- Jak to jest, że reklama wisi, a spółdzielni od kilku lat już nie ma? - pytają mieszkańcy gminy Lipka
W centrum Lipki wciąż widnieje bowiem oferta firmy, po której zostały jedynie wspomnienia. Ostatni prezes spółdzielni, Zenon Redzimski, przyznaje, że nie dziwi się, iż ludzie w tej sprawie zagadują, bo sam do dzisiaj niejednokrotnie spotyka się z opiniami miejscowych o tym, jak wiele straciła lokalna społeczność z chwilą likwidacji spółdzielni. Ale, jak mówi, dzisiaj już za późno na takie sentymentalne wycieczki, a troską o byt GS-u należało wykazywać się lata temu, co może pozwoliłoby uniknąć likwidacji. – Szczególnie dobrze ludzie wspominają masarnię i jej wyroby. Ale jeśli wtedy woleli robić zakupy w Biedronce, bo było o 20 groszy taniej... – snuje były prezes. Dodaje też, że w kwestii baneru na ścianie w centrum nie może się wypowiadać, bo wszelkie sprawy związane z upadłością przejął swego czasu syndyk i, mówiąc wprost, reklama na Kościuszki to również jego broszka. – Ale skoro Henrykowi Serówce to nie przeszkadza!? – dodaje na koniec pan Zenon.
[[reklama]]
Właściciel budynku, na którym zawieszona jest reklamująca GS tablica przyznaje, że fakt ten rzeczywiście mu nie przeszkadza. Może z racji tego, że sam w gminnej spółdzielni przepracował dwadzieścia lat, więc darzy swoją byłą firmę – zresztą swego czasu, jak podkreśla, bardzo dobrą firmę – sporą dawką sentymentu. A mówiąc całkiem serio, pan Henryk wyjaśnia, że gdy przyjdzie czas zabrać się z remontami za ten budynek i tę ścianę, baner z jej powierzchni zniknie.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze