Reklama

Gmina jest najważniejsza...

06/01/2015 00:00
Stwierdził prof. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, który współtworzył obecny kształt samorządu w Polsce. Profesor w grudniu gościł we Wszechnicy Wiejskiej im. św. Huberta w Skórce

Prorektor i wykładowca uczelni wyższych, sędzia, senator, a przede wszystkim sandomierzanin – tak przedstawił słuchaczom prof. Jerzego Stępnia dr Paweł M. Owsianny, z którego m.in. inicjatywy ten wykład we wszechnicy się odbył. Profesor do długiej listy dodał jeszcze jeden tytuł. - Bardzo czuję się człowiekiem wiejskim. Moi dziadkowie i rodzice pochodzili ze wsi, mnie również udało się na wieś powrócić dziesięć lat temu.[...] Dobrze mi tam – mówił. Tym oraz wspomnieniami z okresu dzieciństwa i młodości spędzonej niemal w całości na wsi Jerzy Stępień zyskał tytułem wstępu uznanie słuchaczy, nagrodzone brawami.

Nie wszystko się udało

Tematem spotkania był samorząd, a dokładnie ocena jego kształtu i przeprowadzonych po 1989 roku reform. - O co nam wtedy chodziło? By gmina była podstawową, najważniejszą z punktu widzenia mieszkańców jednostką, w której koncentruje się 80% kluczowych dla nich spraw. Mam tu na myśli chociażby szkolnictwo podstawowe, wodociągi, oczyszczanie ścieków, kanalizację, podstawową opiekę zdrowotną i społeczną, infrastrukturę - przede wszystkim drogi - wyjaśniał profesor. Kolejny szczebel samorządu, czyli powiat, miał zajmować się zadaniami ponadpodstawowymi, bardziej specjalistycznymi: jak sanepid, powiatowe 4-oddziałowe szpitale czy inspektoraty weterynarii. Zadaniem sejmiku wojewódzkiego miało być nadawanie kierunków rozwoju poszczególnych regionów. - Czasami myślę sobie, że nie wszystko nam się w tej reformie samorządowej udało. W ciągu tych dwudziestu pięciu lat nasze błędy, plus nawarstwiające się różnego rodzaju rozwiązania doprowadziły do tego, że jesteśmy zaniepokojeni stanem samorządności w Polsce, czemu dajemy wyraz – mówił J. Stępień. Na największe problemy organizacyjne zwrócił uwagę w przypadku władzy centralnej, rządu. - Tam do dziś nie przeprowadzono żadnej reformy – mówił. Za przykład podał budżet krajowy, którego podział w dużo większym stopniu zależy od ministra finansów niż premiera. - Tak nie powinno być. Efekt jest taki, że gdy ministerstwa składają swe zapotrzebowanie do budżetu wychodzą z założenia: „potrzebujmy tyle i tyle, ale trzeba podać dużo więcej, bo i tak coś zostanie obcięte”. Jeśli mają silnego ministra, te pieniądze dostają nawet w nadmiarze. Stąd zdarza się, że gdzieś brakuje, a w innych resortach nie wiadomo co ze środkami robić - mówił J. Stępień. Przypomniał czasy, w których Jacek Kuroń rządził w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. - Wówczas rozdawano absolwentom uczelni wyższych zasiłki. Jaki z tego wniosek? Że Kuroń miał za dużo pieniędzy, które wydawane były w niewłaściwy sposób – wyjaśniał prof. Stępień. Za niewłaściwe uznał również, że sędziowie zasiadają w ministerstwach i że w przypadku sądownictwa także trudno mówić o reformach po 1989 roku.

Brakuje konsekwencji

Te spostrzeżenia wywołały dyskusję, w jakim kierunku zmierza kraj. - Według politologów za 20 lat będziemy mieli normalne państwo. Warunkiem musi być jednak to, że nauczymy się działać konsekwentnie i odpowiedzialnie – mówił J. Stępień. Jako przykłady złych decyzji podał m.in. wycofanie pieniędzy z OFE i rozmontowanie systemu kas chorych na rzecz Funduszu Zdrowia. - Optymizmem może napawać to, że dobrze korzystamy ze środków unijnych i że od 1989 roku nasze PKB na obywatela wzrosło trzykrotnie – mówił profesor. Uczestnicy spotkania pytali go również, czy uważa, że wybory samorządowe zostały sfałszowane. Stwierdził, że raczej nie, choć nie były też idealne, po czym dodał: - Dopóki nie zreformuje się rządu centralnego, w wielu dziedzinach nadal będzie jak w PRL. Padło też pytanie, co zmieniłby, gdyby jeszcze raz miał szansę budować wzór polskiego samorządu. - Myślę, że liczba województw i powiatów powinna być mniejsza. Burmistrz, wójt gminy powinni być jednocześnie przewodniczącymi rady. Urzędem z kolei winien kierować urzędnik wyłoniony z konkursu jako najlepszy fachowiec.
Ta rozmowa trwać mogłaby pewnie jeszcze parę ładnych godzin, jednak ograniczeniem był czas potrzebny profesorowi na powrót do Warszawy. Pewien niedosyt mógł pozostać, to jednak bez wątpienia nie ostatni taki gość, który zawitał do wszechnicy.

Sz. Chwaliszewski

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości