W ciągu dwunastu dni, od 28 stycznia do 8 lutego, do szpitalnego Oddziału Ratunkowego trafiło 180 osób z urazami. Dla porównania, w tym samym okresie ubiegłego roku było to 120 osób. Wiele z tych wizyt było skutkiem potłuczeń, skręceń i złamań rąk oraz nóg, a także urazów głowy. Bez wątpienia można to wiązać z mrozem, opadami i oblodzeniem ulic oraz chodników, jakie miały miejsce na przełomie stycznia i lutego. Kulminacyjny moment przypadł na weekend 4–5 lutego, kiedy w wielu miejscach powiatu wystąpiła gołoledź. Zarówno służby publiczne, jak i nasza redakcja, odebrały sporo sygnałów od mieszkańców na temat stanu traktów, zwłaszcza chodników i ścieżek w mieście, a także powiatowych dróg.
Prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Złotowie Jacek Fertikowski zapewnia, że drogowcy w należyty sposób wywiązują się ze swoich obowiązków. W przypadku wystąpienia gołoledzi, wedle umowy z miastem, do akcji muszą przystąpić w ciągu dwóch godzin od jej wystąpienia.
W poprzedni weekend nasza reakcja była znacznie szybsza. Gołoledź wystąpiła nad ranem, a my znając prognozy, rozpoczęliśmy pracę od 4.30
– mówi, zapewniając, że załoga pracowała przez kilkanaście godzin, z krótką przerwą.
Pomimo intensywnych działań sytuacja ulegała pogorszeniu z uwagi na nasilające się opady marznącej mżawki
– podkreśla. Prezes ma świadomość, że działania podjęte przez MZUK na terenie miasta nie wystarczyły na w pełni skuteczne i szybkie zmierzenie się z weekendową aurą, ale jak mówi, nikt nie byłby w stanie opanować sytuacji w takich warunkach. Chodzi tutaj przede wszystkim o chodniki, bo z ulicami większych problemów nie było.
Tego typu sytuacje, jak w poprzedni weekend, występują rzadko. Na przestrzeni wielu lat nie odnotowaliśmy tak intensywnej gołoledzi. To nie oznacza oczywiście, że nie jesteśmy przygotowani na takie sytuacje. Jesteśmy, ale każdy musi mieć wyobrażenie, że oblodzenie chodników i jezdni to anomalia pogodowe, bardzo trudne do opanowania
– zauważa.
Sytuacja pogodowa we wspomniany weekend była niezwykle dynamiczna. W niektórych miejscach tak samo ślisko było zarówno przed posypaniem, jak i po. Marznący, ciągły opad powodował, że posypanie nie skutkowało na dłuższy czas
Reklama
– przekonuje Jacek Fertikowski. Prezes podkreśla, że działania zakładu oparte są o kategoryzowanie miejskich traktów.
To jest dzielenie zadań na rzeczy ważniejsze i mniej ważne
– przyznaje. Te najistotniejsze skupione są oczywiście w centrum miasta.
Większość odcinków jest ujęta w przyjętych kategoriach, część jednak się w nich nie mieści. Tam działamy dopiero, gdy uporamy się z najważniejszymi ciągami
– dodaje Mariusz Walter, dyrektor MZUK–u.
Nikt nie jest w stanie zaangażować całego sprzętu jednocześnie na całym obszarze miasta. Do tego potrzeba wielu godzin
Reklama
– podkreśla.
To nie jest tak, że nie mamy sprzętu. Mamy go dosyć, dysponujemy ośmioma jednostkami w każdej chwili gotowymi do pracy
– dodaje Fertikowski. Podkreśla też, że na tegoroczną zimę spółka zgromadziła około tysiąc ton mieszanki piasku z solą, pięćset ton samego piasku i około sto ton czystej soli drogowej.
Dla przykładu podam, że w dniach 4–5 lutego zużyliśmy więcej środków, aniżeli w całym okresie zimowym 2015/2016
– porównuje.
Są oczywiście środki chemiczne, które wystarczy posypać raz i nie będzie ślisko. Ale to są rzeczy tak drogie, że nawet w dużych miastach, bogatych samorządach raczej się ich nie stosuje
Reklama
– prezes MZUK–u wylicza, że różnica w cenie jest znaczna. Mocniejsze środki są minimum pięcio–, a nawet dziesięciokrotnie droższe od tradycyjnie stosowanych.
Jeżeli samorząd zdecyduje się na takie rzeczy, nie ma problemu. Ale za to trzeba zapłacić. Poza tym to jest chemia. Z jednej strony chcemy być eko, a z drugiej strony mówimy o środkach chemicznych, które oddziałują na środowisko, a w Złotowie mamy liczne nasadzenia i zieleń, także w bliskiej odległości od chodników
– podkreśla.
Z tego powodu do usuwania śliskości na chodnikach stosujemy przede wszystkim czysty piasek. Wyjątkiem od tej zasady była gołoledź w dniach 4–5 lutego, gdzie zmuszeni byliśmy do zastosowania środków chemicznych. Natomiast jezdnie posypywane są wyłącznie z zastosowaniem soli drogowej
Reklama
– wyjaśnia.
Po wykonaniu usługi w danym miejscu i tak mieliśmy zgłoszenia, że ponownie jest tam ślisko
– podkreśla Jacek Fertikowski. Może po prostu za mało było sypane?
Absolutnie nie. Mamy na to określone regulacje, operator sprzętu również widzi, jak to wygląda. To ludzie z doświadczeniem, wiedzą w czym rzecz. Jednakże trzeba pamiętać, że mieliśmy do czynienia z ciągłym, marznącym opadem i była to sytuacja nadzwyczajna
– odpowiada Mariusz Walter.
Nasi rozmówcy zauważają, że pracę służb w wielu miejscach opóźniają też zastosowane w Złotowie rozwiązania komunikacyjne.
Do szybkiej pracy potrzebujemy ciągów komunikacyjnych. Te wszystkie przewężenia, wysepki, różnice wysokości, to jest dla nas udręka. Okropieństwo, które zajmuje czas, bo w ostateczności operator musi wyjść z pojazdu i pracować ręcznie
– podkreśla Jacek Fertikowski.
Wtedy, w ferworze całej tej „walki”, może się zdarzyć, że pominiemy jakiś odcinek, a gdzieś, gdzie powinniśmy być wcześniej, dotrzemy później
– dodaje Mariusz Walter oceniając, że jest to rzecz, za którą MZUK może uderzyć się we własne piersi.
Wina właścicieli posesji – Znacznie większe poczucie winy powinni mieć właściciele nieruchomości przylegających do chodników. Bardzo liczna ich grupa, która...
Strzelec na pomoc – Wspomniana Królowej Jadwigi, która w weekend, kiedy wystąpiła gołoledź, była mocno oblodzona, doczekała się reakcji złotowskiej organizacji Strzelec...
Szukanie winnego – Nie będę tego komentował. Choć moim zdaniem urządzono sobie z tego hucpę – ocenia Jacek Fertikowski. Mariusz Walter podkreśla, że...
W takich warunkach nie pracowaliśmy – Gdy ludzie dzwonią i mówią o trudnych warunkach drogowych, często są bardzo emocjonalni. Są nerwy z jednej i drugiej strony, ale...
Coś ekstra – Mirosław Jaskólski przyznaje, że PZD może oczywiście posypać mieszanką solno–piaskową na prostych odcinkach, ale...
Znacznie większe poczucie winy powinni mieć właściciele nieruchomości przylegających do chodników. Bardzo liczna ich grupa, która ma obowiązek dbać o sypanie chodników przed swoimi posesjami tego nie zrobiła.
Tylko 1–2% mieszkańców spośród tych, których posesje przylegają do chodników, ma zawarte umowy z MZUK–iem, który za to odpowiada.
Starsi mieszkańcy pamiętają o tych obowiązkach. Jednak pozostała część ma z tym problem
Reklama
– mówi prezes. Efekt jest później taki, że na przykład około 80% chodnika przy ulicy Królowej Jadwigi jest oblodzone.
Za czasów mojej młodości policja chodziła i nakładała mandaty za niewypełnianie obowiązków
– wspomina Jacek Fertikowski. Podobnie jest na innych ulicach, gdzie osoby, które mają zawarte umowy z zakładem można policzyć na palcach jednej ręki.

W mieście jest sto kilkadziesiąt takich skrzyń, średnio o pojemności 200 kg. Gdy jest ślisko, każdy może posypać oblodzony chodnik piaskiem
Każdy musi zdawać sobie sprawę, że jeżeli jest ślisko na wysokości jego posesji, odpowiedzialność za wszystkie zdarzenia ponosi właściciel
– podkreślają nasi rozmówcy.
W piątek, w przededniu gołoledzi, straż miejska obeszła posesje przy ulicy Królowej Jadwigi przypominając o konieczności zadbania o chodnik. W sobotę podczas ponownego obchodu okazało się, że na apele zareagowali nieliczni
– mówi Mariusz Walter. Komendant straży miejskiej Ryszard Macanko potwierdził nam te informacje.
Wspomniana Królowej Jadwigi, która w weekend, kiedy wystąpiła gołoledź, była mocno oblodzona, doczekała się reakcji złotowskiej organizacji Strzelec.
Informacje o oblodzeniu chodników docierały do nas głównie poprzez facebooka. Na pomysł akcji wpadł Bogusław Pańczyniak
– mówi dowódca Strzelca, Mateusz Gappa.
Nasza akcja nie była wymierzona przeciwko komuś, żeby komukolwiek coś udowodnić, pokazać. Zajmowaliśmy się jedynie chodnikami, a te należą głównie do osób, które mają przed nimi posesje. Dysponowaliśmy kupą piachu, ciężkim samochodem, mieliśmy wolne niedzielne popołudnie i ruszyliśmy w teren
– mówi. Mateusz Gappa zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy będą zadowoleni z tego faktu, a komentarze już były różne.
Zawsze jest tak, że obojętnie co by się nie robiło, będą również te negatywne opinie. Nie zrażamy się nimi
– przyznaje. Tym bardziej, że większość pozytywnie oceniła zryw Strzelca.
Chcieliśmy pokazać, że nie jesteśmy jakimiś wariatami, którzy tylko biegają z karabinem, a chcemy i możemy pracować dla mieszkańców
– argumentuje. Co o akcji mówią w MZUK–u?
Nie będę tego komentował. Choć moim zdaniem urządzono sobie z tego hucpę
– ocenia Jacek Fertikowski. Mariusz Walter podkreśla, że zastosowany przez uczestników akcji materiał to raczej mułek, a nie tradycyjny piasek i trudniej będzie go pozamiatać. Z drugiej strony nasi rozmówcy przyznają, że z uwagi na bezpieczeństwo przechodniów, takie działanie na pewno jest korzystniejsze, niż bierność właścicieli posesji.
Fertikowskiego i Waltera znacznie bardziej razi niefrasobliwość niektórych mieszkańców, ponieważ ludzie poruszają się skrótami, wydeptanymi ścieżkami, które nie stanowią oficjalnej sieci pieszej, czy rowerowej komunikacji.
To są nieformalne odcinki, na których ludzie sami tworzą sobie komunikację. Później mówią, że złamali nogę, albo się potłukli i skandal gotowy
– zauważa. Prezes MZUK–u przyznaje, że mają miejsce roszczenia względem zakładu.
Po każdym okresie zimowym mamy od jednego do trzech takich przypadków. Zdarza się, że są zasadne. Ale są też przypadki graniczące z próbą wyłudzenia, tzn. wskazuje się inne miejsce zdarzenia aniżeli to faktyczne.
Gdy ludzie dzwonią i mówią o trudnych warunkach drogowych, często są bardzo emocjonalni. Są nerwy z jednej i drugiej strony, ale są również telefony bardzo spokojne i rzeczowe
– przyznaje dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie, Mirosław Jaskólski.
Mieszkańcy nie wiedzą, bądź nie rozumieją, że działamy wedle jasno określonych wytycznych
– wyjaśnia. Linia robi się szczególnie gorąca, gdy występują takie warunki, jak we wspomniany weekend. Mirosław Jaskólski zgadza się z Jackiem Fertikowskim.
To była kryzysowa sytuacja. Nie pamiętam podobnej z ostatnich lat, żeby przy siedmiu czy ośmiu stopniach mrozu padał deszcz
– porównuje.
Podobnie jak MZUK, PZD również działa na osiem pojazdów.
Nasi kierowcy również mieli problemy, żeby dojechać i posypać
– podkreśla M. Jaskólski.
Zdarzało się, że jechaliśmy tyłem, żeby najpierw sobie podsypać pod koła. Poruszaliśmy się z prędkością zaledwie kilku kilometrów na godzinę. Było bardzo niebezpiecznie. W takich warunkach jeszcze nie pracowaliśmy
– potwierdza jeden z pracowników PZD, Sławomir Długosz.
Najczęstsze pytanie mieszkańców dotyczy tego, dlaczego PZD nie sypie na prostych odcinkach, zwłaszcza, gdy widzą, że samochód jedzie w terenie, ale piasek czy sól z niego nie lecą.
Wszystkie nasze drogi powiatowe są w czwartym i piątym standardzie utrzymania
– wyjaśnia M. Jaskólski, nawiązując do klasyfikacji Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
W tej kategorii sypaniu podlegają tylko newralgiczne odcinki dróg, a więc podjazdy, zakręty, górki, przejazdy kolejowe, skrzyżowania, przystanki, przejazdy przez miejscowości czy przejścia dla pieszych. – Jeśli chodzi o zabezpieczenie dróg w tym zakresie, do godziny 15.00–16.00, zarówno w sobotę i w niedzielę byliśmy wszędzie
– zapewnia dyrektor.
Mirosław Jaskólski przyznaje, że PZD może oczywiście posypać mieszanką solno–piaskową na prostych odcinkach, ale w pierwszej kolejności musi zadbać o newralgiczne fragmenty, a to wymaga czasu. PZD obsługuje około 420 km dróg, z czego wspomniane kluczowe odcinki stanowią łącznie około 80 km.
Problemem jest tutaj wyłącznie czas. Jeżeli uporamy się z tym, co musimy zrobić w pierwszej kolejności, z reguły dodajemy od siebie coś ekstra
– zapewnia dyrektor.
Chcemy aby w pierwszej kolejności było czarno i sypać ciągłością na drogach: Jastrowie – Sypniewo – Nadarzyce, Złotów – Zalesie, Złotów – Święta – Kleszczyna – Skic, Złotów–Radawnica. W drugiej kolejności dodatkowo skupiamy się na prostych odcinkach dróg prowadzących przez lasy, gdzie jest najbardziej niebezpiecznie
– przyznaje dyrektor. Mirosław Jaskólski wyjaśnia, że z wychodzeniem „poza standard” także są problemy, bo zaraz pojawiają się pytania, dlaczego nie można posypać ciągłością również na innej drodze.
W zimowym sezonie PZD przeznacza na zimowe utrzymanie dróg 400–500 tys. zł. Jak mówi dyrektor Jaskólski, około połowa puli trafia na zadania wytyczone przez GDDKiA, a druga część na zadania dodatkowe z półki „ekstra”. Kiedyś zadania utrzymania dróg wykonywały dla PZD prywatne firmy.
Od kilku lat zarząd dróg działa wyłącznie z wykorzystaniem swoich pojazdów ze względu na fakt dokonania zakupu dodatkowego sprzętu drogowego za około milion złotych. Zdajemy sobie sprawę, że może wszystkich nie zadowolimy, ale staramy się jak najszybciej zniwelować utrudnienia na naszych drogach w czasie zimy
– podkreśla M. Jaskólski.
Niedawna gołoledź na długie godziny sparaliżowała komunikację na terenie powiatu. Nie zabrakło gmin, w których mieszkańcom zalecano, aby w tak trudnych warunkach nie opuszczali domów. Tak było chociażby w gminie Tarnówka, gdzie taki apel wystosowali miejscowi strażacy.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Naucz się pisać, melepeto. Od miasta, to ani złotówki ta grupa nie dostała.
Jedno jest pewne zamiast pochwalić tą akcję zawsze znajdzie się ktoś kto musi dopiec Brawo robmy tak dalej a już nikomu nie będzie się chciało pomagać ludziom Ta akcja miała pomoc mieszkańcom i za to im chwała a nie wytykac czyjąś bezradność. Najlepiej nic nie robić tylko krytykować. Wdzięczna mieszkanka
Miasto daje kasę pseldo wojskowym zolnierzyka bo ktoś ma kompleksy i bawi się w armię lepiej za tą kasę komuś pomóc matce samotnie wychowujące dzieci lub samotnym osobą, te ich akcję to na pokaz robione aż zygac się chce i zdejmijcie te szmaty z przytsanku bo wstyd!!! Następna gwiazda co wymyslila gowno, roboty nie ma to chcę wkręcić się w posadę w starostwie, a pseudo zolnierzyki kto im daje stopnie wojskowe nosić! Kpina dla ludzi co przeżyli swoje zęby zasłużyć na stopnie wojskowe!
Wiekszosc firm ktore wygraly przetargi na odsniezanie to katastrofa
Facebookowa popisówka lowelasika ze starostwa. Na swoje funkcjonowanie - chłopcy dostali jakieś 40 tysięcy od powiatu i miasta a bawią się w piaskownice i wieszanie na sznurku szmat,
Za taka głupotę i sprowadzenie niebezpieczenstwa to mandat dla kierowcy i tych od łopaty!!
To jest smiechu warte,jak bylo 100 lat temu tak jest do dzisiaj,zima w Polsce to jak by na innej planecie wszscy na okolo nawet w Rosji jest lepiej.Nigdy sie nie naucza dopoki sami rzadza im jest tylko w glowie pieniadz we wlasnej keszeni i krzeslo. Dziwne nie do pomyslenia ze nie maja normalnego sprzetu (piaskarki).Wstyd. Przypominam sobie komunistyczne czasy kiedy informowali (Sierpniu) ze sa przygotowani do zimy,ale jak zima nastapila to nic nie bylo i tak jest teraz. Potraficie tylko wreczac krzyze zaslugi nawet posmiertnie i grzebac w przeszlosci.
Artykuł już chyba nie na czasie
nie wyolbrzymiajmy tematu staje się to groteską
Moim zdaniem rzeczowo i konkretnie wytłumaczone. Ale do niektórych nie dociera! Jak jest mróz i kilkanaście godzin pada deszcz to musi być gołoledź i nie da się w ciągu kilku minut ją zlikwidować w całym mieście! Nawet całym sprzętem z całego powiatu w jednym tylko Złotowie. Ale wielu ograniczonych umysłowo przedstawia swoje głupie racje! Niedługo będą żądać, że jak pada deszcz to jezdnia ma być sucha! Natychmiast!
Tak wywiazuja sie, widac po profesjonalnym sprzecie traktor , przyczepa, 2 koluni i lopatologia ;) malo profesjonalnie...
jaka wina mieszkancow??? do cholery jak lezy snieg czy lod na chodniku pod domem to traktowane jest to jaka moja wlasnosc i musze odsniezyc badz posypac sola a jak stoje na tym samym chodniku przy domu z piwem to dostane mandat...takiego c*** za to macie placone wiec za*** i odsniezac i sypac sola !!!a jak nie to wy*** ze stołka!!!
Firmy odpowiedzialne za utrzymanie dróg i chodnikow to czyste sk***. Wg. tych firm wszyscy sa winni tylko nie oni a w koncu wygrywaja przetargi. To taka patologia ktora tolerujemy i za kazdym razem ludzimy sie ze bedzie lepiej. Kupili starego ursusa ze skrzynką na sol i startuja do przetargu na odsniezanie ulic i chodnikow. Jedna mala firma zajmujaca sie odsniezaniem osiedli w 12 tys. miescie ma 3 razy wiecej sprzetu jak caly powiat zlotowski.
Pajacowanie.
Chińczycy się tłumaczą?Jak jest zima musi być ślisko?-Bieńkowska!Taki mamy klimat!
Naucz się pisać, melepeto. Od miasta, to ani złotówki ta grupa nie dostała.
Jedno jest pewne zamiast pochwalić tą akcję zawsze znajdzie się ktoś kto musi dopiec Brawo robmy tak dalej a już nikomu nie będzie się chciało pomagać ludziom Ta akcja miała pomoc mieszkańcom i za to im chwała a nie wytykac czyjąś bezradność. Najlepiej nic nie robić tylko krytykować. Wdzięczna mieszkanka
Miasto daje kasę pseldo wojskowym zolnierzyka bo ktoś ma kompleksy i bawi się w armię lepiej za tą kasę komuś pomóc matce samotnie wychowujące dzieci lub samotnym osobą, te ich akcję to na pokaz robione aż zygac się chce i zdejmijcie te szmaty z przytsanku bo wstyd!!! Następna gwiazda co wymyslila gowno, roboty nie ma to chcę wkręcić się w posadę w starostwie, a pseudo zolnierzyki kto im daje stopnie wojskowe nosić! Kpina dla ludzi co przeżyli swoje zęby zasłużyć na stopnie wojskowe!