Niedzielny poranek. Łobżenickie ulice zapełniają się samochodami już od bladego świtu. Znalezienie miejsca parkingowego urasta do rangi zaciekłej walki o nie. Kolejny objazd wokół centrum kończy się niepowodzeniem. Trzeba zrobić jeszcze jedną rundę. Ruch panuje także na targowisku, gdzie na kilka godzin buduje się miasto w mieście. Dzielą je wąskie przejścia, przy których ustawione są kolorowe namioty wypełnione czym tylko się da - od przywiezionej z Niemiec czekolady, po wyprodukowaną w Chinach bieliznę. Choć zbierane są opłaty, a po zakończeniu handlu teren zostaje uprzątnięty, w sporej mierze tym wszystkim rządzi chaos. Już niedługo ma być jednak inaczej.
Łobżenickie targowisko powstało nagle jakieś 7-8 lat temu. Trudno nawet stwierdzić, w którym momencie rozrosło się do tego stopnia, że handlowcy przyjeżdżający tutaj mówią o nim, że jest największe w okolicy
Reklama
- stwierdza burmistrz Piotr Łosoś. Największe nie oznacza jednak, że najlepsze. Dziurawa płyta, na której stoją stragany, kiepskie zaplecze techniczne i sanitarne to tylko niektóre z przykładów.
Chociaż targowisko, z tytułu pobieranej opłaty targowej, przynosi nam rocznie prawie 250 tys. złotych zysku, gminy nie stać na to, żeby w ten teren poważnie zainwestować, by go zmodernizować. Te środki trafiają na pilniejsze potrzeby
- wyjaśnia burmistrz. Obraz targowiska ma się jednak zmienić za sprawą finalizowanej na dniach umowy z Mariuszem Leśniewskim, bydgoskim przedsiębiorcą, który dzierżawi sześć tego typu obiektów i zawodowo zajmuje się organizowaniem na nich handlu.
Ten pan sam się do nas zgłosił i przedstawił swoją ofertę. Polega ona na tym, że dzierżawiąc od nas targowisko za kwotę 12 tys. złotych brutto miesięcznie bierze on na siebie całość obowiązków jego prowadzenia oraz inwestowanie w infrastrukturę. W tym drugim zadaniu będziemy go wspierać na zasadzie offsetu, a więc środki z tytułu dzierżawy także trafią na modernizację targowiska. Umowa, którą podpisujemy, będzie obowiązywała przez 3 lata, z tym jednak zastrzeżeniem, że gdybyśmy stwierdzili, że jego działalność powoduje umieranie targowiska możemy zerwać ją ze skutkiem natychmiastowym. Dajemy sobie jednak szansę, żeby ktoś z doświadczeniem ogarnął ten temat. Rzecz jasna ta dzierżawa nie powoduje, że przestanie być zbierana opłata targowa, która zasili konto gminy
– wyjaśnia Piotr Łosoś. O tym pomyśle poinformowani zostali radni zasiadający w komisji komunalnej. Nie wnieśli oni zastrzeżeń.

Oblicze łobżenickiego targowiska już niedługo ma zacząć ulegać zmianie. By tak się stało zadba fachowiec zarządzający tego typu miejscami
Pojawia się jednak pytanie, na czym zarobi przedsiębiorca? -
Wprowadzony zostanie abonament. Nie będzie to kwota, która mocno obciąży handlujących, bo zależy mi na rozwijaniu tego targowiska, a nie jego wygaszaniu. W ramach abonamentu handlujący przede wszystkim otrzymają swoje przydzielone miejsce, co sprawi, że wreszcie zakończy się walka na zasadzie: kto pierwszy, ten lepszy. Będziemy pilnować tego, by jeden drugiemu tego miejsca nie zajmował
Reklama
– mówi Mariusz Leśniewski. Wyznaczanie miejsc to jednak nie wszystko, co planuje. Teren ma być jak najefektywniej wykorzystany i podzielony tematycznie. Powstaną więc np. działy odzieżowe, spożywcze czy techniczno-przemysłowe. Mariusz Leśniewski zamierza także zachęcić do współpracy przedstawicieli branży meblarskiej.
Łobżenickie targowisko ma ogromny potencjał. Sam dowiedziałem się o nim od bydgoskich handlarzy, co świadczy o tym, z jak dużej odległości zjeżdżają się oni, by sprzedać tam swoje produkty. Dlatego też poczyniłem starania o pozyskanie dodatkowego terenu nie tylko do handlu, lecz również do parkowania, by ten problem także rozwiązać
Reklama
– dodaje przedsiębiorca. Przy okazji targowiska zarobią więc osoby prywatne, mieszkańcy Łobżenicy. W kwestii modernizacji infrastruktury Mariusz Leśniewski zamierza oczyścić i wyremontować asfaltową nawierzchnię głównego placu, zadbać o przyległy - nieutwardzony teren czy udrożnić zatkane odpływy wody. Chce też zmienić wizerunek targowiska, dbając o zieleń wokół niego.
Ma być ład i porządek
– kwituje, nawiązując również do stanu, który ma panować po tym, gdy handlujący rozjadą się do domów.
Przy okazji podpisania tej umowy powrócił temat całkowitego wyprowadzenia handlu z centrum miasta na rzecz placu targowego.
Chcemy dążyć do tego, by te kilka stoisk, które pojawia się w tygodniu, także działało na terenie targowiska. To nie będzie łatwe, ale w momencie, gdy infrastruktura na placu targowym się polepszy i powstanie z tego mini bazar z ogromnym parkingiem obok ludzie tam przyjdą
– ocenia burmistrz Łosoś.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie burmistrzu polecam sprawdzić na internecie "wybitne zdolności" przedsiębiorcy z Bydgoszczy, którego pan tak wychwala, i po sprawdzeniu podjąć decyzję. Głośno już mówią mieszkańcy Łobżenicy i handlowcy znający efekty działalności " biznesmena", że w tej sprawie coś śmierdzi. Może zajął by się tym prokurator.
W sprawie porządku i brudu proszę się zwrócić do gminy,która pobiera potężne pieniądze za cztery dni handlu,łącznie kilkanaście godzin w miesiącu. Jeśli chodzi o pseudo przedsiębiorców to wkrótce dopiero się tam zjadą dzięki pomysłowi Burmistrza,gdyż nowy dzierżawca sprowadzi więcej Bułgarów jak to się stało na jego innych dzierżawionych targowiskach. Prowadzę działalność kilkanaście lat i na każdy zakupiony u mnie produkt wystawiam paragon więc zapraszam na stoisko. A jeśli PRZEDSIĘBIORCO chcesz liznąć tego cudownego miodku handlu obwoźnego zapraszamy w niedzielę rozstaw własny stragan , nigdzie nie ma tabliczki ZAKAZ HANDLU DLA MIEJSCOWYCH,a zdziwisz się jak często w niedzielę pracuje urząd skarbowy który systematycznie odwiedza targowisko. Jeśli komuś wydaje się ,że zlikwidowanie targowiska spowoduje nagły bum handlowy i atak klientów na miejscowe sklepy,to jest w grubym błędzie. Jedynym skutkiem tego będzie zmniejszenie budżetu Gminy. Zdajcie sobie wkońcu sprawę ,że Łobżenica to tylko licząca 3,5 tyś. mieszkańców miejscowość , a nie wielka metropolia. Handel w niedzielę przyciągał okolicznych mieszkańców oraz pielgrzymów do Górki Klasztornej, większość tych ludzi pracuje w tygodniu i nie ma czasu na zakupy,ale to i tak już się dawno skończyło teraz pielgrzymuje się do Kasztanowej w Pile.
A może ktoś pomyśli o przedsiębiorcach Łobżenickich, ruch w tym mieście jest tylko w niedziele, w tygodniu to miasto wygląda jak opuszczone. Pieniądze zamiast zostawać w gminie to są wywożone przez pseudo handlowców, i tak się dba o interes gminy. Ciekawe ilu straganiarzy wystawia paragony za przeprowadzone transakcje, a ceny mają takie same jak w sklepach.( niby taniej ). Może by tak zainteresować urząd skarbowy tym niby rynkiem, inspekcję pracy i sanepid, bo brud to tam aż kipi.
Zapytam gdzie jest te 250,000 z opłat za targowisko w stosunku roku można by tą kwotę spożytkować na naprawę zaprowadzenie należytego porządku na tym placu . po przeczytaniu tego artykułu mam wrażenie że coś tu nie pasuje .
Cały artykuł napisany z perspektywy burmistrza Łobżenicy. Nikt nie pyta o noc handlowców którzy ten targ stworzyli. Łobżenica to nie Bydgoszcz ,klienci przyszli za handlowcami to oni ich tu sprowadzili . Targ rozrastał się o nowe stanowiska między innymi że ceny opłat targowych były konkurencyjne i handlowcy uciekali z drogich targowisk oddanych w prywatne ręce. Nie stet w ostatnim czasie obroty na targu znacznie spadły,nie ma tłumów a ulice nie są już zakorkowane. Stało się tak między innymi za przyczyną pilskich galerii,większość klientów którzy często przyjeżdżali z daleka woli niedziele spędzić pod dachami tych molochów.Spadek obrotów plus podniesienie opłat równa się zmianie miejsca pracy. Klienci odeszli odejdą i handlarze a jeśli już zmienią miejsce to nieszybko powrócą. Gmina zarabiała krocie i niepotrafiła ich zainwestować a teraz kiepsko tłumaczy się z własnej niezaradności a kosztami inwestycji chce obarczyć przedsiębiorców. Kwoty które pobierała gmina nie są małe i być może znajdzie się inne miejsce gdzie bardziej docenią taki dochód. Może Złotów byłby chętny? Targ zaczynają tworzyć handlowcy za nimi idzie klient i dochody może ktoś bardziej to doceni niż rajcy z łobżenicy
Panie burmistrzu polecam sprawdzić na internecie "wybitne zdolności" przedsiębiorcy z Bydgoszczy, którego pan tak wychwala, i po sprawdzeniu podjąć decyzję. Głośno już mówią mieszkańcy Łobżenicy i handlowcy znający efekty działalności " biznesmena", że w tej sprawie coś śmierdzi. Może zajął by się tym prokurator.
W sprawie porządku i brudu proszę się zwrócić do gminy,która pobiera potężne pieniądze za cztery dni handlu,łącznie kilkanaście godzin w miesiącu. Jeśli chodzi o pseudo przedsiębiorców to wkrótce dopiero się tam zjadą dzięki pomysłowi Burmistrza,gdyż nowy dzierżawca sprowadzi więcej Bułgarów jak to się stało na jego innych dzierżawionych targowiskach. Prowadzę działalność kilkanaście lat i na każdy zakupiony u mnie produkt wystawiam paragon więc zapraszam na stoisko. A jeśli PRZEDSIĘBIORCO chcesz liznąć tego cudownego miodku handlu obwoźnego zapraszamy w niedzielę rozstaw własny stragan , nigdzie nie ma tabliczki ZAKAZ HANDLU DLA MIEJSCOWYCH,a zdziwisz się jak często w niedzielę pracuje urząd skarbowy który systematycznie odwiedza targowisko. Jeśli komuś wydaje się ,że zlikwidowanie targowiska spowoduje nagły bum handlowy i atak klientów na miejscowe sklepy,to jest w grubym błędzie. Jedynym skutkiem tego będzie zmniejszenie budżetu Gminy. Zdajcie sobie wkońcu sprawę ,że Łobżenica to tylko licząca 3,5 tyś. mieszkańców miejscowość , a nie wielka metropolia. Handel w niedzielę przyciągał okolicznych mieszkańców oraz pielgrzymów do Górki Klasztornej, większość tych ludzi pracuje w tygodniu i nie ma czasu na zakupy,ale to i tak już się dawno skończyło teraz pielgrzymuje się do Kasztanowej w Pile.
A może ktoś pomyśli o przedsiębiorcach Łobżenickich, ruch w tym mieście jest tylko w niedziele, w tygodniu to miasto wygląda jak opuszczone. Pieniądze zamiast zostawać w gminie to są wywożone przez pseudo handlowców, i tak się dba o interes gminy. Ciekawe ilu straganiarzy wystawia paragony za przeprowadzone transakcje, a ceny mają takie same jak w sklepach.( niby taniej ). Może by tak zainteresować urząd skarbowy tym niby rynkiem, inspekcję pracy i sanepid, bo brud to tam aż kipi.