Reklama

Inni będą tłem

02/08/2013 00:00
Jak były przewodniczący Rady Gminy Lipka ocenia pracę obecnego wójta? Czy będzie jego kontrkandydatem w przyszłorocznych wyborach? Z Ryszardem Pacholikiem rozmawia Piotr Steffen

Brakuje Panu bliskości spraw samorządowych?

I tak, i nie. Zdążyłem już wyhamować od pracy na pełnych obrotach, zwłaszcza że tamta kadencja nie była łatwa. Wiele rzeczy trzeba było studzić, na wiele odpowiednio reagować. Tego mi nie brakuje. Mam czas na to, co lubię: ptaki i podróże. No i więcej siebie mogę też dać bliskim. Choć czasami wydaje mi się, że wciąż czuję żyłkę do samorządu, wciąż jestem zaangażowany. Uważam, że pewne rzeczy można robić inaczej, lepiej, ale należy o nich rozmawiać, czasami do upadłego. Po to, by znaleźć najlepsze rozwiązania.

[[reklama]]

Co tak zwróciło Pana uwagę?

Choćby ulica Spokojna. Nie wiem, kto projektował drogę z takimi zakrętami, że teraz samorząd musi to prostować i łagodzić zakręty wykładaniem kostki. Nie tak powinno wyglądać planowanie inwestycji. Czy podobna sprawa ze skrzyżowaniem na Osowo. Jak pokonywać te zakręty ciężarówkami? Dla niektórych to może drobiazgi, ale mnie one denerwują. Jak wydaje się tyle pieniędzy, róbmy należycie. Przy Spokojnej nawet ze znakami jest zamieszanie. W którym miejscu stoją te informujące o tym, że to teren zabudowany? Od fachowców wymagałbym więcej. To jest podobna sytuacja jak w poprzedniej kadencji, kiedy wykryliśmy, w jaki sposób realizowany był remont sali w Scholastykowie. Owszem, sprawa rozeszła się po kościach, bo nowy wójt i radni widocznie nie chcieli wnikać w te kwestie. Natomiast wiem, że sprawa była godna uwagi, bo zgłosił się do mnie człowiek z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Nie wiem, czy było tak po artykule, który napisał Pan w „Aktualnościach”, czy może inna była tego przyczyna. W każdym razie należy pilnować, żeby takie historie się nie powtarzały.

Nie wiedziałem, że kontaktowało się z Panem w sprawie sali CBA.


Rozmawialiśmy, ale nie chciałem rozdmuchiwać sprawy. Było to już w nowej kadencji, zdaje się, że nie było woli ze strony samorządu, żeby ingerować w te sprawy. Dlatego tym bardziej dzisiaj nie chcę mówić o szczegółach tamtej rozmowy.

[[reklama]]

Szczegółowo obserwuje Pan lipkowską codzienność...


Jak komuś na czymś zależy nie da się inaczej. To tak jak z naszym boiskiem. Słusznie, że zabrano się za jego odnowienie, cieszy, że osobiście włączyli się radni, ale takimi rzeczami musi kierować ktoś, kto się na tym zna. Bo później trzeba wydawać kolejne pieniądze na poprawki. W tym kontekście organizowanie na boisku niedawnego Święta Wsi Krajeńskiej również było nieporozumieniem.

Zachowuje Pan uwagi dla siebie czy zgłasza w samorządzie?

Najczęściej rozmawiam z szefem Zakładu Gospodarki Komunalnej Bartoszem Sadowskim. Nie widzę potrzeby, żeby zgłaszać to komu innemu, skoro zakład odpowiada za kwestie gospodarki komunalnej.
[[nowa_strona]]
Kiedy rozmawialiśmy 2,5 roku temu, było to jakiś czas po wyborach, mówił Pan o rodzinnych układach – że z chwilą wyboru młodego Kurdzieki na wójta zostaną podtrzymane. Sprawdza się?

Na takie pytanie nie trzeba chyba odpowiadać. Każdy widzi, co się dzieje na naszym lokalnym podwórku, dlatego pozostawiam to bez komentarza, niech każdy sam wyciągnie wnioski. Natomiast pamiętam, że podkreślałem wtedy, iż taka sytuacja ma swoje złe, ale i dobre strony. Faktycznie tak jest. Na takich układach samorząd może również skorzystać. Nie chciałbym jednak szczegółowo rozwijać tej kwestii. Tym bardziej, że nasza gmina nie jest wyjątkiem, w skali kraju to pewien standard, ale też wielki problem. Tyle narzekało się na kolesiostwo za komuny, a wydaje mi się, że teraz w Polsce to poszło jeszcze dalej.

[[reklama]]

Jak podsumowałby Pan minione trzy lata tej kadencji?

Wiedziałem, że będzie trudna. Przede wszystkim ze względu na brak pieniędzy w budżecie i zmianę przepisów dotyczących możliwości zaciągania kredytów. Wójt w zasadzie od razu został wrzucony na głębokie wody, szerokiego pola do popisu od początku nie miał.

Radzi sobie?

Uważam, że tak. W jego kierowaniu gminą jest zdecydowanie więcej pozytywów niż negatywów. Cieszy mnie zupełnie inne podejście do wielu spraw niż u poprzednika. Dzięki temu wójt ruszył wiele spraw do przodu.

Nie wszystkie są oceniane wyłącznie pozytywnie. Dyskusje wzbudza choćby kwestia basenu. Tego, czy gmina powinna akurat w tym momencie angażować w te prace tak poważne kwoty.

Również mam mieszane uczucia, ale jednak wydaje mi się, że gdy jest możliwość pozyskania środków spoza budżetu, należy po nie sięgać. Głupotą byłoby nie brać tych pieniędzy, nawet jeśli z gminy i tak trzeba będzie sporo dołożyć. Trudno, trzeba je gdzieś znaleźć i odnowić to miejsce, skoro jest okazja.

[[reklama]]

Pozytywny wizerunek Przemysława Kurdzieki ma w Pana ocenie jakiekolwiek rysy?

Specjalnie nie. Z ciekawością obserwowałem jego poszczególne poczynania, choćby niedawne zabiegi o utrzymanie posterunku w Lipce. Wójt dobrze sobie radzi.

Spodziewał się Pan tego, kiedy zaczynał kierować gminą?


Obawiałem się tylko o to, ile będzie pieniędzy. Nie ma ich wiele, a jednak trochę spraw udało się załatwić lub przynajmniej rozpocząć. Trzeba to doceniać. Przyznaję, że w tym sensie byłem spokojny o wójta, w końcu znam go od małego. Jedyne, czego mogę żałować w tej kadencji, to tego, że straciliśmy z gminy Annę Ziarnek.

Aż tak Pan ją cenił?

Miała predyspozycje do tego, żeby wciąż pozyskiwać dla gminy spore pieniądze.

Była ponoć nie do zatrzymania.

Wiedziałem, że znają się z burmistrzem Mieczysławem Raptą, ale nie podejrzewałem, że może dać się skusić i przejść do urzędu w Okonku. Nie wiem, czy rzeczywiście nie było możliwe zatrzymanie jej w Lipce. Nie wiem, czy pieniądze powinny być w tym momencie podstawowym argumentem. Tym bardziej, że mam przekonanie, iż we wcześniejszych latach Anna Ziarnek nie była należycie doceniana za swoją pracę. Wiem o tym, bo obsługiwała biuro rady, gdy byłem przewodniczącym i miałem z nią częsty kontakt.
[[nowa_strona]]
Był Pan zawsze mocno krytyczny wobec poprzedniego wójta. Wojciech Kurdzieko z poprzedniej kadencji a obecny wójt to zmiana o 180 stopni?

Nie potrafię ocenić, bo nie mam z obecnym wójtem tak bezpośredniego kontaktu jak miałem z Wojciechem Kurdzieką. Ale choćby po artykułach, jakie ukazują się w „Aktualnościach” widać, że jest dużo lepiej, powiedziałbym nawet, że jest dobrze. To jest już dzisiaj zupełnie inny wizerunek gminy.

[[reklama]]

Rozmawia Pan czasami z byłym wójtem?

Oczywiście. Chociaż w trakcie rozmów do tamtego czasu raczej nie wracamy.

Pytam, ponieważ wielokrotnie spotkałem się z opinią, że rozstaliście się na tej samorządowej drodze w bardzo zaognionych, żeby nie powiedzieć złych relacjach.

Nie jest to prawda. Owszem, były różne momenty, mieliśmy często trudne sytuacje, ale za wiele rzeczy ja do dzisiaj bardzo cenię poprzedniego wójta.

Ale był Pan jego kontrkandydatem w ostatnich wyborach.

Nie pchałem się do tej funkcji, wystartowałem tylko dlatego, ponieważ to był najwyższy czas, ażeby dać ludziom alternatywę. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że Wojciech Kurdzieko nie będzie startował. Gdyby tak było, prawdopodobnie w ogóle nie kandydowałbym na wójta. Natomiast wtedy takiej wiedzy nie miałem i – jak to mawiał klasyk – nie chciałem, ale musiałem. Było wszak wiadomym, że dwaj pozostali kandydaci nie mieli raczej szans na zwycięstwo.

[[reklama]]

Rada wspiera wójta czy zaczęła robić mu pod górkę?


Trudno mi definitywnie oceniać, bo tutaj również nie mam pełnego rozeznania i nie chciałbym wyciągać błędnych czy krzywdzących kogoś wniosków. Natomiast od początku spodziewałem się, że niektórzy, widząc Przemysława Kurdziekę w fotelu wójta, będą mieli wobec niego pewne oczekiwania. Sądzili, że będzie łatwym partnerem do tego, żeby załatwiać swoje sprawy. Okazało się, że tak nie jest i za tę twardość chwała wójtowi. Choćby cała ta próba odłączenia gminy od Zakładu Usług Wodnych Krajna... Po co to? Popieram wójta w jego stanowisku, ażeby nie dokonywać tutaj żadnych zmian. Wiem, że przedstawiano różne wyliczenia, ale uważam, że nie mamy pieniędzy na stawianie takich kroków.
[[nowa_strona]]
W ostatnich tygodniach przed wakacjami przodującym tematem była bliska Panu oświata. Temat jej reorganizacji w gminie wisi w powietrzu?

Dochodzą mnie różne głosy, wiem, że w radzie stale komentuje się to, ile pieniędzy gmina przeznacza na szkolnictwo. I że teraz należy to ciąć. To mi się nie podoba. Choćby niedawna decyzja – dyrektor musi mieć czas na to, żeby sprawnie zarządzać szkołą. Ta decyzja była działaniem pod publikę. Czy reforma wisi w powietrzu? Większość głosów, które słyszę, mówi o reformowaniu. Nie podzielam tych opinii. Obecny stan oświaty jest w gminie optymalny. No, może byłoby jeszcze lepiej, gdyby dzieci z ulicy Gajowej udało się przenieść na ulicę Szkolną, ale to nie jest na razie możliwe. Na pewno jednak nie powinny być przenoszone do Łąkie, co zasugerowano na ostatniej sesji. To również raczej chybiony pomysł.

[[reklama]]

Szkoła w Łąkie obroni się w perspektywie lat przed likwidacją?

Uważam, że tak. Ta szkoła obejmuje zasięgiem 1/3 gminy. Mają tam dobre warunki, a największy dołek demograficzny mamy za sobą. Poza tym ta szkoła w ostatnich latach zdecydowanie poprawiła wyniki nauczania. Jeszcze w poprzedniej kadencji było bardzo źle, dzisiaj niektórymi wynikami tamta szkoła bije Lipkę. Pod wieloma względami Zespół Szkół w Łąkie może świecić przykładem. Przyznaję, że jestem dla tamtej szkoły pełen podziwu.

Reforma nie więc jak zmniejszać ilość pieniędzy, które gmina co roku dokłada do oświaty? W tym roku jest to ponad pół miliona złotych.

Nie obarczałbym tym samorządów. To państwo powinno się o to zatroszczyć. Zgoda, tak nie jest, tylko że z drugiej strony trzeba pamiętać, iż inwestowanie w młodych jest najlepszym lokowaniem pieniędzy w przyszłość. Nie ma lepszej drogi.

Wystartuje Pan w przyszłorocznych wyborach? Do rady gminy, powiatu, a może na wójta?


Na wójta na pewno nie – odwołuję się do moich pozytywnych ocen pracy obecnego. Jeśli chodzi o wspomniane rady, być może tak.

[[reklama]]

Krzysztof Olczak może chcieć powalczyć o fotel wójta – co Pan na to?

Doceniam, że ma aspiracje. Domyślam się też, że jest grupa, która widzi go w tej roli, bo z pewnością obecny wójt nie jest w stanie zadowolić wszystkich. Zwłaszcza tych, którzy sądzili, że będzie łatwy do naginania, a okazało się, że jest inaczej. Dlatego tym razem osoby te być może postawią na Krzysztofa Olczaka. Choć to oczywiście wyłącznie gdybanie.

Olczak to kontrkandydat, którego Kurdzieko powinien się obawiać?

Struktury organizacyjne straży pożarnej dałyby Krzysztofowi Olczakowi pewne szanse, ale nie sądzę. Funkcjonujący wójt ma zawsze pewną przewagę, dlatego wróżę Przemysławowi Kurdziece, że zostanie na kolejną kadencję.

Będą inni kontrkandydaci?
Raczej nie. Nawet jeśli, będą tłem.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama