Na zebraniach w Czernicach i Głomsku momentami temperatura wyraźnie rosła. Nasłuchał się E. Kabattek, nasłuchał się H. Dobrosielski. Niektórzy otwarcie krytykowali powołanie gminnego zakładu komunalnego
W ubiegłym tygodniu odbyły się zebrania wiejskie w Czernicach, Głomsku, Drożyskach Średnich i Osowcu. Tej najbardziej liczne miały miejsce oczywiście w dwóch pierwszych sołectwach. W salach wiejskich spotkało się z wójtem łącznie około siedemdziesiąt osób. Sołectwo (nie)chciałoby
[[reklama]]
W Czernicach nieoczekiwanie sporo dyskusji wzbudziła sprawa starego cmentarza ewangelickiego. Grupa mieszkańców podjęła się inicjatywy zadbania o teren, na którym mieści się blisko czterdzieści miejsc pochówku.
W imieniu inicjatorów akcji głos zabrała Elżbieta Czarnotta, pytając wójta o możliwość dofinansowania takich prac, zarówno z budżetu gminy jak i środkami pozabudżetowymi. Wspomniano przede wszystkim o wyczyszczeniu miejsca, możliwości odnowienia grobów czy ogrodzeniu terenu. Jak przyznała była dyrektor szkoły w Głomsku, sołectwo chciałoby uczynić coś w kierunku zadbania o historyczne miejsce. Okazało się jednak, że nie wszyscy tutejsi popierają pomysł ponoszenia na ten cel większych wydatków.
[[reklama]]
Niektórzy ocenili, że w zupełności wystarczyłoby oczyścić miejsce z dziko rosnącej roślinności i postawić krzyż upamiętniający pochowanych. Takie prace nie wymagałyby wielkich wydatków. Zwłaszcza że, jak mówili niektórzy, w tym miejscu nic już właściwie nie widać oprócz rosnącego bluszczu, bo to co można było, już z tego miejsca przez lata rozkradziono.
Gdy E. Czarnotta przyznała, że prowadziła w tej sprawie rozmowy z osobami spoza Czernic, usłyszała nawet słowa zarzutów o to, z czyjej działała inicjatywy. - Kogo pani właściwie reprezentowała? - pytał Zdzisław Szczodry. Po tych pytaniach dyskusja na temat cmentarza została zakończona, będąc jednak dowodem tego, że w sprawie starego cmentarza wcale nie ma wśród mieszkańców jednomyślności.
Są koncepcje
Na pytanie o planowane na najbliższe lata inwestycje dla sołectwa wójt Henryk Dobrosielski mówił przede wszystkim o zamiarach w temacie kanalizacji. Prowadził już rozmowy w kwestii ewentualnego przyłączenia Czernic siecią kanalizacyjną do wybudowanej niedawno oczyszczalni w Starej Wiśniewce. Podobne pytanie padło na zebraniu w Głomsku, na co wójt przypomniał o pomyśle, jaki kiedyś już przedstawił. O ile Czernice miałyby być włączone do wspomnianej oczyszczalni, o tyle dla Głomska przewiduje się budowę małej oczyszczalni, obsługującej kilkadziesiąt gospodarstw.
Oczywiście oba zadania są melodią przyszłości, pozostaje pytanie, jak dalekiej. Temat jest ważny, bo, jak przyznał H. Dobrosielski, w gminie wciąż jest wiele miejsc, gdzie sprawy związane z odprowadzaniem ścieków bardzo dalekie są od zachowania standardów obowiązujących w kwestii ochrony środowiska.
Przerzucanie odpowiedzialności
W Głomsku, zresztą zgodnie z przewidywaniami, wrócił też temat budynku byłej szkoły. Prezes miejscowego stowarzyszenia "Nad Głomią" zabrała głos w odniesieniu do artykułu, jaki zmieściliśmy na naszych łamach przed tygodniem. Wyjaśniła, że przez długi czas w budynku był porządek i stowarzyszenie nie odpowiada chociażby za porozrzucane obecnie w szkole książki.
Kiedy w dyskusję włączył się szef gminnego zakładu komunalnego Edmund Kabattek, wymiana zdań nawiązywała głównie do przerzucania się odpowiedzialnością za bałagan i brak porządku we wnętrzu obiektu. Kto powinien dbać o te sprawy? Gmina czy stowarzyszenie, które korzysta okazjonalnie z części pomieszczeń? Aldona Ziach powiedziała wprost, że od stowarzyszenia można będzie oczekiwać odpowiedzialności z chwilą, gdy dostanie dokument potwierdzający to, że pod swoją działalność ma przekazane wybrane pomieszczenia. To może mieć oczywiście znaczenie przy planach sprzedaży szkoły.
O to prezes stowarzyszenia też pytała wójta. H. Dobrosielski żadnych nowych informacji w sprawie sprzedaży nie ujawnił. Przypomnijmy, że obiekt wraz z gruntem wyceniono na blisko 669 tys. zł. Przy okazji radna Anna Szlum z przykrością stwierdziła jeszcze, że wyśmiano jej pomysł na zagospodarowanie budynku - utworzenie Centrum Gwary Krajeńskiej, na który to obiekt o muzealnym charakterze, zdaniem radnej, można byłoby spróbować pozyskać środki pozabudżetowe.
Nie ma numerów, będą mandaty
Poruszano też problem braku tablic informujących o numeracji gospodarstw na wybudowaniach. Miejscowi przekonywali, że tylko z tego powodu niejednokrotnie zdarzały się problemy z dojazdem do domów służb ratowniczych. Problem ten potwierdził obecny na zebraniu dzielnicowy Krzysztof Tomaszewski, któremu pracownicy pogotowia również się żalili. Wójt zapewnił, że samorząd na bieżąco stawia na terenie gminy takie oznaczenia i niebawem tablice pojawią się również w tym sołectwie.
Dzielnicowy zwrócił przy okazji uwagę, że problemem są też tablice z numerami, które powinny być umieszczane na budynkach. Powinny, bo w wielu przypadkach ich nie ma bądź są po niewłaściwej stronie budynku (powinny być widoczne z drogi publicznej). Funkcjonariusz zapowiedział, że skończył się czas upomnień, od teraz za takie braki policjanci będą wystawiać mandaty: kto się nie dostosuje, ten zubożeje o 100 zł.
(Nie)chciany zakład
Padały też pytania o remonty dróg gruntowych, których w Głomsku i okolicach było sporo w ostatnich latach. Jak podkreślali miejscowi, wiele do życzenia pozostawia jakość użytych do tego materiałów. I przestrzegali, aby w przyszłości nie doprowadzać do sytuacji, gdy w kruszywie leżącym na drodze znajduje się gwoździe, druty czy pręty. Wójt stwierdził, że powodem jest wyłącznie nieuczciwość wykonawcy. - A gdzie kontrola z gminy? - pytali mieszkańcy.
Od teraz m.in. tymi sprawami ma się zajmować Samorządowy Zakład Komunalny. Zakład, którego powołanie z początkiem tego roku, jak pokazały oba zebrania, przez sporą grupę mieszkańców jest negatywnie oceniane. Zarówno w Czernicach jak i Głomsku padło kilka krytycznych opinii pod adresem wójta za powołanie zakładu, który zdaniem krytyków nie sprawdzi się i będzie jedynie powodem zwiększenia kosztów w gminnym budżecie. Adam Czarnotta pytał w Czernicach wprost, jakim prawem szef zakładu Edmund Kabattek zgarnia miesięcznie siedem tysięcy złotych brutto.
[[reklama]]
H. Dobrosielski odparł, że pytającemu zarobki Kabattka pomyliły się chyba z poborami wójta. Czarnotta powoływał się na informację, jaką wyczytał rzekomo na łamach naszej gazety. Co raczej mija się z prawdą, bo takiej informacji nie podawaliśmy. Informowaliśmy jedynie swego czasu, że w budżecie na 2014 rok zaplanowano pulę 90 tys. zł na zarobki szefa SZK. Była to jednak kwota zaplanowana, a nie określająca zarobki szefa SZK. Przy okazji wyjaśniamy, że zarobki E. Kabattka wynoszą brutto 5,2 tys. zł.
W Głomsku też nie zabrakło ostrych, personalnych wymian zdań. Także wójta z mieszkańcami. Momentami było dość gorąco, a Paweł Thomas ocenił nawet, że jest tak niezadowolony z pracy H. Dobrosielskiego, że w najbliższych wyborach na pewno nie będzie na niego głosował. Wójt odparł, że nie oczekuje od rozmówcy zdobywania się na taką szczerość, bo już z przebiegu zebrania wnioskuje, że Thomas nie poprze go w jesiennych wyborach.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze