Od kilku miesięcy do gminy Tarnówka trafiają transporty jabłek. Początkowo organizowała je Paulina Kłundukowska, od jakiegoś czasu akcję podjął Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Za każdym razem do gminy przyjeżdża kilkanaście ton owoców rozdzielanych do wszystkich sołectw. Nieoficjalnie wyliczono, że na każdą rodzinę przypada około 6 kilogramów jabłek. Niektórzy sołtysi uznali jednak, że zbyt kłopotliwy jest odbiór owoców z Tarnówki, gdzie zatrzymuje się transport, i ich przewóz do poszczególnych sołectw.
Dlatego niedawno zorganizowano spotkanie z wójtem. – Każdy zaczął się denerwować, więc stwierdziłam: niech każdy się wypowie – argumentuje organizację spotkania sołtys Sokolnej Dorota Kwaśniewska-Stawiszyńska. Poparły ją Bożena Orlikowska z Płytnicy i Elżbieta Filip z Plecemina. – Inicjatywa jest jak najbardziej fajna, ale jest problem z odebraniem jabłek z Tarnówki – mówi sołtys, podkreślając, że do samej idei nie ma zastrzeżeń. Dorota Kwaśniewska-Stawiszyńska przyznaje, że podczas spotkania chciała się przekonać, czy to tylko pojedyncze głosy, czy opinię podziela większość sołtysów. Kłopotliwą sytuację obrazuje na przykładzie swojego sołectwa. Przy okazji ostatniego transportu do Sokolnej trzeba było przewieźć 83 skrzynie owoców. Żeby się z tego wywiązać, potrzebne były trzy kursy, do czego posłużył samochód osobowy i przyczepka.
Podczas zebrania okazało się jednak, że to jedyne takie głosy w tej sprawie. Pozostali sołtysi nie poparli zastrzeżeń koleżanek, w konsekwencji czego uznano, że dotychczasowa forma dysponowania jabłek do poszczególnych wiosek jest najlepsza i nie ulegnie zmianie. Na zebraniu nie była obecna jedynie sołtys Piecewa. Angelika Głyżewska chętnie wypowiada się jednak w sprawie, nie kryjąc zaskoczenia uwagami koleżanek. Dla niej konieczność transportu owoców do swojej wioski nie stanowi problemu. – Przewozimy owoce na salę wiejską i tam mieszkańcy je odbierają – opisuje. Problemu nie widzi również sołtys Tarnówki Sylwester Sławski. Zgadza się z tym, że jest w uprzywilejowanej sytuacji, bo owoce zostają w jego wiosce. Podkreśla jednak, że pracy przy jabłkach i tak ma wiele, bo sporej części mieszkańców, zwłaszcza starszym czy chorym, osobiście dowozi je do domów. Porównuje, że na terenie jego sołectwa do rozdysponowania jest 195 skrzyń owoców.
– To był nietakt – Sławski mówi o powodzie, dla którego podjęto się organizacji zebrania. Ocenia, że włączenie się do akcji trzy czy cztery razy w ciągu roku nie powinno stanowić problemu dla żadnego z sołtysów. – Sołtys powinien służyć, dziwię się, że jest opór – uważa.
Wójt Jacek Mościcki podkreśla, że gmina nie będzie dowozić owoców do poszczególnych wiosek, bo to wiązałoby się ze wzrostem kosztów akcji. Dodaje, że problemem nie powinny być również godziny odbioru, bo nawet jeśli komuś nie pozwalają na to inne obowiązki, część sołtysów zadeklarowała, że przechowa jabłka dla tych, którzy o danej godzinie nie są dyspozycyjnii. – Większość sołtysów była za tym, żeby jabłka były rozdawane w obecnej formie – mówi Mościcki, zapowiadając, że w tej sytuacji reguły nie będą zmienione. Rezygnacji gminy z udziału w akcjach Mościcki nie bierze pod uwagę, bo jabłka cieszą się dużym zainteresowaniem, w niektórych miejscach rozchodzą się w błyskawicznym tempie. – Jeśli któryś z sołtysów nie będzie chciał przewozić jabłek do swoich sołectw, zostaną w GOPS-ie i mieszkańcy sami będą mogli je odbierać – mówi Mościcki, zapowiadając, że kolejna dostawa wstępnie planowana jest na marzec.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze