Przez ostatnie tygodnie w Łąkie trwały warsztaty haftu krzyżykowego, które w poprzedni poniedziałek uczestniczki podsumowały wieczornym spotkaniem przy lampce szampana.
Pomysłodawczynią zorganizowania kursu była sołtys Bernadeta Lach. – Mamy u nas we wsi panie, które od lat robią takie piękne rzeczy. Szkoda byłoby nie pokazać efektów ich wieloletniej pracy, a jednocześnie nie nauczyć tej trudnej sztuki innych pań – motywuje pomysł pani sołtys. Warsztaty prowadziła Irena Spiczak-Brzezińska, którą w szkoleniu pozostałych wspierały Stanisława Niedziela i Marianna Rosińska. Haftować można na różne sposoby, na tych warsztatach panie uczyły się haftu krzyżykowego. Dzięki wsparciu ze strony urzędu gminy udało się pozyskać dwa tysiące złotych dofinansowania z Naszyjnika Północy, które to pieniądze przeznaczono na kupno materiałów. Sala wiejska w Łąkie zapełniła się kanwami (rodzaj płótna, na którym tworzono piękne, wyszywane obrazy) i nićmi. W warsztatach uczestniczyło łącznie ponad dwadzieścia pań.
Przyjeżdżały tutaj także członkinie KGW Zakrzewo. Zuzanna Gortat, Gertruda Szulc, Krystyna Czajka, Beata Dolla, Leokadia Żółtak, Elżbieta Dubińska, Joanna Kwiecień, Anna Bednarz, Józefa Sulik, Renata Barabasz, Grażyna Skupińska, Lilianna Pewniak, Krystyna Mróz-Glugla i Klaudia Dolla (najmłodsza uczestniczka kursu) – oto lista tych pań, które, obok wcześniej wspomnianych, skorzystały z możliwości nauki. W ciągu kilku wakacyjnych tygodni panie spotykały się kilkakrotnie na kilka godzin. Na poniedziałkowej wystawie zaprezentowano około siedemdziesiąt prac. Oczywiście nie wszystkie powstały w trakcie warsztatów, niektóre od dawna zdobią mieszkania tych pań, które od dłuższego czasu parają się tą pasją.
Irena Spiczak-Brzezińska, która uczyła panie podczas warsztatów, haftuje od dobrych dziecięciu lat. Hobby zaraziła ją koleżanka. Dała jej w prezencie zestaw niezbędnych do tego materiałów. Kilka lat przeleżały w domu, pani Irena nie miała czasu za nie chwycić, choć zawsze ją korciło. – Parokrotnie otwierałam to pudełko. Oglądałam, ale po chwili odstawiałam na miejsce – wspomina. Gdy zaczęła i zrobiła pierwszą pracę, stwierdziła... – No ładne to jest.
Od tego czasu nie może oderwać się od haftowania. Gdy tylko ma wolny czas, przy pomocy nici i kanwy tworzy kolorowe obrazy. – Najbardziej lubię wyszywać kwiaty, mniej - sakralną tematykę – przyznaje, choć w dorobku jej prac jest piękny portret papieża Polaka. Nie ma rzeczy, której nie byłaby w stanie wyhaftować (pod warunkiem przeniesienia modelu na specjalny wzornik). Mniejsze obrazy powstają w dwa-trzy tygodnie, na większe potrzeba kilku miesięcy. Przy założeniu, że powstają przez około trzy, cztery godziny dziennie. – Czas i cierpliwość są do tego niezbędne – przyznaje. Do tej pory stworzyła kilkadziesiąt obrazów, może nawet jest już blisko setki.
Pani Irena cieszy się, że mogła przekazać część swojego hafciarskiego doświadczenia uczestniczkom warsztatów. Przyznaje, że o tym, jak trudne jest to zajęcie, najlepiej świadczy fakt, że nie wszystkie panie opanowały tę sztukę. Były też jednak takie, które ewidentnie zdradzały do tego sporą smykałkę. Na tych, którzy widzieli obrazy, efekt kilkutygodniowej nauki i pracy zrobił ogromne wrażenie. Wystawę zorganizowaną w sali wiejskiej w Łąkie można było oglądać przez ostatnich kilka dni. Panie już myślą o kolejnym kursie. Tym razem gotowania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze