Reklama

Grodno pierwszej kategorii

16/11/2019 07:40

Tamtejszy klub jeździecki otrzymał jeden z najwyższych certyfikatów, przyznawanych przez Polski Związek Jeździecki. – To ogromne wyróżnienie. W Wielkopolsce certyfikat kategorii I mają tylko cztery stajnie, w tym nasza – mówi Katarzyna Porożyńska–Pankau.

Nie tak dawno czytelnicy naszej gazety mogli przeczytać, jak niszczejący przez lata dwór w Grodnie był przywracany do świetności przez rodzinę Porożyńskich. Wieloletni proces renowacji tego zabytku był jednak połączony z czymś jeszcze. Równolegle rozwijany był tam klub jeździecki i stajnia, które zostały założone 11 listopada 2002 roku.

Początek

– Wszystko zaczęło się jeszcze w Sępólnie Krajeńskim, gdzie kiedyś mieszkaliśmy i gdzie klub miał swoją pierwszą, formalną siedzibę – mówi Katarzyna Porożyńska–Pankau. Dlaczego postanowili go założyć? Okazuje się, że główną motywacją było wykorzystanie potencjału miejsca, jakim jest Grodno oraz chęć, by pasja, jaką jest jeździectwo, zamienić w sposób na życie.

Reklama

– Jeżdżę konno od bardzo wielu lat, mając doświadczenia z różnymi klubami przed naszym. W którymś momencie doszliśmy do wniosku, że mamy już na tyle duże doświadczenie, że sami możemy podjąć się takiego zadania. Nie chodziło o biznes. Bardziej o sprawdzenie siebie, czy damy radę. Idealnie nadawał się do tego także teren. Dla rolników te górki wokół Grodna są problematyczne, bo ciężko je uprawiać. Dla koni i ich hodowców to wymarzone warunki, pozwalające na dobry rozwój zwierząt, np. wzmacnianie ich mięśni, gdy korzystają z wybiegu. Było to o tyle ważne, że od samego początku zakładaliśmy, że będziemy się tu specjalizować w jeździectwie sportowym – wspomina K. Porożyńska–Pankau.

Jazda

Nie wszystko od razu wyglądało jednak tak różowo. Rodziły się także pewne obawy, m.in. czy stajnia nie będzie świeciła pustkami.
– Jesteśmy daleko od dużych miast, a ich mieszkańcy najczęściej korzystają z tego typu ośrodków. Chcąc ich przekonać do siebie musieliśmy postawić na jak najlepiej przygotowane zaplecze i kompleksowość opieki nad końmi – mówi pani Katarzyna. Tym samym w Grodnie odbywa się m.in. wychów koni, działa też tzw. „dom seniora”.

Reklama

– Co ciekawe, taka „różnica pokoleń” w świecie koni pozytywnie wpływa na młodsze i starsze konie. Widać to zwłaszcza na padokach, gdzie „młodzież” słucha się i trzyma „starszyzny”. Nie dochodzi przy tym do zgrzytów – śmieje się pani Kasia. Rzecz jasna w Grodnie można także nauczyć się jeździć.

– Prowadzimy szkółkę oraz zajęcia sportowe. Sport oznacza tu skoki przez przeszkody i tzw. ujeżdżenie. Do tego od niedawna ruszyła sekcja jazdy westernowej, nad którą czuwa Beata Spendel. To bardzo widowiskowy sport. Przejazdy przez bramki, rzuty lassem. Nie zajmujemy się jedynie hipoterapią – mówi Katarzyna Porożyńska–Pankau. Dodaje, że jeźdźcy mogą nauczyć się także tzw. jeździectwa naturalnego.

Reklama

– Polega ono na bardzo bliskim zapoznaniu z koniem, trochę tak jak to było u Indian. Przez kilka dni w ogóle nie jeździ się konno, a uczy rozpoznawać sygnały dawane przez konie, np. ruchy uchem. Gdy zaczynamy jazdę, odbywa się ona bez siodła – dodaje p. Kasia. W planach jest także organizowanie rajdów, które mogą przypominać obrazki znane z westernów. Wygląda to tak, że grupa jeźdźców na kilka dni wyrusza w plener, żyjąc z końmi bez dobrodziejstw cywilizacji.

– Nad całością ośrodka czuwa łącznie pięć osób. Pomagają oczywiście klubowicze, dla których praca z końmi jest frajdą – wyjaśnia K. Porożyńska–Pankau.

Reklama

Zdaniem fachowców teren wokół dworu idealnie nadaje się na wybiegi dla koni, m.in. ze względu na zróżnicowaną rzeźbę terenu


Certyfikat

Przymiarki do ubiegania się o certyfikat trwały od kilku lat. Był to jednak złożony proces, bo prowadzący klub jeździecki w Grodnie założyli sobie, że chcą od razu ubiegać się o najwyższą kategorię.

– Niższe nas nie satysfakcjonowały. Sukcesywnie rozwijaliśmy ośrodek, by spełnić najostrzejsze kryteria. Gdyby przekładać to na gwiazdki w hotelach, możemy mówić o pięciu gwiazdkach. Certyfikat, przyznawany przez Polski Związek Jeździecki, jest obwarowany bardzo dokładną kontrolą. Liczy się m.in. opinia weterynarza na temat dobrostanu zwierząt, opinia ze związku hodowców koni czy ogólne warunki w ośrodku. Po ich przedstawieniu na piśmie przyjeżdża komisja z PZJ i sprawdza punkt po punkcie. Certyfikat jest przyznawany na trzy lata. Później można się ponownie o niego ubiegać i ponownie jest się kontrolowanym. Przyznanie tego certyfikatu to ogromne wyróżnienie. W Wielkopolsce certyfikat kategorii I mają tylko cztery stajnie, w tym nasza – mówi Katarzyna Porożyńska–Pankau. Przy jedynce na certyfikacie widnieje też jedna gwiazdka.

Reklama

– Docelowo chcemy, by znalazły się tam trzy gwiazdki. To będzie oznaczało, że jesteśmy w jeszcze ściślejszej elicie ośrodków. By zdobyć dwie pozostałe musimy mieć wśród kadry, oprócz instruktora szkolenia podstawowego, także instruktora sportu i trenera sportu. To nasz kolejny cel – mówi pani Katarzyna.

Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-11-16 10:26:24

    Najważniejsze jest ze się udało Dzięki Wasi Grodno żyje Pozdrawia przewodniczący rady miejskiej w Złotowie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-11-16 10:27:12

    Najważniejsze jest ze się udało Dzięki Wasi Grodno żyje Pozdrawia przewodniczący rady miejskiej w Złotowie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości