W dniach 7-8 sierpnia Gdynia ponownie stała się stolicą polskiego triathlonu. Na trasie Sprint Triathlon Gdynia świetną formę zaprezentował Dariusz Kowalski ze Złotowa.
W jubileuszowych – X - zawodach Enea Ironman w Gdyni rywalizowało blisko 2800 osób. Sprint Triathlon Gdynia to zawody towarzyszące głównej imprezie. Wyścig odbył się dzień przed zmaganiami na dystansie pełnego Ironmana, w sobotę 6 sierpnia. Na trasie sprintu stanęło 575 zawodników, którzy mieli do pokonania 750m trasy pływackiej, ponad 20km odcinka kolarskiego i 5km biegu, w sumie około 27 kilometrów wielkich emocji.
Darek Kowalski w Gdyni wystartował już po raz drugi. Tym razem w doborowym międzynarodowym towarzystwie wywalczył drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej M50 i był 63 w kategorii Open. - Przegrałem tylko z o 4 lata młodszym zawodnikiem z Niemiec, Thomasem Weberem. Trochę zbyt delikatnie potraktowałem pływanie, bo z wody wyszedłem dopiero dziewiąty. Pływanie w morzu to jest prawdziwy sprawdzian charakteru, tu pływa się ciężej niż w jeziorach, to trochę inna liga – przyznał po starcie Darek. - Na tym etapie Niemiec miał już nade mną ponad dwie i pół minuty przewagi. Jak się okazało, strata była zbyt duża – tłumaczy złotowski triathlonista, który wygrał co prawda rywalizację na rowerze i w biegu, ale zdołał uszczuplić dystans do lidera jedynie do 1:04. Ostatecznie Darek finiszował z czasem 1:13:50. - W wodzie byłem około 16 minut, rower zaliczyłem na 32:24, a bieg ukończyłem w czasie 18:58. Tym biegiem z pewnością podreperowałem swoją pozycję. Zawsze mam ten atut, że na końcu mogę jeszcze powalczyć – cieszy się Darek, podkreślając że uważa swój start za bardzo owocny, choćby dlatego, że podczas swojego pierwszego występu w Gdyni czas miał o blisko 4 minuty słabszy.

- W tym roku ponownie zdecydowałem się na sprint, bo zamykam już kategorię wiekową M50. Nie opłacało się robić nic dużego. Za rok wystartuję już w starszej kategorii M55 ,w pełnym Ironmanie. Będę miał ten handicap, że będę najmłodszym rocznikiem w tej kategorii – wyjaśnia Darek, który nie ukrywa, że marzy mu się tzw. slot na Hawaje.
Każdego roku ponad 2 tysiące triathlonistów, którzy zakwalifikowali się na Mistrzostwa Świata Ironman, wybiera się w podróż na słoneczne Hawaje. Ale kwalifikacja na te zawody do prostych zadań nie należy. Od zawodników wymaga się odpowiedniej dozy doświadczenia i poziomu sportowego. - Żeby dostać się na Hawaje trzeba wywalczyć sobie w Pucharze Świata tzw. slot startowy, czyli zaproszenie na zawody. Nie da się kupić udziału w tej imprezie, trzeba to sobie sportowo wywalczyć, np. miejscem w pierwszej trójce, w swojej kategorii wiekowej. Weryfikuje się też procentową jakość wyników, w stosunku do poprzednich zawodów, które odbyły się w Stanach. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, po weryfikacji przyznawane są wspomniane sloty, czyli zaproszenia od organizatorów – wyjaśnia Darek, podkreślając, że szanse na wywalczenie wymarzonego biletu z każdym rokiem będą mniejsze.
- Sport nagradza cierpliwych – mówi złotowianin, wskazując, że na pełnym dystansie Ironmana pływacy raczej nie wygrywają. Losy zwycięstwa najczęściej przesądza biegowy maraton, lub jazda rowerem, gdzie można nadrobić z nawiązką potencjalne straty z wody. W tym złotowianin upatruje swojej szansy.
Sprint w Gdyni był jego czwartym startem w tym roku, w tym sezonie planuje jeszcze tylko jeden triathlon. - Jestem w takim wieku, że muszę już szanować swoje zdrowie. Startuję wybiórczo, w dużych międzynarodowych imprezach, żeby móc sprawdzić się z najlepszymi. Ciągle szukam dla siebie wyzwań, ale przede wszystkim frajdy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze