiwal dla kogoś, kto podróżuje, to "śmietanka", coś co ogląda się w fotelu w kinie, ale czuć przy tym zapach i klimat miejsc, o których opowiadają uczestnicy wypraw. Dla kogoś, kto jeszcze nie pojechał - może być impulsem do działania, czymś, co "otworzy drzwi". I to jest dopiero sukces... [[reklama]] Czy wszystko udało się tak jak zakładaliście, a może impreza i frekwencja uczestników przerosły Wasze oczekiwania? Organizacyjnie to był dla nas wielki sprawdzian. Nikt z nas nie miał doświadczenia w tego typu działaniach. Gdy się stoi przed pełną widownią to trochę uginają się nogi. Ale podołaliśmy. Zainteresowanie - szczególnie Afryką Kazika - było bardzo duże. Musieliśmy zorganizować dodatkowy pokaz. Wcale mnie to nie zdziwiło - temat był bardzo ciekawy. Nie ma imprezy doskonałej, mamy już kilka pomysłów, co zrobić lepiej. Będzie okazja, bo Kocioł został wpisany do kalendarza imprez Starostwa Powiatowego.
W jaki sposób ocenia Pan poziom uczestników konkursu Relacji z Podróży? Opowiadałem, dlaczego festiwal nazywa się kocioł. W kotle mieszamy wszystko, każda potrawa, produkt ma swój smak, ale razem dają inny - nowy. Niektóre produkty są trochę "niedogotowane", ale czy to znaczy, że w przyszłości nie będą główną częścią potrawy? Trzeba dać im szansę, muszą się "gotować" i do tego jest nasz kocioł. Takie były relacje - pyszne, gotowe i gotujące się. Ci którzy byli, mogli je ocenić i nadać nagrodę publiczności. Wszystkich tych, którzy chcieliby się podzielić relacjami zapraszamy na naszą stronę www.zke.az.pl lub na środowe spotkania w Magazyn Cafe. No i na nasze imprezy które organizujemy. Jesteśmy także na facebooku.
Które z konkursowych prezentacji zrobiły na Panu największe wrażenie? Moim zdaniem zwycięskich prezentacji jest dziewięć – tyle, ile było na naszym festiwalu. Każda z nich była ciekawa, każda to inna historia. Jak porównać wyprawę ze Złotowa do Berlina kajakiem z wyjazdem do Kirgizji? Która wyprawa rowerowa jest lepsza - ta do Norwegii czy po polskich i słowackich Tatrach? Zawsze to ludzkie przeżycia, pamiątki, klimat. Podziwiam odwagę tych, którzy chcieli się podzielić swoimi przeżyciami. Mieliśmy gości z Krakowa, Warszawy, Torunia, Płońska. Na szczęście także ze Złotowa, Krajenki i Sławianowa. Musimy poszukać więcej lokalnych podróżników.
Co Złotowski Korpus Ekspedycyjny ma w planach swojej działalności – nad czym obecnie skupiacie działania? Na terenie Złotowa chcemy "rozkręcić" turystykę. Skupiamy ludzi o różnych zainteresowaniach i wiemy, co można tu zrobić. Tegoroczny sukces to trzy edycje Ekspedycji Głomia. Chcemy ten temat jeszcze rozszerzyć. Dobrze się nam współpracowało z Przyjazną Edukacją i mamy fajny ekstremalny pomysł, ale na razie to plan, więc, żeby nie zapeszyć, nie zdradzę szczegółów. To może być hit!
Zaglądajcie na www.zke.az.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze