- Gdybym wszystkie rymy składał do książki, dziś miałbym niezłe pieniążki - śmieje się sołtys-humorysta z Sypniewa, Jerzy Ćwirko
Pan Jerzy, któremu życie co rusz podsuwa najróżniejsze inspiracje, nigdy nie notował swoich myśli. Szkoda, ponieważ dziś mógłby już pewnie składać podpisy w autorskim tomiku wypełnionym wierszykami. Lekkimi, zabawnymi, pisanymi dniem codziennym, wszak praktycznie każdy moment dnia mężczyzna jest w stanie trafnie podsumować. Trafnie, wesoło, ale i w sposób ulotny, ponieważ niewiele z myśli nieuczesanych znalazło miejsce w dużym zeszycie – pan Jurek zaczął zapełniać jego strony dopiero na naszą prośbę. Ile by tego było, gdyby nosił ze sobą kajet? – Nieobliczalne ilości! – pewnie, z właściwym sobie humorem, odpowiada nasz rozmówca.
Każdy powód jest dobry
Z czym się rymuje „grasują”? A choćby z „denerwują”. Kto? Złodzieje. Ci, którzy zaleźli panu Jerzemu za skórę znaleźli swoje miejsce w kajecie. Kradli tak uporczywie – ziemniaki – i do tego bezczelnie, bo na sprzedaż, że poirytowanemu gospodarzowi słowa same ułożyły się w rymy.
Gdy złodzieje w polu grasują,
to strasznie mnie denerwują,
więc napisałem im taką informację:
dziś mamy demokrację.
Jak jeszcze raz ich na złodziejstwie złapię,
to oczy wydrapię.
I po co, przez własną głupotę,
mają cierpieć na ślepotę?
[[reklama]]
Pan Jerzy kończy, zanosząc się śmiechem. Wspólne czytanie przyprawia o ból brzucha, mimo że sołtys wypowiada poszczególne wersy z pewną nieśmiałością.
Najbardziej trafne są końcówki. W dużej części znane przyjaciołom pana Ćwirko, wszak to w ich towarzystwie do głowy przychodzą mu najtrafniejsze rymy. Często nie do końca cenzuralne, przez co bardziej dobitne i o niebo zabawniejsze. Nie tylko obecność znajomych pobudza jednak wyobraźnię pana Jerzego – mężczyzna rymuje i w samotności. – Czasami sam sobie coś układam, aby się pośmiać – przyznaje. Poza tym każdy z codziennych obowiązków może stać się kanwą jego rymowanych od lat opowieści. Ot, na przykład rąbanie drwa. A rąbanie drwa tuż przed wyborami? To jeszcze ciekawsza kombinacja. – Przy rąbaniu drewna myśl mnie naszła pewna – wyjawia pan Jurek.
Choć nasz sołtys ma już swoje lata,
to lepszego we wsi nie ma kandydata.
Od lat wielu jest wszystkim znany,
chłop, że przyłóż do rany.
W każdej sprawie służy pomocą –
choć dla siebie wszystko robi nocą.
- Ludzie sobie myślą, że jest tu zarobek,
a ja się czuję jak wiejski parobek!
Ot, polityka – z przymrużeniem oka, za to skuteczna. Pan Jerzy już 6 kadencję sołtysuje w Sypniewie – najwyraźniej jego rymy mają tajemną moc sprawczą. A propos proroctwa – i na nie znalazło się kilka linijek w kajecie.
Ludzie we wsi, żyjąc biednie,
układają przepowiednie.
Wszystkie prawie się spełniają,
bo pieniędzy mało mają.
Żyją skromnie i uczciwie,
czasem przy malutkim piwie.
- Wszystko to prawda – stwierdza sołtys. – Tu nic się nie da skłamać – dodaje. Rzeczywiście – w 6 wersach udało mu się streścić życie niejednej rodziny.
Na bieżąco
Pan Jerzy o wstąpieniu w szeregi jakiegokolwiek klubu twórców nigdy nie myślał, trudno zresztą byłby mu znaleźć czas na taką aktywność, ponieważ praktycznie cały czas pożytkuje na prowadzenie własnego biznesu i pracę w gospodarstwie. Rymowanie to dla niego wyłącznie miła, niewymuszona rozrywka. – Rym wytwarza się na bieżąco – wyjaśnia pan Jerzy. – Nie ma gadania, nie ma rymowania – podsumowuje, wciąż szeroko się uśmiechając.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze