Wynieś meble z dużego pokoju, wstaw instrumenty i gotowe – możesz koncertować.
Moment. Najpierw podziękuj za fotel ustawiony pod namiotem na podwórku. Pogroź palcem burzowemu niebu i przeskocz kałużę broniącą dostępu do podwórka. A potem poproś słuchaczy o pomoc. Ty weź wzmacniacz, ty talerze, ty sax. Chodźmy na górę.
Na krętych, drewnianych schodach kamienicy w półmroku mijasz ludzi – jednych z filiżankami kawy, innych z krzesłami. Nie wiesz, kto jest muzykiem, a kto gościem. Wszyscy w mieszkaniu przy Mickiewicza czują się jak w domu. Wokalistki malują się przy publiczności, ktoś proponuje piwo, chłopaki z zespołu stroją instrumenty. Mieli gibnąć naszymi ciałami na podwórku, ale przez oberwanie chmury wbili się do mieszkania organizatora „Koncertów w podwórku” – Stowarzyszenia „Shin Jastrowie”.

Na koncert wbić się mógł każdy. Bez biletów, bez dress codu, bez stresu
Babu Król i Smutne Piosenki wykonali utwory z albumu „Nowa Fala Polskiego Dancingu vol. 1 & 2”. I zaśpiewali:
A co, gdyby tak po prostu pójść w tango?
Pozwolić, żeby świat odpłynął i zgasnął
Ten jedyny raz zapomnieć się w tańcu
Chociaż raz, tylko raz, jeden raz, ostatni raz
„Na część pierwszą składają się autorskie piosenki oparte na opowieściach prawdziwych z czasów, gdy dancingi z żywą orkiestrą, zimnym bufetem i wódeczką były okazją do wytwornych strojów, spiętrzonych koafiur i parkietowych zauroczeń” – pisał o nich organizator. „Część drugą wypełniły natomiast polskie i światowe przeboje taneczne w nowych aranżacjach Babu Króla. Szczepanik w wersji dubowej? Paul Anka na rave party? Tutaj się nie ma co dziwić, tutaj trzeba tańczyć.”
I tańczyli, bez zbędnego przyodziewku, między regałem z książkami a kanapą. Gibali się widzowie i gibali się muzycy.
Nieetatowy dom kultury w Jastrowiu działa niezależnie od miejsca i pogody.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze