Reklama

Gdyby nie zawory...

04/09/2015 10:25
Łobżeniccy strażacy, jako reprezentacja powiatu pilskiego, pojechali na XII Europejskie i XV Krajowe Zawody Sikawek Konnych w Śmiglu. Była szansa na dobre miejsce, zawiódł jednak sprzęt

Trudno zresztą wymagać totalnej bezawaryjności w momencie, gdy za niecałe dwa lata łobżenicka sikawka będzie obchodziła setne urodziny. W 1907 roku (wówczas zawiązało się też OSP w Łobżenicy) ten sprzęt wyprodukowała firma Gustava Ewalda, który był pasjonatem techniki pożarniczej i członkiem straży pożarnej w Kostrzynie, gdzie mieściła się siedziba fabryki. Motto firmy brzmiało: „Kto zamierza wykonać dobrą robotę, musi posiadać najlepsze narzędzia”. Zapewne przed niemal stu laty była to najwyższa klasa pożarniczego sprzętu, która do dziś budzi wrażenie. Jej działanie jest niezwykle proste i skuteczne. Wąż z wodą podłącza się do metalowej wanny, w której zmieści się około 500 litrów wody. Na jej dnie zanurzony jest napędzany siłą ludzkich mięśni hydrofor, który, wytwarzając ciśnienie, tłoczy wodę do węża używanego przez druhów walczących z żywiołem. Inna sprawa, że wysoka jakość użytych materiałów pozwoliła przetrwać temu urządzeniu do czasów współczesnych.

- Po raz pierwszy w takich zawodach wystartowaliśmy w Ciechowie w 2012 roku. Przed nimi sikawka przeszła generalny remont. Nie wszystkie części udało się uratować, niektóre trzeba było dorabiać, nie posiadając przy tym żadnej dokumentacji – wspomina dh Piotr Graj, który „serwisuje” pierwszy, łobżenicki „wóz” gaśniczy. Te dorabiane części, a mówiąc dokładniej zawory odpowiedzialne za przepływ wody na drugich zawodach, na które pojechali druhowie z Łobżenicy, zawiodły. - Zaczęło się bardzo dobrze. Zawody polegały na pokonaniu sztafety pożarniczej i zbudowaniu linii gaśniczej zasilanej sikawką. Woda na pierwszym odcinku, czyli tym do trójnika, dotarła w 17 sekund, co dawało nam szansę nawet na piąte miejsce wśród prawie 50 ekip. Niestety po tym spektakularnym starcie zatarły się zawory i było po zawodach – mówi P. Graj. Wykorzystując jednak okazję strażacy znaleźli niemal identyczną sikawkę i zrobili dokumentację zdjęciową tego, jak powinny wyglądać oryginalne części. - Na następnych zawodach pokażemy, na co nas stać, choć może nie będziemy czekać tak długo – żartuje Piotr Graj, nie chcąc póki co zdradzać szczegółów gdzie i kiedy konna sikawka z OSP w Łobżenicy zaprezentuje się miejscowej publiczności.

Reklama

W drużynie, której start na zawodach w Śmiglu sponsorowało pilskie starostwo znaleźli się: Tadeusz Grzegorek, Paweł Cenkała, Wojciech Cenkała, Radosław Dolatowski, Waldemar Murach, fot. OSP w Łobżenicy

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości