Najstarsza Kinga jest w tym względzie rodzinnym liderem. To ona zainteresowała siostry haftem krzyżykowym. Gdy zaczynała tworzyć pierwsze obrazy, miała niespełna dwadzieścia lat. Z czasem przyłączyły się Justyna i Sławomira. Pod dachem Kabattków powstały w ten sposób dziesiątki obrazów. Teoretycznie największym fachowcem w tym temacie jest Justyna, która z zawodu jest krawcową. Jednak to Kinga ma na koncie największą liczbę obrazów, w tym te przedstawiające trzech ostatnich papieży.
Jana Pawła II wykonałam, gdy jeszcze żył. Dlatego nie ma aureoli świętego
Reklama
– wyjaśnia takie sportretowanie Karola Wojtyły.
Znajomi zachęcają mnie, żeby iść dalej i sięgając wstecz robić kolejne papieskie postacie. Ciekawy pomysł
– przyznaje.
Jej siostry także zaczynały haftowanie jeszcze w okresie szkolnym. Początki to mniejsze obrazki, z czasem ich produkcje stawały się coraz większe.
Dużo łatwiej robić na kanwach ze wzorami. Na czystych praca jest bardziej skomplikowana, krzyżyki trzeba liczyć
– do rozmowy wtrąca tata sióstr, Jan. Tematyka powstających w Poborczu obrazów jest różna, najczęściej przedstawiają przyrodę i treści religijne. Siostry wspólnie stworzyły rekordowej wielkości obraz przedstawiający ostatnią wieczerzę. Obraz miał wymiary metra na 60 centymetrów.
Trzy lata nad nim pracowałyśmy. Oczywiście z przerwami. Każda siedziała przy jednym narożniku i dziergałyśmy
– wspomina Kinga. Niestety, tego obrazu nie ma już w kolekcji. Tylko część zostaje pod dachem rodzinnego domu sióstr. Niektóre zostały wręczone jako prezenty, kilka udało się sprzedać.
Piękny był ten obraz
– wspomina Sławomira.
Skoro o pieniądzach mowa – haftowanie to wcale nie takie tanie hobby. Im większy obraz, tym bardziej rosną koszty. Kanwa, nici, których na średniej wielkości obraz potrzeba kilkaset metrów, do tego obramowanie.
Koszty idą w setki złotych
– przyznaje Kinga. Od kilkunastu miesięcy wychowują z mężem córeczkę, stąd czasu na dzierganie ma zdecydowanie mniej.
Poza tym zbliża się okres wiosenno–letni, a wtedy jest dużo więcej pracy na gospodarstwie
– przyznaje, że najlepszy w tym względzie jest czas jesieni i zimy. Przy świetle lampy godzinami można siedzieć i tworzyć barwne obrazy. O ile oczywiście wytrzymują oczy, palce i plecy.
Chęci na to chyba nigdy nie przejdą. Tylko czasu ciągle brakuje
– mówi Kinga, kolejny raz wspominając o czekających do realizacji następnych papieskich portretach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze