Jubilatka od czterech lat przebywa w Złotowie. U syna Władysława, który na karku ma siedemdziesiątkę. Mieszkają we dwoje. - Dobrze żyjemy, nie Władziu? - 16 września, podczas urodzinowego spotkania z burmistrzem Złotowa Adamem Pulitem i kierowniczką Urzędu Stanu Cywilnego w Złotowie Barbarą Narloch pani Jadwiga prosiła, by syn słuchał i potem jej wszystko opowiedział. Bo ona uszy ma słabe.
Za to umysł ma sprawny. Pamięta np. jak 1 września 1939 roku odebrała u hrabiostwa, u którego była kucharką, telefon z informacją o wybuchu wojny. Biegiem zaniosła ją ludziom pracującym w polu. Pamięta, że młodzi chłopcy po poznańsku to „świstoki” i tak mówi do burmistrza.
Złotów zapadł jej w pamięci głównie z powodu lekarza - Roman Raca zagoił jej ranę na nodze, z którą męczyła się od lat 50. XX wieku. No i tu zajmuje się nią Danuta Pawlicka. - Ja Danusię kocham nad życie – mówi staruszka, trzymając dłoń pielęgniarki środowiskowo-rodzinnej.
Życzenia długich lat w zdrowiu Jadwiga Rogalińska przyjmuje z uśmiechem i zachęca gości do jedzenia ciasta. - Co dobre, to bierę – mówi, zajadając roladę. Tylko szampana odmawia, bo nigdy nie lubiła alkoholu. I już zaprasza urzędników na kolejne urodziny. W końcu jej kuzynka żyła 112 lat.
Jadwiga Rogalińska urodziła się w Chwałszycach. Dzieciństwo i młodość (w tym wojnę) spędziła w Stroszkach. Po wojnie z mężem zamieszkała w Starczanowie Jubilatka dochowała dwóch synów, czworga wnucząt, siedmiorga prawnucząt i dwojga praprawnucząt
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze