Reklama

Haftowane obrazy jak malowane

14/04/2016 10:15
Siostry Kabattek tworzą barwne obrazy z nici. Szczególne miejsce w ich kolekcji zajmują papieskie portrety

Najstarsza Kinga jest w tym względzie rodzinnym liderem. To ona zainteresowała siostry haftem krzyżykowym. Gdy zaczynała tworzyć pierwsze obrazy, miała niespełna dwadzieścia lat. Z czasem przyłączyły się Justyna i Sławomira. Pod dachem Kabattków powstały w ten sposób dziesiątki obrazów. Teoretycznie największym fachowcem w tym temacie jest Justyna, która z zawodu jest krawcową. Jednak to Kinga ma na koncie największą liczbę obrazów, w tym te przedstawiające trzech ostatnich papieży.

Jana Pawła II wykonałam, gdy jeszcze żył. Dlatego nie ma aureoli świętego

Reklama

– wyjaśnia takie sportretowanie Karola Wojtyły.

Znajomi zachęcają mnie, żeby iść dalej i sięgając wstecz robić kolejne papieskie postacie. Ciekawy pomysł

– przyznaje.

Rekordowa wieczerza

Jej siostry także zaczynały haftowanie jeszcze w okresie szkolnym. Początki to mniejsze obrazki, z czasem ich produkcje stawały się coraz większe.

Dużo łatwiej robić na kanwach ze wzorami. Na czystych praca jest bardziej skomplikowana, krzyżyki trzeba liczyć

– do rozmowy wtrąca tata sióstr, Jan. Tematyka powstających w Poborczu obrazów jest różna, najczęściej przedstawiają przyrodę i treści religijne. Siostry wspólnie stworzyły rekordowej wielkości obraz przedstawiający ostatnią wieczerzę. Obraz miał wymiary metra na 60 centymetrów.

Reklama

Trzy lata nad nim pracowałyśmy. Oczywiście z przerwami. Każda siedziała przy jednym narożniku i dziergałyśmy

– wspomina Kinga. Niestety, tego obrazu nie ma już w kolekcji. Tylko część zostaje pod dachem rodzinnego domu sióstr. Niektóre zostały wręczone jako prezenty, kilka udało się sprzedać.

Piękny był ten obraz

– wspomina Sławomira.

Sprzyjająca zima

Skoro o pieniądzach mowa – haftowanie to wcale nie takie tanie hobby. Im większy obraz, tym bardziej rosną koszty. Kanwa, nici, których na średniej wielkości obraz potrzeba kilkaset metrów, do tego obramowanie.

Reklama

Koszty idą w setki złotych

– przyznaje Kinga. Od kilkunastu miesięcy wychowują z mężem córeczkę, stąd czasu na dzierganie ma zdecydowanie mniej.

Poza tym zbliża się okres wiosenno–letni, a wtedy jest dużo więcej pracy na gospodarstwie

– przyznaje, że najlepszy w tym względzie jest czas jesieni i zimy. Przy świetle lampy godzinami można siedzieć i tworzyć barwne obrazy. O ile oczywiście wytrzymują oczy, palce i plecy.

Chęci na to chyba nigdy nie przejdą. Tylko czasu ciągle brakuje

– mówi Kinga, kolejny raz wspominając o czekających do realizacji następnych papieskich portretach.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości