- W ciągu mojej kadencji zadłużenie gminy nie wzrosło - poinformował radnych burmistrz Piotr Wojtiuk
Takie oświadczenie burmistrz Jastrowia złożył w związku z pojawiającymi się w kuluarach pogłoskami, jakoby dwadzieścia siedem dodatkowych zadań, jakie w trakcie czwartkowej sesji wprowadzono do budżetu (szczegółowo opisywaliśmy je w poprzednim wydaniu „Aktualności”), miało negatywnie wpłynąć na finanse gminy.
P. Wojtiuk zdementował tę informację. Jak powiedział, przewiduje się, że poziom zadłużenia gminy utrzyma się na poziomie 7,5 mln zł, co w odniesieniu do budżetu gminy daje 22% (deficyt na 2014 rok kształtuje się na poziomie ponad 2,5 mln zł). - Jest to poziom, który zastałem w 2010 roku – zaznaczył P. Wojtiuk. - W ciągu mojej kadencji zadłużenie gminy nie wzrosło – dodał, prognozując, że prawdopodobne jest, by na koniec bieżącego roku spadło ono do poziomu poniżej 20%.
Warto inwestować
- Czy ktoś jest w stanie powiedzieć, że któraś z tych rzeczy jest niepotrzebna? - zapytał w kontekście wspomnianych dwudziestu siedmiu zadań. Z sali nie padła żadna odpowiedź. Burmistrz stwierdził także, że szczególną wagę mają zadania dotyczące oświaty, w jego opinii przez lata niedoinwestowanej.
Przypomnijmy – w Publicznej Szkole Podstawowej ma zostać wykonany podjazd dla niepełnosprawnych dzieci (30 tys. zł), w Zespole Szkół Samorządowych w Sypniewie – plac zabaw (20 tys. zł). PSP w Brzeźnicy doczekać ma się wymiany nawierzchni boiska (30 tys. zł), a jastrowskie Przedszkole Samorządowe remontu łazienek, budynku gospodarczego i schodów wejściowych (łącznie 110 tys. zł). To tylko niektóre z zadań wprowadzonych do budżetu.
[[reklama]]
- Warto inwestować – przekonywał radnych P. Wojtiuk, dodając, że oprocentowanie kredytów i pożyczek jest w tej chwili najkorzystniejsze od lat.
Ostatecznie za wprowadzeniem zmian do budżetu opowiedziało się jedenastu radnych, dwóch wstrzymało się od głosu.
Co z tą turystyką?
Podczas sesji emocje wzbudził także marcowy udział burmistrza w berlińskich targach turystycznych. Do Niemiec P. Wojtiuk wraz z kilkoma radnymi i urzędnikami pojechał z ramienia Stowarzyszenia Gmin Pojezierza Wałeckiego.
- Chcieliśmy zobaczyć, jak promowane jest województwo wielkopolskie – powiedział, dodając, że swoje stanowisko miał w Berlinie urząd marszałkowski. - W zgodnej ocenie stwierdziliśmy, że mówi się o Poznaniu, o okolicach Poznania, troszeczkę może o Pile i na tym koniec. O północnej Wielkopolsce nie mówi się w ogóle. Nie ma materiałów, nie ma folderów – zrelacjonował burmistrz, dodając, że urząd marszałkowski nie występował do gminy z wnioskiem o przekazanie materiałów informacyjnych.
Na to sprawozdanie zareagował później Michał Ludwisiak. Radny chciał wiedzieć, czy burmistrz zabrał ze sobą foldery promujące Jastrowie. - My nie mieliśmy tam stoiska – odpowiedział P. Wojtiuk.
M. Ludwisiaka, który uznał, że gmina mogła przecież wykorzystać stanowisko urzędu marszałkowskiego, nie zadowoliła ta odpowiedź. - Zastanawiam się teraz, w jakim celu Pan tam pojechał - drążył. - Uprzedzę kolejne Pana pytanie: „ile to kosztowało podatnika gminy?”. Panie Ludwisiak, nie kosztowało to gminę ani złotówki – zareagował burmistrz, tłumacząc, że wyjazd organizowało wspomniane Stowarzyszenie, które, jako że gmina Jastrowie jest jego członkiem, w swoich zasobach miało informacje na temat jej walorów.
- Wcale nie miałem zamiaru zadać tego pytania – podsumował M. Ludwisiak.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze