Kuchnia to jedno z jej ulubionych miejsc, a potrawy, im bardziej egzotyczne, najlepiej afrykańskie, tym ciekawsze. Choć nie zawsze muszą być egzotyczne, bo równie chętnie „weganizuje” znane potrawy kuchni polskiej. Uwielbia gotować dla rodziny, znajomych, dla siebie. Jako weganka swoimi potrawami próbuje przekonać do tego, że bez mięsa można żyć. Zawodowo poszła w ślady mamy – wybrała medycynę. Mama – Małgorzata Paluszak-Jutrzenka jest lekarzem rodzinnym i pediatrą, a Magda rozpoczyna właśnie specjalizację z hematologii i onkologii dziecięcej. Mieszka i kształci się w Poznaniu, ale wolny czas chętnie spędza w rodzinnym Zakrzewie i okolicach. W pobliskim Osowcu poprowadziła w ubiegłym tygodniu w stu procentach roślinne warsztaty kulinarne dla członkiń miejscowego KGW. Panie nie omieszkały zagadnąć o to, jak bez mięsa wykarmić chłopa, po warsztatach musiały przyznać, że potrawy zaserwowane przez prowadzącą były zaskakujące i pyszne. Podobne warsztaty i pokazy od jakiegoś czasu Magda prowadzi w dużych ośrodkach miejskich. Gościła już we wspomnianym Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie i Toruniu.
Największym odzwierciedleniem jej kulinarnej pasji jest prowadzony od kilku lat blog. W ubiegłym roku znalazł się on w pierwszej dziesiątce w ogólnopolskim konkursie na kulinarny blog roku. – W blogosferze funkcjonuję od sześciu lat. Początkowo mój blog wyglądał inaczej, od roku ma bardziej profesjonalny charakter, zmieniłam domenę internetową, założyłam profile na portalach społecznościowych, aby promować swoje poczynania – mówi dziewczyna. Strona istnieje pod adresem:[[pay]] www.hello-morning.org. Od kilkunastu miesięcy kulinarną działalność Magdy można też śledzić na facebooku, gdzie ma ponad 4,5 tys. stałych obserwatorów. Zarówno na blogu jak i facebookowym profilu Magdy można znaleźć wiele cennych informacji, oczywiście przede wszystkim przepisów. Pasjonatka kuchni roślinnej sama podkreśla, że chociaż od jakiegoś czasu jej blog jest bardziej profesjonalny, to jednak w dużej mierze zachowała w nim dawny, amatorski charakter. – Celowo staram się trzymać takiej formy – przyznaje, z sentymentem podkreślając, że kiedyś blogosfera była bardziej swojska, a każda witryna miała bardziej indywidualny charakter.
Aby lepiej pokazać polecane potrawy, niedawno Magda m.in. zainwestowała w lepszy aparat fotograficzny, śledzi trendy i nowinki w blogosferze. Co godne podkreślenia, każde prezentowane przez nią danie tak jak na zdjęciu wygląda w rzeczywistości, co w mediach nawiązujących do kulinariów jest raczej rzadkością. – Rozmawiałam o tym z dziewczyną, która zajmuje się tym zawodowo. Jest zasada, która mówi, że jedzenia, które się fotografuje, nie powinno się spożywać. To, co widzimy na zdjęciach, z reguły jest niedogotowane, popryskane lakierem do włosów, żeby wzmóc atrakcyjność fotografii – oświeca nasza rozmówczyni. – To nie jest do końca fair, choćby ze względu na zwykłe marnowanie jedzenia, które po tych zabiegach nie nadaje się już do spożycia. Poza tym to po prostu oszukiwanie ludzi i doprowadzanie ich do frustracji, bo nieustannie irytują się, że ich potrawy nie wyglądają tak, jak na zdjęciach. Ja najwyżej posługuję się programami do obrabiania zdjęć, ale tylko w minimalnym zakresie, aby je nieco wyostrzyć lub rozjaśnić – podkreśla.
Magdalena przyznaje, że mama lekarka początkowo była zaniepokojona stylem żywienia córki. Stylem kompletnie pozbawionym nie tylko mięsa, ale także innych produktów pochodzenia zwierzęcego, jak nabiał, jaja czy żelatyna. – Tym właśnie różnią się weganie od wegetarian. Ci pierwsi odrzucają ze swojej diety nie tylko mięso, ale również produkty pochodzenia zwierzęcego. Wegetarianie tylko mięso – wyjaśnia weganka, która jednak do dzisiaj, zgodnie z wytycznymi mamy, uzupełnia dietę poprzez zażywanie witaminy B12, ponieważ jak dotąd nie ustalono naukowo, aby jakikolwiek produkt roślinny był jej wystarczającym źródłem. Dla wielu wręcz niemożliwym wydaje się, że z taką dietą można funkcjonować. Tymczasem... – Na studiach koleżanki z anemią denerwowały się, że one jedzą praktycznie wszystko i mają problemy z odpowiednim poziomem żelaza we krwi, a ja żyję na roślinach i mnie to nie dotyka – mówi z uśmiechem. Magda przyznaje, że na ten styl żywienia na dobre przeszła po maturze, gdy wiek i rozpoczęcie studiów umożliwiły odseparowanie od rodzinnych nawyków żywieniowych. Dzisiaj często serwuje najbliższym wegańskie potrawy i, jak mówi, rodzice przekonali się, że takie jedzenie rzeczywiście może być zdrowe, ale przede wszystkim pyszne. Sióstr nie musiała przekonywać, starsza od niej Joanna, która pomagała Magdzie w prowadzeniu warsztatów w Osowcu, sama wprowadza ten typ żywienia do swojej kuchni. – Ta dieta nie jest niedoborowa, jeżeli jest dobrze skomponowana – Magda kilkakrotnie podkreśla podczas naszej rozmowy.

Magda i jej siostra Joanna udowodniły paniom z KGW Osowiec, jak pyszna może być wegańska kuchnia
– Gdy znajomi pytają o moje zdrowie śmieję się, bo to ja powinnam ich o to pytać – zauważa z uśmiechem, podkreślając, że osobom z jej grupy żywieniowej znacznie rzadziej doskwierają nadciśnienie, cukrzyca czy podwyższony cholesterol. – Niedawno Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oficjalnie ogłosiła, że przetworzone produkty mięsne są rakotwórcze – zauważa. Ten aspekt ma dla Magdy ogromne znaczenie, ale dziewczyna nie kryje, że idea, jak u większości wegan, zrodziła się przede wszystkim z życiowego przekonania, że nie należy jeść zwierząt, których hodowla to współcześnie niezdrowy i nieetyczny przemysł.
Co zatem z myślistwem? Przecież każdy łowczy powie z przekonaniem, że ta grupa nie tylko pasjonuje się strzelaniem, ale przede wszystkim jest regulatorem populacji gatunków żyjących w naturze. – To kolejny mit – zapewnia Magda, podkreślając, że wiele pozycji fachowej literatury podkreśla, że populacja nie musi być kontrolowana i natura doskonale z tym sobie poradzi. Jest głęboko przekonana, że myślistwo to zbędna, a nawet szkodliwa ingerencja w naturę.
Gdy na warsztatach kulinarnych w Osowcu padło wspomniane już pytanie o to, jak na roślinach wyżywić pracującego na gospodarstwie chłopa, Magda podała przykłady osób, które dowodzą tego, że prowadząc wegański styl żywienia można dokonywać wielkich rzeczy. – Strażaczka Fiona Oaks, która niedawno wygrała maraton na Kole Podbiegunowym, jeden ze strongmanów z Niemiec, którego w ubiegłym roku ogłoszono najsilniejszym człowiekiem w tamtym kraju, Serena Williams czy Mike Tyson - to tylko pierwsze z brzegu przykłady osób, które są weganami, a nie mają problemu z uprawianiam bardzo wyczerpujących sportów – porównywała Magda, rozmawiając z paniami w miejscowej sali wiejskiej. – Mówienie o niskiej wartości wegańskiego jedzenia to następny mit – zapewnia, kolejny raz podkreślając aspekt odpowiedniego zbilansowania diety. Bo rzeczywiście, wegańska kuchnia jest mniej energetyczna.
Panie z KGW Osowiec z zainteresowaniem przyglądały się proponowanym przez dziewczynę potrawom. Same pomagały je przygotowywać. Zgodnie przyznały, że to, czego mogły zasmakować, było pyszne.
Roślinne warsztaty kulinarne z Hello Morning dla Koła Gospodyń Wiejskich w Zakrzewie:
www.hello-morning.org
www.facebook.com/maddy.hello.morning
Składniki:
1 duża cebula, pokrojona w kosteczkę 1 przepełniona szklanka ziemniaków, pokrojonych w małą kostkę 1 przepełniona szklanka marchewki, pokrojonej w podobnie małą kostkę 1 puszka kukurydzy, odcedzić i przepłukać 1 łyżeczka płatków chilli 2 garści liści jarmużu, posiekanych 1000 ml wody 1 łyżka oleju 1 łyżeczka imbiru w proszku lub świeżego 1 łyżeczka kminu rzymskiego 1,5 płaskiej łyżeczki soli 3 łyżki masła orzechowego (najlepiej takiego bez dodatku cukru) pieprz do smakuW rondlu rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i duśmy przez 1 minutę, dodajemy chilli i duśmy razem jeszcze jakiś czas na mniejszym ogniu. Cebulka ma być szklista. Dodajemy imbir i kmin. Mieszamy, a następnie wsypujemy kukurydzę, marchewkę i ziemniaki. Wlewamy wodę i gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut od momentu, gdy zacznie wrzeć do chwili, aż marchewka będzie miękka. Solimy do smaku, mieszamy i odmierzamy kubek zupy. Blendujemy w blenderze i wlewamy z powrotem do garnka. Mieszamy. Dodajemy masło orzechowe i mieszamy do czasu, aż się rozpuści. Wrzucamy jarmuż i gotujemy jeszcze 5 minut. Gotową zupę doprawiamy ew. do smaku solą i pieprzem. Możemy posypać świeżą kolendrą lub natką pietruszki.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Wolny" recenzencie - masz bardzo wąskie, ograniczone i niesamowicie stereotypowe myślenie. :) Od siebie bardzo polecam więcej otwartości, a zdecydowanie mniej nienawiści! :)
Dostępność wszelakich produktów na wyciągnięcie ręki sprawia,że różne diety promowane w internecie zyskują popularność.Na miejscu rodziców uważałbym na to czym interesują się ich dzieci.Dla mnie wyznawcy weganizmu to niebezpieczna sekta,która rozbija tożsamość kulturową.Wyobrażacie sobie świątecznego sojowego karpia? Albo wielkanocne jajka z tofu?A może białą kiełbasę z ciecierzycy? To zupełnie psuje relacje rodzinne,wspólny rodzinny stół.Może i jest to zdrowe,ale to nie tylko dieta!! To cały system wartości piętnujący naszą Polską tradycje kulinarną.Biedne płaczące i cierpiące kurczaki prowadzone na rzeź.( jesteśmy gorsi i zupełnie bezuczuciowi jedząc mięso )Do tego dodajmy np. jogę i kilka podejrzanych znajomych na fejsie i mamy przerobione dziecko...Pewnego dnia wróci wytatuowane w przerwie między semestrami i oznajmi nam,że rzuca studia i leci do Azji pomagać Tybetańczykom. Dziecko powie nam jesteśmy passe i teraz jego autorytetem jest jakiś bezdzietny guru z miejscowego skłotu..i że ogólnie liczy się indywidualizm,równość itd. Rodzina??Pffff.. to jakiś relikt przeszłości z patriarchalnym rodowodem. Ostatnio Pamela Anderson wprowadziła na rynek-UWAGA- Wegańskie obuwie!! Iście groteskowa wizja przyszłosci..
ha ha ha ha, to jak bez mięsa wyżyli twoi/nasi przodkowie?
Nic do kuchni wegańskiej nie mam, ale raczej bym się tym nie wyżywił, facet nie królik żeby sałatę wpierdzielał ;)
Nie znam Cie, ale propsuje! Wielki PLUS dla kuchni wegańskiej!
"Wolny" recenzencie - masz bardzo wąskie, ograniczone i niesamowicie stereotypowe myślenie. :) Od siebie bardzo polecam więcej otwartości, a zdecydowanie mniej nienawiści! :)
Dostępność wszelakich produktów na wyciągnięcie ręki sprawia,że różne diety promowane w internecie zyskują popularność.Na miejscu rodziców uważałbym na to czym interesują się ich dzieci.Dla mnie wyznawcy weganizmu to niebezpieczna sekta,która rozbija tożsamość kulturową.Wyobrażacie sobie świątecznego sojowego karpia? Albo wielkanocne jajka z tofu?A może białą kiełbasę z ciecierzycy? To zupełnie psuje relacje rodzinne,wspólny rodzinny stół.Może i jest to zdrowe,ale to nie tylko dieta!! To cały system wartości piętnujący naszą Polską tradycje kulinarną.Biedne płaczące i cierpiące kurczaki prowadzone na rzeź.( jesteśmy gorsi i zupełnie bezuczuciowi jedząc mięso )Do tego dodajmy np. jogę i kilka podejrzanych znajomych na fejsie i mamy przerobione dziecko...Pewnego dnia wróci wytatuowane w przerwie między semestrami i oznajmi nam,że rzuca studia i leci do Azji pomagać Tybetańczykom. Dziecko powie nam jesteśmy passe i teraz jego autorytetem jest jakiś bezdzietny guru z miejscowego skłotu..i że ogólnie liczy się indywidualizm,równość itd. Rodzina??Pffff.. to jakiś relikt przeszłości z patriarchalnym rodowodem. Ostatnio Pamela Anderson wprowadziła na rynek-UWAGA- Wegańskie obuwie!! Iście groteskowa wizja przyszłosci..
ha ha ha ha, to jak bez mięsa wyżyli twoi/nasi przodkowie?