Reklama

Haraczu płacić nie będę

27/12/2015 18:30
Ponad 1700 zł - tyle mieszkańca Okonka kosztować będzie niepłacenie abonamentu radiowo-telewizyjnego. W ubiegłym tygodniu mężczyzna odebrał zawiadomienie o zajęciu wynagrodzenia

Tytuł wykonawczy wystawiła, a następnie skierowała do złotowskiej „skarbówki” Poczta Polska, zbierająca abonament dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jeszcze pięć lat temu o takiej egzekucji należności pocztowcy mogli zapomnieć, ponieważ jedynym narzędziem nacisku, jakie mieli w dyspozycji, było wysyłanie listów z prośbą o zapłatę. Skuteczność – jak można się było domyślać – do oszałamiających nie należała. Przepisy zmieniły się w marcu 2010, kiedy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego orzekli, że po upływie ustawowego terminu uiszczania abonamentu i gdy dłużnik w ciągu 7 dni od otrzymania wezwania do zapłaty nie zareaguje, Poczta Polska może wystawiać tytuły wykonawcze (i z tego prawa, jak pokazuje przykład naszego rozmówcy, korzysta). Egzekwują je urzędy skarbowe.[[pay]]

Do złotowskiego fiskusa poczta skierowała 18015 tytułów wykonawczych.

Reklama

Uwierzyłem Tuskowi

Premier Donald Tusk, kwiecień 2008: „ Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi, dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia”.

Maj 2008: „Nie spoczniemy dopóty, dopóki nie zmienimy tego wyjątkowo obłudnego systemu narzucania haraczu Polakom, szczególnie niezamożnym, po to, by nieliczna grupa ludzi mogła korzystać z tego materialnie w sposób nieuzasadniony, poza jakąkolwiek kontrolą i żeby niektórzy najbardziej ambitni politycy wykorzystywali te media publiczne we własnym interesie”.

Reklama

Mieszkaniec Okonka zaufał wypowiedziom byłego premiera i zrezygnował z odprowadzania opłaty.

Niestety, z szumnych zapowiedzi ówczesnego szefa Platformy Obywatelskiej nic nie wszyło. Nasz rozmówca abolicji się nie doczekał. Doczekał się za to wezwania do zapłaty, na które nie zareagował i w efekcie – zawiadomienia o zajęciu pensji. 1200 złotych plus odsetki, czyli nieco ponad 1750 zł – tyle kosztować go będzie ostatnie pięć lat niepłacenia abonamentu.

Nie oglądam, nie zapłacę

Mężczyzna z egzekucją pieniędzy nie może się pogodzić. - Skąd ktoś w ogóle może wiedzieć, czy jakikolwiek odbiornik, czyli „narzędzie przestępstwa”, jeszcze posiadam? – pyta, ironizując. - Nikt się do mnie nie pofatygował, by to sprawdzić, nikt nie dzwonił, nie pytał, nie było żadnej kontroli – dodaje, mówiąc, że dłużnikiem KRRiT absolutnie się nie czuje, ponieważ: - Nasz były już premier wręcz nawoływał do niepłacenia – przypomina. - A że przez osiem lat nie udało mu się doprowadzić do zniesienia tego „haraczu”, jak sam abonament nazywał, to inna sprawa. Ale wielu ludzi, w tym ja, uwierzyło mu, że płacić nie trzeba – dodaje. Zresztą... - Nie oglądam TVP, więc płacić nie będę – nawet tytuł wykonawczy nie jest w stanie zmusić naszego rozmówcy do zmiany poglądów. To jednak w obliczu przepisów ustawy o opłatach abonamentowych nie ma znaczenia, ponieważ w artykule drugim ustawodawca zapisał: „domniemywa się, że osoba, która posiada odbiornik radiofoniczny lub telewizyjny w stanie umożliwiającym odbiór programu, używa tego odbiornika”. I to wystarczy. Preferencje związane z wyborem konkretnych kanałów nie mają tu żadnego znaczenia. Nawet więc jeśli telewizor czy radio wyłącznie się kurzy, płacić trzeba. Taki obowiązek mają także ci, którzy opłacają telewizję kablową.

Reklama

Również w artykule drugim zapisano, że obowiązek płacenia abonamentu powstaje z pierwszym dniem miesiąca następującego po tym, w którym dokonano rejestracji odbiornika. Nasz rozmówca upiera się, że tej nigdy nie dokonywał.

- Płaciłem, bo tak kiedyś kazali. Nic nie rejestrowałem – wyjaśnia. Niestety – by z konieczności uiszczania opłaty móc się wycofać należałoby złożyć na poczcie stosowne oświadczenie o nieposiadaniu odbiornika (lub przedstawić dokumenty zwalniające z opłat – przypadki te precyzuje ustawa), wówczas jednak, by sprawdzić prawdziwość wniosku, do drzwi naszego rozmówcy mógłby zapukać kontroler. Zresztą nie trzeba radia czy telewizora, by być abonentem – KRRiT stoi na stanowisku, że jeśli posiada ktoś komputer, smartfon czy radio samochodowe, a więc urządzenia, za pomocą których można oglądać programy telewizyjne czy słuchać audycji, trzeba płacić.

Reklama

Tak czy inaczej okonczanin wspomnianego oświadczenia nigdy nie złożył, dlatego też zainteresowała się nim poczta.

Mimo tego i mimo że egzekucyjna machina ruszyła, mężczyzna nie zamierza bezczynnie patrzeć, jak uciekają jego pieniądze – ma zamiar interweniować. - Odwołam się choćby do Strasburga – zaznacza. I obstaje przy swoim: - Wyczytałem w internecie, że osoby wezwane do zapłaty abonamentu powinny przeczytać Kodeks Spółek Prawa Handlowego, z którego wynika, że pobieranie abonamentu rozumianego w formie rozliczenia finansowego możliwe jest, jeśli obie strony umowy cywilno-prawnej zaakceptują jej warunki i jeśli dojdzie do jej zawarcia. Ja żadnej umowy z Telewizją Polską nie zawierałem – podkreśla nasz rozmówca.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    lol - niezalogowany 2015-12-28 08:00:28

    przecie w Polsce Trybunal Konstytucyjny od tych wyborów wystawia tylko swoje opinie. wiec spokojnie i tak nie trzeba ich wykonywac

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ryszard - niezalogowany 2015-12-27 19:35:58

    Trzeba złożyć sprzeciw i wezwać PP do udowodnienie, że listem poleconym zwiadomiono nas o nadaniu numeru identyfikacyjnego

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości