Karl ze swojej miejscowości Riedstadt wyjechał ponad półtora tygodnia temu. W czwartek 2 lipca odwiedził Złotów i Jastrowie. Ta ostatnia miejscowość nie była jednak w jego planach. - Zabłądziłem, zostałem źle pokierowany. Chciałem jechać na Więcbork. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Miałem okazję zobaczyć nowe miejsca i poznać ciekawych ludzi – mówi Karl.
Niemiec podróżuje małym ciągniczkiem, który zresztą sam wyremontował. Dodatkowo ciągnie za sobą przyczepkę przypominającą wóz Drzymały. W środku oczywiście panuje perfekcyjny porządek. – W końcu jestem Niemcem – śmieje się Karl. Jest tutaj wszystko co najważniejsze: łóżko i lodówka. 75-latek nigdy nie wie gdzie będzie spał, wszystko zależy od uprzejmości osób, które spotka na swojej drodze. - Jak na razie nie miałem problemu. Polacy są bardzo przyjaźni i chętnie pozwalają mi zaparkować na swoim terenie – mówi.
Karl postanowił zacząć podróżować w ten sposób dwa lata temu, po śmierci żony. Wtedy powiedział sobie: - Jak nie teraz to kiedy? Później zwyczajnie mogę nie mieć już na to sił – tłumaczy. 75-latek jedzie do żony swojego zmarłego przyjaciela, która mieszka na Mazurach.
Jego pojazd wzbudza wielkie zainteresowanie, niestety czasami i irytację kierowców. Jedzie bowiem tylko 20 km/h godzinę. Karl prosi zatem o wyrozumiałość.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze