Reklama

Inwestycje w spichlerzu – potrzeba czy fanaberia?

08/09/2017 18:00
Burmistrz chciał wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych na dokumentację umożliwiającą zdobycie pieniędzy na inwestowanie w spichlerz. Radni odrzucili koncepcję oszacowaną na półtora miliona złotych, uznając, że Złotów ma większe potrzeby

To kolejny raz, kiedy Adam Pulit proponuje wydanie pieniędzy na przygotowanie takiej dokumentacji. Kilka tygodni temu się nie udało – podczas sesji nadzwyczajnej pomysł nie zyskał poparcia radnych, więc punkt wykreślono z uchwalanych wtedy zmian w budżecie. W poniedziałek wrócił pod obrady – w ramach najnowszych zmian w budżecie burmistrz zaplanował ponad 49 tys. zł na przygotowanie dokumentacji takiego zadania. Całość inwestycji oszacowano wstępnie na półtora miliona złotych.

 

 

Centrum multiopieki z mniejszymi szansami

Remont spichlerza miałby być dofinansowany z pieniędzy zewnętrznych, przewidzianych na projekty rewitalizacyjne. W ramach stworzonego w ostatnich miesiącach programu rewitalizacji Złotowa miasto ma wykonać również inny projekt: budowę centrum multiopieki.

Reklama

Chcemy dobrze przygotować się do konkursu, który marszałek będzie ogłaszał na projekty rewitalizacyjne. W związku z tym chcieliśmy dokumentacyjnie przygotować się do tych dwóch zadań, które, naszym zdaniem, miałyby największe szanse w konkursie

– na komisjach poprzedzających sesję mówiła o tych projektach zastępca burmistrza Małgorzata Chołodowska. Stwierdziła, że magistrat ma już nieoficjalne informacje o tym, że w ramach marszałkowskich projektów może nie być możliwości budowania nowych obiektów, co w tym konkursie zmniejszyłoby szanse miasta na dofinansowanie budowy centrum multiopieki. Stąd nastawienie na spichlerz.

Reklama

Wraca pod obrady tym bardziej, że jestem mocno przekonana, iż jest wart uwagi. Przypominam, że w dwóch ostatnich budżetach chcieliśmy zapisać środki na podłączenie spichlerza do ciepła, bo jest to budynek stary, w którym funkcjonują elektryczne piece akumulacyjne nie spełniające swojej roli. Mam ekspertyzę budowlaną tego obiektu. On niszczeje

– zachęcała radnych do poparcia inicjatywy. Zdaniem wiceburmistrz, pozostawienie budynku w obecnym stanie jest nieracjonalne.

List Renaty Kowalczyk

Małgorzata Chołodowska przypomniała, że w poprzednich latach, jeszcze przed obecną kadencją, miasto wydało na spichlerz ponad 320 tys. zł, więc tym bardziej za logiczne uważa doinwestowanie budynku.

Reklama

Jest szereg osób i środowisk zainteresowanych tym, żeby w spichlerzu coś funkcjonowało

– tymi słowami nawiązała m.in. do petycji, jaka w ostatnich dniach krążyła po Złotowie: pisma autorstwa Renaty Kowalczyk, która w liście do rady miejskiej zwróciła się z prośbą o zgodę na utworzenie w spichlerzu Lokalnego Centrum Aktywności Edukacyjnej, Kulturalnej i Społecznej. Zwraca w nim uwagę m.in. na problemy grzewcze, wilgoć i pleśń.

„Najistotniejszą kwestią jest uznanie przez Radę Miasta, że los wyżej wymienionego obiektu leży w ich gestii”

Reklama

– pisze do radnych, przekonując, że spichlerz wymaga remontu, doprowadzenia ogrzewania i przystosowania dla osób niepełnosprawnych. „Sam zapał ludzi, którzy w wolnym czasie swoją energią i inicjatywą starali się ożywić budynek i jego okolicę, okazał się niewystarczający” – Renata Kowalczyk, prezes o/krajeńskiego Związku Artystów Plastyków przekonuje, że nie jest to „kaprys” paru osób.[[pay]]

Można, ale nie za tyle

Radni nie dali wiary w taką koncepcję odświeżenia spichlerza. Powiedzieli jasno, że w tym mieście są większe potrzeby niż pompowanie tak potężnych pieniędzy w taki remont. Zwłaszcza, że w ich ocenie prawdopodobieństwo zdobycia dofinansowania jest nieznaczne. Henryk Golla zauważył, że z pisanych przez miasto w tej kadencji wniosków o dofinansowanie projektów samorząd nie ma kroci i tutaj będzie zapewne podobnie. Opinię podzielił Jerzy Kołodziejczyk.

Reklama

Celowość jest tutaj wątpliwa

– były wiceburmistrz Złotowa uznał, że chociażby budowanie windy w tym budynku (a m.in. to zakłada wspomniana koncepcja na 1,5 mln zł) byłoby nieracjonalne.

Ładowanie tutaj windy w sytuacji, gdy w ZCAS–ie pierwsza kondygnacja jest trudno dostępna dla niepełnosprawnych, jest to wydatek niecelowy

– porównywał.

Ten zakres to jest przerost formy nad treścią

– uznała Mariola Wegner, odnosząc się także do inwestycji na Okrągłym, gdzie koszty również były, w jej ocenie, nadto wysokie. Nawiązała do wspomnianej petycji, do rozmów z niektórymi osobami, które się pod nią podpisały (w dokumencie przedstawionym  podczas komisji łącznie naliczyliśmy ponad sto dziesięć nazwisk). Nie były ponoć zorientowane w sprawie, nie wiedziały, o jak duże pieniądze chodzi i można było odnieść wrażenie, że nie do końca zdawały sobie sprawę, pod czym się podpisały.

Reklama

Mam odczucie, że to jest forsowane na siłę, bo określona grupa osób ma tam jakiś swój, mniej bądź bardziej określony, cel

– wtórował podczas komisji radny Golla. Anna Rogut podsumowała dyskusję podczas komisji, której przewodniczyła, stwierdzeniem, że realizacja inwestycji w wersji proponowanej przez burmistrza sprawiłaby, że spichlerz doczekałby się najdroższych metrów w mieście (cztery kondygnacje po ok. 44 m kw).

Można dopracować tam pewne rzeczy, ale nie za takie pieniądze

– spuentowała.

Nie na bogato

Być może inwestycja pojawi się w budżecie 2018 roku, ale w okrojonym zakresie

Reklama

– podobne rozwiązanie proponował Henryk Golla. Stanisław Wojtuń od początku ubiegłotygodniowych komisji proponował kompromis. Okrojenie wersji zaproponowanej przez miasto, m.in. rezygnację ze wspomnianej windy czy fotowoltaiki – tę część inwestycji uznał za kompletnie nieracjonalną w przypadku spichlerza. Kilkoro radnych zdecydowanie opowiedziało się za ewentualnym przyłączeniem spichlerza do sieci gazowej, a nie tradycyjnej – ciepłowniczej, co na chwilę obecną miałoby być najkorzystniejszym rozwiązaniem dla tego obiektu.

Coś z tym budynkiem na pewno trzeba zrobić

Reklama

– sugerował porozumienie Stanisław Wojtuń. Podczas przedsesyjnych komisji były momenty, kiedy wiceburmistrz Chołodowska zdawała się akceptować takie rozwiązanie, choć podkreślała, że dlatego przewidziano projekt w wersji „full wypas”, ponieważ im szerszy, tym większe będzie dawał szanse w konkursie. Zastępca burmistrza przyznała, że zakres rzeczywiście jest obszerny i jeżeli ma to być przeszkodą w porozumieniu na linii miasto – radni, można go ograniczyć do niezbędnych elementów: prac zabezpieczających przed wilgocią, doprowadzenia wody i kanalizacji na wyższe piętra budynku i przyłączenia do instalacji grzewczej.

Co wtedy?

W tych dyskusjach kolejny raz dał o sobie znać brak zaufania do burmistrza ze strony radnych.

Reklama

Mamy już takie doświadczenia, że jak coś uchwalimy, to jest robione na „full wypas”. I my później nie mamy już wpływu na to, co dzieje się z tym projektem

– mówił radny Kołodziejczyk. Podkreślił, że niedawno radnym udało się powstrzymać „bogatą” wersję przy projekcie domu przedpogrzebowego.

Będzie to kosztować połowę mniej niż miało kosztować

– porównał wieloletni zastępca Stanisława Wełniaka.

Radni nie dali też wiary, że miasto zdobędzie pieniądze na projekt oszacowany na 1,5 mln zł. Co wtedy?

Nic, będzie dokumentacja, którą będzie można zrealizować albo w innych projektach, niekoniecznie rewitalizacyjnych, albo częściowo w wersji minimalnej z własnych środków. W każdym razie jest szansa na ratowanie tego obiektu

Reklama

– odpowiadała im Małgorzata Chołodowska, podkreślając, że dokumentacja musi być opracowana, żeby ubiegać się o pieniądze.

Jeśli nie pozyskalibyśmy tych pieniędzy, możliwe będą dwa scenariusze: 49 tys. zł trafi do kosza albo z własnej kieszeni miasto sfinansuje całą inwestycję

– przekonywał Krzysztof Koronkiewicz.

Nie mogę uwierzyć w to, że miasto, które nie ma własnych pustych budynków, nie ma możliwości znalezienia chociażby miejsca dla seniorów [Senior–Wigor ulokowane jest przy parafii WNMP – dop. red.], lekką ręką puszcza ten budynek. Od dwóch lat dobijamy się o to, żeby chociaż doprowadzić tam ciepło, bo w dwóch budżetach się to nie udało

– komentowała zastępca burmistrza.

Dobry burmistrz, źli radni

Jeżeli nie zaryzykujemy, naprawdę nie uzyskamy niczego. Jeśli jednak państwa stanowisko jest takie, że bez stuprocentowej pewności otrzymania środków unijnych nie warto wydawać pieniędzy na dokumentację, to trzeba sobie powiedzieć jasno, że my pieniędzy nie jesteśmy w stanie wyciągnąć z Unii żadnych

– włączyła się w dyskusję podczas komisji skarbnik Jadwiga Skórcz. Choć sama przyznała…

Prawdopodobieństwo uzyskania dofinansowania nie jest w tej chwili duże, wiele gmin nauczyło się pisać projekty, pieniędzy jest trochę mniej, wiele konkursów jest takich, że dofinansowania są jakby celowane. Jeżeli tak to wygląda, właściwie powinniśmy dać sobie spokój z jakimikolwiek opracowaniami. Cały program rewitalizacji, na który wydaliśmy pieniądze, a który na szczęście został nam zrefundowany, właściwie w tej chwili nie przyda nam się na nic

– kontynuowała wypowiedź.

Może rzeczywiście szkoda czasu, zachodu i nerwów wprowadzania do budżetu, wyjmowania z budżetu. Jeżeli faktycznie jest takie stanowisko, po prostu zrezygnujmy z tego wszystkiego

– nie kryła poirytowania.

Radni konsekwentnie nie zmienili przekonania, że miastu nie uda się pozyskać zakładanego dofinansowania i ponad 49 tys. zł będzie wyrzuconych w błoto. A nawet gdyby, trzeba będzie jeszcze przeznaczyć pieniądze na wkład własny, co z wcześniejszymi kosztami da łącznie i tak znaczącą kwotę. Całe zamieszanie wokół ponownego wprowadzenia punktu w porządek obrad większość radnych uznała za świadome działanie Adama Pulita, mające na celu jedynie to, aby pokazać, że dobry burmistrz chce inwestycji, a źli radni nie pozwalają mu jej realizować. Roman Głyżewski przypomniał, że swego czasu powstał zespół odpowiedzialny za wprowadzanie w życie programu rewitalizacji. Zespół, w skład którego wchodzą też radni. Jak jednak przyznał, żadnych rozmów zespołu z burmistrzem w sprawie spichlerza nie było, przynajmniej z jego udziałem. Roman Głyżewski stwierdził podczas jednej z komisji, że skoro Adamowi Pulitowi tak zależy na wcieleniu tej inwestycji w życie, dlaczego zamiast rozmawiać wciska punkt do porządku obrad i liczy, że radni jakimś cudem zmienią zdanie? Efekt poniedziałkowego głosowania podczas sesji był łatwy do przewidzenia już kilka dni wcześniej. Spośród trzynastu radnych obecnych na posiedzeniu jedenaścioro było przeciwnych wydawaniu ponad 49 tys. zł na dokumentację, dwóch wstrzymało się od głosu.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mietek6 - niezalogowany 2017-09-10 15:20:04

    Do (nie) Myślący... Jest ten fundusz i sa INNE fundusze celowe! Inwestycja warta około 1,5 miliona i wiadomo, że w tej kwocie musi być udział miasta,wiemy ile? Po kolejne są inwestycje ważniejsze i służące większej ilości osób tego miasta na które mozna przeznaczyć te NASZE pieniądze, a nie rewitalizować stary budynek,Tak?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kombinujacoś - niezalogowany 2017-09-09 20:36:10

    NIE ,na podłączenie centralnego ogrzewania dla Spichlerza ,za 1,5 miliona zł !!!! % osób zimą tam będzie siedziało sobie i kawę piło i randkowało a my podatnicy będziemy co miesią po 3000zł płacic za ogrzewanie.tam zajecia ma III wiek. To w ZCAS nie wystarczy jeden pokój na III wiek tylko cały Spichlerz ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Myślący - niezalogowany 2017-09-09 18:21:41

    Ludzie czytajcie te artykuły dokładniej zanim coś napiszecie. Jest napisane że są fundusze do pozyskania na REWITALIZACJĘ (czyli fundusz celowy) - to jak chcesz z niego obwodnicę, przejazdy i wiadukty budować ??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama