Blisko sto osób z terenu gminy Jastrowie w 2013 trafiło do pilskiej izby wytrzeźwień. To o ponad połowę więcej niż w rok wcześniej
Czy byli to wyłącznie mieszkańcy tego terenu? Trudno powiedzieć, wszak – jak tłumaczy Renata Szewczyk, sekretarz miasta i gminy Jastrowie – ustawa o ochronie danych osobowych nie pozwala wysnuć takich wniosków.
Mało tego, każdy, kto do pilskiego Ośrodka Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych trafi z terenu gminy Jastrowie, jest dołączany do jej statystyk. Pewne jest natomiast, że w ubiegłym roku nastąpił znaczący wzrost odwiezionych tam osób.
Jak referuje R. Szewczyk, w 2013 roku odstawiono do Piły dziewięćdziesiąt osiem osób, rok wcześniej – czterdzieści cztery. Najwięcej w okresie jesienno-zimowym. - Ryzyko zamarznięcia – krótko uzasadnia nasza rozmówczyni. Drugi z powodów: - Mniejsze przyzwolenie społeczne – mówi Jerzy Klimczak, zastępca burmistrza i przewodniczący Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dodaje też, że tolerancja względem niewłaściwego zachowania osób będących pod wpływem alkoholu wyraźnie spadła.
[[reklama]]
Płać i płacz
Za tzw. „gotowość dyżurową” ośrodka, uzależnioną od liczby osób przyjętych z terenu danej gminy w roku poprzednim, w 2013 roku samorząd zapłacił 10.400 zł. W tym roku do zapłaty wyliczono nieco ponad 17 tys. zł. W trakcie wspólnego posiedzenia komisji stałych gminy radni dyskutowali na temat tej wysokości.
Zastępca przewodniczącego Wojciech Sakowicz wnioskował, by nie odwozić do izby osób wstawionych, a tylko naprawdę pijane. - Sam widziałem jak szedł ulicą facet, zatoczył się, to już radiowóz i na „wytrzeźwiałkę” - opowiadał (by izba przyjęła nietrzeźwego ten musi mieć 0,5 promila). Burmistrz Piotr Wojtiuk wyjaśniał, że większość osób odwożonych do Piły to zgłoszenia z awantur domowych. Tłumaczył też, że...
To tylko fragment artykułu Patrycji Koplin z AL 15/2014, s. 29
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze