Ubiegłotygodniową, nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej w Jastrowiu zwołano dla jednej uchwały – dotyczącej wprowadzenia zmian w budżecie gminy i związanej z planowaną od ubiegłego roku budową budynku usług socjalnych, w którym mieścić miałyby się Warsztat Terapii Zajęciowej oraz samorządowe archiwum. Projekt tego zadania, zgodnie zresztą z wolą radnych, którzy nie mieli wątpliwości co do tego, że inwestycja warta jest zachodu, wykonano w 2015 roku, na jego realizację zapisano też w budżecie milion złotych. Jak okazało się w pierwszej połowie lutego – za mało. O jakieś 400 tysięcy złotych.
W końcu stycznia na stronie internetowej magistratu zamieszczono ogłoszenie o przetargu na budowę wspomnianego obiektu – wpłynęło osiem ofert. Najwyższa, jak podczas sesji poinformował burmistrz Piotr Wojtiuk, opiewała na ponad 2 miliony 100 tysięcy złotych, a najniższa, złożona przez zakrzewską firmę Tivolo – na ponad milion 300 tysięcy złotych. To około 800 tysięcy złotych mniej, ale wciąż zbyt dużo[[pay]].
By móc do realizacji, jak wielokrotnie podkreślał włodarz: potrzebnego zadania przystąpić, zdecydował się on zaproponować radnym przeniesienie 400 tysięcy złotych z puli zatwierdzonych na ten rok inwestycji, a następnie w marcu, już po rozliczeniu nadwyżki budżetowej za 2015 rok, niejako „oddać” pieniądze w miejsce pobrania. W przypadku realizacji takiego scenariusza obeszłoby się bez zwiększania zadłużenia gminy.
Propozycja, o której mowa, nie przeszła gładko.
Jaki gmina będzie z tego miała interes?
Reklama
- chciał wiedzieć Adam Dzbuk. Radny przypominał, że organem prowadzącym Warsztat jest powiat, zatem nie do końca rozumie, dlaczego inwestować w jego przyszłość, i to takie pieniądze, ma gmina. Zwracał też uwagę, że w czasie, gdy decyzję o wykonaniu projektu i jego budowie w przeszłości podejmowano, zakładano, że gmina przejmie należący do powiatu budynek, w którym dziś funkcjonuje m.in. szkoła ponadgimnazjalna. Póki co, ze względu na zawiłości związane m.in. z ilością dzierżawców wspomnianego obiektu i okresem obowiązywania ich umów, temat umarł, Adam Dzbuk niespecjalnie widział więc powód, by zwiększać pule i tak dużego już zadania.
Piotr Wojtiuk argumentów radnego nie przyjął.
Co gmina będzie z tego mieć... Musimy dbać o swój interes i o interes naszych ludzi, także tych niepełnosprawnych. Na nich nie da się zarabiać, zresztą gmina to nie przedsiębiorstwo
– odpowiedział włodarz Jastrowia, zaznaczając, że koszty utrzymania WTZ, jak do tej pory, ponosić będą Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz starostwo powiatowe, które przekazuje dotację na rzecz funkcjonowania tej placówki. Poprosił też, by nie łączyć kwestii przejęcia szkoły z budową obiektu usług socjalnych, bo nie mają one wspólnego mianownika.
Jeśli państwo uznacie, że nie dokładamy tych 400 tysięcy złotych, to w porządku, macie takie prawo, ale ja uważam, że nie powinniśmy rezygnować z tego zadania
– ocenił Piotr Wojtiuk.
Nie dziwię się irytacji radnego Dzbuka, ponieważ kiedy w ubiegłym roku omawialiśmy inwestycyjne propozycje radnych na nowy rok, a było ich czterdzieści, to żadnej z nich nie umieścił Pan w budżecie, a teraz raptem wygospodarujemy 400 tysięcy złotych?
- pytał Michał Kruszyński. Radny chciał również wiedzieć, jak to się stało, że na zadanie, którego kosztorys opiewał na niemal 2 miliony złotych, zabezpieczono tylko milion. Odpowiedział kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej Ryszard Sarna.
Sprawa jest prosta. Budżet uchwaliliście państwo 15 grudnia, a dokumentacja tej inwestycji rodziła się do końca roku. Kwotę milion 895 tysięcy złotych poznałem 29 grudnia, kiedy otrzymałem komplet kosztorysów
– wyjaśnił urzędnik, po czym dodał: - Państwo już podjęliście decyzję o celowości tego zadania, więc chyba nie czas teraz przekonywać się nawzajem, że warto je realizować.
Do pytań radnego Kruszyńskiego ustosunkował się również Piotr Wojtiuk, który przypomniał, że póki co kwota nadwyżki (ta na pewno będzie) nie padła, nie jest wykluczone więc, że za sprawą pochodzących z niej środków do budżetu uda się wprowadzić kolejne zadania.
Za celowe przyjęcie zmian w budżecie uznali m.in. Krzysztof Nagórski i Agnieszka Kazberuk. Radna i jednocześnie pracownica Warsztatu przekonywała:
Nie wyobrażam sobie, żeby WTZ przestał funkcjonować, bo dla uczestników jest to drugi dom. Owszem, mają oni rodziny, ale my jesteśmy tą ich drugą rodziną. Nie możemy im tego wszystkiego odebrać
– powiedziała.
Radny Nagórski przyznał, że martwi go sposób podejmowania decyzji, uważa jednak, że jest ona zasadna.
Nie czas na dyskusję, uważam, że powinniśmy poprzeć wniosek burmistrza, a o relacjach między władzą ustawodawczą a wykonawczą porozmawiać później
Reklama
– podsumował radny.
Nie był to koniec pytań – głos zabrał także przewodniczący rady miejskiej. Piotr Kurzyna zwrócił uwagę na to, że gmina nie powinna realizować tego typu inwestycji ze 100% udziałem własnym, a starać się o zewnętrzne dofinansowanie. Nic z tego – Piotr Wojtiuk wyjaśnił, że póki co w żadnym z ogłoszonych programów środków nie uda się zdobyć, a czas nagli, ponieważ w dotychczasowym miejscu (w budynku Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, który potrzebuje przestrzeni) WTZ może zostać jedynie do końca roku 2016.

Krzysztof Nagórski (z lewej) zaapelował do rady, by poprzeć wniosek burmistrza, a rozmowę o relacjach na lini władza uchwałodawcza-wykonawcza zostawić na póżniej
Przekonując radnych do swojego wniosku burmistrz przypomniał również, że w budynku usług socjalnych, poza Warsztatem, zlokalizowane miałoby zostać również samorządowe archiwum, które dziś (nie) mieści się w piwnicach urzędu.
Musimy rozwiązać ten problem
– powiedział, zauważając, że z roku na rok będzie on przybierał na sile, ponieważ niektóre z dokumentów trzeba przechowywać bardzo długo – nawet przez pięćdziesiąt lat, a miejsca innego niż piwnice do tego celu nie ma. Poddasze budynku usług socjalnych o powierzchni około 320 m² było by idealne.
Powierzchnię przeznaczoną na potrzeby WTZ (z którego po godzinach w celu np. organizacji kursów aktywizacji zawodowej mógłby wykorzystywać Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej) planuje się na niemal 340 metrów. Dużo? Jak powiedział burmistrz – biorąc pod uwagę konieczność budowy kilku pracowni, trzydziestu uczestników i dwunastu pracowników – wcale nie.
Piotr Wojtiuk przypomniał też, że koszty podrażają elementy dostosowane dla potrzeb osób niepełnosprawnych, takie jak np. pochylnie czy określona ilość utwardzonych chodników, oraz że koszty przystosowania pomieszczeń szkoły ponadgimnazjalnej na potrzeby WTZ (taki scenariusz na początku wchodził w grę) również nie byłyby małe. Na koniec przypomniał, że radni (w ubiegłym roku) podjęli już decyzję o budowie. Nie wycofali się z niej – uchwała „przeszła” przy jednym głosie wstrzymującym.
Oferta firmy Tivolo wyniosła milion 345 tysięcy złotych, burmistrz zawnioskował jednak o zwiększenie puli o 400 tysięcy złotych. Dlaczego? Dlatego, że, jak powiedział, w specyfikacji przetargowej nie ujęto konieczności uporządkowania placu, na którym budynek ma powstać, nie było też mowy o wyposażeniu obiektu. Pierwsze z zadań, jak przewidywał burmistrz, kosztować ma około 15-20 tysięcy złotych, drugie natomiast – około 25-30 tysięcy złotych.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze