Połączyła ich sztuka. To ona zdecydowała też, że zapragnęli mieć swoją pracownię i galerię. Choć żywot artysty nie jest usłany różami, Jolanta i Tadeusz Małeccy nie wyobrażają sobie życia innego od tego spędzonego przed płótnami swoich obrazów
Do "Hurtowni Piegów", bo tak zwie się pracownia Małeckich, wiedzie ułożona z drzew aleja. Niezwykle urokliwa o każdej porze roku. Jesienią, dzięki różnobarwnym liściom, jakby jeszcze bardziej. Krajobraz dookoła jest jak namalowany, wręcz bajkowy. Otaczają nas pola, w oddali widać lasy, z kominów domów przykrytych czerwoną dachówką leniwie snuje się dym. Na skraju wsi wśród drzew nagle pojawia się napis "galeria", który wskazuje, że bez wątpienia trafiliśmy w dobre miejsce.
Stało się nagle
Chwila oczekiwania przed kolorową bramą, zza rogu domu wychodzi Tadeusz Małecki, zaprasza do środka. Już od pierwszych kroków odnosi się wrażenie, że to niezwykły dom. Przechodzimy przez letnią pracownię. W tym miejscu od rzeczywistości oddziela nas tylko cienkie szkło, przez które wpada mnóstwo światła. Wszędzie widać ślady farby, wiszą obrazy, stare przedmioty, na stole czekające na użycie pędzle. Świat znika za drewnianymi drzwiami. Promienie słońca zastępuje jedynie tlące się włókno żarówki i żar z kominka, na którym wypisano datę 02.04.2005 i godzinę 21:37. Nie ma tu ściany, na której nie wisiałby obraz, nie ma też przestrzeni na podłodze, gdzie obraz by nie stał. Portrety, akty, kwiaty, zwierzęta i trochę abstrakcji. Klimatu nadają też stare meble. Ciszę wypełnia strzelający raz po raz ogień i tykanie wahadłowego zegara. Znad kubka herbaty unosi się para, a my zaczynamy tę niezwykłą rozmowę.
- Jak to się zaczęło? Trudno to ująć w kilku zdaniach – mówi Tadeusz Małecki. - U mnie to było tak, że od zawsze lubiłem rysować, malować, ale takie prawdziwe powołanie przyszło dopiero w ostatniej klasie liceum ogólnokształcącego, wtedy postanowiłem, że będę malował – dodaje mężczyzna. Później było studium tworzenia reklamy w Mińsku Mazowieckim, gdzie Tadeusz Małecki terminował u profesorów z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. - To była naprawdę dobra szkoła, stamtąd wyniosłem podstawy warsztatu pracy artysty–malarza – mówi. Kolejne studia rozpoczął na Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu (obecnie Akademii Sztuk Pięknych).
To tylko fragment artykułu z AL 43/2013, s.29
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze