Reklama

Futbolowy pasjonat. Rozmowa z trenerem Polonii Jastrowie

28/04/2017 16:00
Jak już ktoś raz złapał tego bakcyla, to jego życie zmienia się na zawsze. Trener Polonii Jastrowie Piotr Gałecki bez piłki nożnej długo wytrzymać nie potrafi. Nawet w czasie wolnym ogląda mecze, analizuje statystyki. Bez Przeglądu Sportowego pod pachą czuje się jak bez ręki

Nauczycielem wychowania fizycznego chciałem zostać już w 6 klasie szkoły podstawowej

– wyznaje pochodzący z Rudej w gminie Wyrzysk Piotr Gałecki.

Dojeżdżałem wtedy do Gminnej Szkoły Zbiorczej w Wyrzysku. Moim nauczycielem był tam Stanisław Rumiński. To był dla mnie wzór nauczyciela i człowieka, prawdziwy autorytet. Chciałem być taki jak Pan Stasiu i uprawiać w przyszłości ten zawód

– wspomina. Wymarzony pomysł z dzieciństwa konsekwentnie wprowadzał potem w życie. Po szkole podstawowej i średniej przyszedł czas na AWF w Gorzowie. Tam nie tylko został nauczycielem wychowania fizycznego, ale też instruktorem piłki nożnej. Kurs trenerski II klasy (PZPN A) ukończył 7 lat temu w Wałczu. Skąd piłka nożna? Znów z fascynacji, bo na poważnie o piłce Piotr Gałecki pomyślał po obejrzeniu w telewizji meczu Anglia – Polska na Wembley w 1973 roku.

Reklama

Biało–Czerwoni awansowali wtedy na Mistrzostwa Świata, na których zresztą świetnie wypadli, a ja na dobre zakochałem się w piłce nożnej. Zbierało się wtedy wycinki z gazet, a nazwiska Gadocha, Deyna, Szarmach czy Lato rozpoznawali niemal wszyscy

– wyjaśnia. Złote lata polskiej piłki minęły [choć obecne 11 miejsce Polaków w rankingu FIFA to najlepszy wynik w historii – red.], ale fascynacja pozostała.

Środkowy pomocnik

54–letni dziś trener i pedagog swoją piłkarską karierę zaczynał w Łobzonce Wyrzysk, grając tam jako trampkarz, a później junior.

Reklama

Trenerzy ustawiali mnie zawsze albo na ataku, albo na środku pomocy. Jako junior Polonii Piła  zagrałem dużo meczów w reprezentacji województwa pilskiego, z którą awansowałem na szóstą Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży, co było wtedy dla mnie sporym wyróżnieniem i sukcesem

– opisuje swoje początki obecny trener Polonii Jastrowie. Pierwszy seniorski epizod miał w Polonii Piła.

Było to w czasach, kiedy w Pile walczono o ówczesną II ligę

– wyjaśnia nasz rozmówca, który już na studiach pokazał się w drużynie SHR Wojcieszyce (makroregion gorzowsko–pilski).

Reklama

Trener Tadeusz Lisowski skaperował do swojej drużyny studentów, którzy nie mieli ambicji na grę w II–ligowym Stilonie Gorzów. Ja chciałem grać w Stilonie, trenowałem nawet z drugą drużyną, ale ostatecznie zasiliłem skład SHR. Atmosfera była tam świetna, były też wyniki. Po roku wywalczyliśmy awans do III–ligi, a ja nigdy nie żałowałem tej decyzji. To była prawdziwa piłkarska przygoda, trwająca przez cały okres studiów

– wspomina.

Największa satysfakcja

W 1987 roku Piotr Gałecki na dobre wrócił do Piły.

W Polonii przyjęli mnie z otwartymi rękoma, rozpocząłem pracę nauczyciela wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 7, później przeniosłem się do nowopowstałej SP nr 11, gdzie uczę do dziś. W Polonii spędziłem kilka sezonów, aż zapragnąłem zmiany środowiska i tak trafiłem do Nielby Wągrowiec

Reklama

– cofa się pamięcią Piotr Gałecki. Potem grał jeszcze m.in : w Dziembowie, Kaczorach, w latach 90 pojawił się nawet w Sparcie Złotów. Przejście z kariery zawodniczej do trenerskiej odbyło się w jego przypadku bardzo płynnie. Jako grający trener seniorów udzielał się w Dziembowie i Budzyniu. Potem wrócił do Polonii Piła, ale piłkarskie korki zawiesił już na kołku.

Zaproponowano mi utworzenie drużyny juniorów. Zrobiłem nabór i wyselekcjonowałem grupę chłopaków, którzy po roku awansowali do Międzywojewódzkiej Ligi Juniorów. Utrzymaliśmy się tam w mocnym towarzystwie (Amica, Groclin, Lech, Warta). Wśród moich wychowanków było paru fajnych chłopaków, m.in. Artur Kwiatkowski, Patryk Klofik, Rafał i Karol Skiba. Co cieszy mnie najbardziej, wśród moich wychowanków są też nauczyciele wychowania fizycznego. Dla mnie to jest największa satysfakcja, zaszczepić w kimś miłość do sportu

Reklama

– wyjaśnia pilski pedagog, który był też prekursorem obecnych Akademii Piłkarskich na naszym terenie.

Wpadłem na pomysł, żeby młodszym dzieciom także zapewnić możliwość treningu pod okiem fachowców. Pierwsza w województwie szkółka piłkarska powstała przy SP nr 11. Warunki do treningu mieliśmy tam świetne, dyrektor szkoły chętnie się zgodził

– wspomina wuefista.

Natchnął mnie do tego mój syn Bartek (dziś 25–letni zawodnik Orkana Śmiłowo i nauczyciel wychowania fizycznego), który miał wtedy z 7–8 lat. Do dzisiaj zresztą prowadzę zajęcia dla wszystkich chętnych adeptów piłki nożnej. Najlepsi zazwyczaj trafiają później do szkółek, gdzie mogą rozwinąć swoje talenty. W pracy z dziećmi najważniejsze są ich postępy, ich radość i entuzjazm, z jakim się angażują, to daje największą satysfakcję

Reklama

– mówi z uśmiechem Piotr Gałecki. Co innego z seniorami.

Dużo klubów, dużo lat

Trenerskie CV Piotra Gałeckiego również jest imponujące. Po Dziembowie i Budzyniu półtora roku spędził w GLKS Wysoka, gdzie wywalczył awans do IV ligi. Potem była Pogoń Łobżenica, w której w sumie spędził aż cztery sezony. Odchodząc na swojego następcę namaścił Zbigniewa Krzoskę. Zdążył poprowadzić też takie drużyny jak Derby St. Łubianka, Iskra Wyszyny, Orzeł Osiek czy Orkan Śmiłowo. W dwóch ostatnich klubach po roku pracy wywalczył awans do klasy okręgowej.

Reklama

Dużo klubów i dużo lat, ale ja lubię nowe wyzwania, nowe motywacje

– wyjaśnia.

W Śmiłowie zespół objąłem w A–klasie, szukałem bramkarza i wymarzyłem sobie Marcina Klofika. Tak też się stało. Po rozstaniu z Orkanem, kiedy Ryszard Ludewicz zwolnił posadę w Polonii Jastrowie, Marcin zrewanżował się i polecił mnie włodarzom jastrowskiego klubu. Nikogo tu nie znałem, ale po wstępnych rozmowach rozpoczęliśmy współpracę. Prezes jako cel wyznaczył piąte miejsce w tabeli, skończyło się na trzecim. To był udany sezon, który zakończyliśmy z małą nawiązką

Reklama

– wspomina swoje początki w Jastrowiu popularny Gała.

W obecnym sezonie celem jest jak najwyższe miejsce w tabeli. Wydaje się, że śmiłowianie finansowo i kadrowo są raczej poza zasięgiem reszty drużyn, z kolei nasz zespół, z wielu względów, nie jest jeszcze gotowy do walki o wyższe cele. Awans do nowej, „lepszej” okręgówki daje 7 pierwszych miejsc. Większość zespołów wciąż ma szansę na utrzymanie, dlatego ta runda do końca będzie bardzo zacięta. Na mecze ze Spartą i Orkanem przyjąłem taktykę defensywną i grę z kontry. Co prawda na wiosnę z faworytami ugraliśmy tylko jeden punkt, ale nasza gra wyglądała dużo lepiej niż w rundzie jesiennej. Dalszy etap rozgrywek wymagał od nas przygotowania także w grze ofensywnej i w prowadzeniu gry. Pierwszym fajnym efektem była wygrana 3:0 z Osiekiem

Reklama

– cieszy się Piotr Gałecki . W ostatnim ligowym pojedynku jastrowianie bezbramkowo zremisowali z Wyrzyskiem i spadli na 7. miejsce w tabeli. Teraz przed zespołem z Jastrowia derby z Okonkiem, które Polonia bardzo chciałaby rozstrzygnąć na swoją korzyść.

Jakie cele będą nam przyświecać w nowej klasie okręgowej? To się jeszcze okaże. Najpierw trzeba się tam dostać

– reasumuje trener.

Jestem otwarty

Sytuację na boisku Piotr Gałecki obserwuje okiem profesjonalisty, bez niepotrzebnych emocji.

Jeśli przeklinam, to tylko po to, żeby podkreślić znaczenie jakiegoś faktu, tak żeby zawodnicy wzięli sobie coś do serca. Kiedy kilkanaście osób obserwuje cię i słucha, to trzeba mieć im co zaoferować

Reklama

– zauważa doświadczony szkoleniowiec, który z dumą podkreśla, że prowadzi z zawodnikami rozmowy indywidualne, co na tym pułapie rozgrywek wcale nie jest oczywistością. 

Kiedy chciałbym komuś zmienić pozycję najpierw pytam go o zdanie. Rozmową w cztery oczy można wygrać więcej niż narzucając wszystko z góry pod założony sobie schemat. Na początku pracy w Jastrowiu miałem problem, żeby wyegzekwować od chłopaków to, co sobie zakładałem. Czasem warto poświęcić chęć zagrania poukładanej piłki na rzecz mniej finezyjnego, ale dużo skuteczniejszego zagrania. Zawsze powtarzam też, że jestem otwarty na różne pomysły i uwagi. Podczas omówień meczu każdy może się wypowiedzieć, choć wiadomo, że ostateczna decyzja zawsze należy do mnie. Zebrane doświadczenia sprawiają, że w piłce nożnej niewiele może mnie jeszcze zaskoczyć, nie mam zatem problemów z adaptacją w nowych warunkach. Podobnie było w Jastrowiu. Nasza współpraca z władzami klubu przebiegała bez zarzutów, a półtora roku w tak fajnej atmosferze minęło jak z bicza strzelił. Na treningi, na mecze jeżdżę tam teraz z prawdziwą przyjemnością

– wyznaje Piotr Gałecki.

Każdy sposób dobry

Kibic widzi tylko suchy wynik, ale nie wnika w to, co było jego przyczyną. Ja krytyką nie przejmuję się do tego stopnia, żeby się załamywać. Wolę skupić się na swojej pracy. Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania kibiców z Jastrowia są większe, od kilku lat Polonia jest trochę na marginesie lokalnej piłki. Kiedyś była tu trzecia liga, ludzie o tym pamiętają i żyją tym,  ale żeby mieć ambicje na IV ligę musi zmienić się myślenie. Gwarancja walki o wyższe cele zaczyna się od infrastruktury, przez dobór zawodników, aż po nie mniej ważny budżet

– wyjaśnia popularny Gała.

W Złotowie też były suche lata. Teraz widać, że trener Sudoł wprowadził jakiś system, do zespołu wrócili czwartoligowcy z Szydłowa, pojawili się sponsorzy. To są rzeczy niezbędne, aby myśleć o awansie, bo zawodnikom, nawet na takim poziomie, trzeba coś zapewnić. Nie można zaniedbywać życia osobistego, rodziny, nauki i pracy, żeby pograć sobie w okręgówce. Myślę, że jakaś rekompensata za to poświęcenie, a także ryzyko z tym związane zawodnikom się należy. Drobne pieniądze nie psują, a podreperowany budżet domowy jest dodatkową mobilizacją. Każdy sposób jest dobry, trzeba tylko chcieć, a takie osoby jak burmistrz Piotr Wojtiuk, który jest na każdym meczu w Jastrowiu, i prezes Tomasz Balawander dają nadzieję na lepsze jutro piłki nożnej w tym mieście. Chcę tu dodać, że bardzo podoba mi się praca z dziećmi i młodzieżą w naszym klubie. Ilość regularnie trenujących i grających grup dziecięcych, w których zajęcia prowadzą nasi piłkarze jest dla mnie imponująca. To na pewno kiedyś zaprocentuje. Jako mieszkańcowi Piły, a także byłemu zawodnikowi i trenerowi Polonii Piła leży mi też na sercu dobro i przyszłość pilskiej piłki nożnej. Jest szansa, że i u nas za jakiś czas piłka seniorska się odrodzi. Nadzieją na przyszłość wydaje się porozumienie pilskich akademii piłkarskich, które zobowiązały się do ciągłej współpracy, wychodząc z założenia, że dla ogółu od rywalizacji bardziej opłacalny będzie wspólny szacunek. To będzie podstawa piramidy, która poprzez zespół juniorów ma w końcu doprowadzić do powrotu piłki seniorskiej w Pile. Zobaczymy

– kończy Piotr Gałecki, który dobrze wie, że w piłce wszystko może się zdarzyć.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Super KKS - niezalogowany 2017-04-29 12:23:59

    Jastrowie 100 % Lech!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Fanka - niezalogowany 2017-04-29 08:09:26

    Tylko KP Piast Zlotow!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jerry1987 - niezalogowany 2017-04-28 22:46:24

    Powinno być "...z Rudy" a nie "...z Rudej".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości