Reklama

Jak nie teraz to kiedy?

03/07/2015 12:32
- To przygoda mojego życia - mówi Karl-Erich Schäfer. Z Niemiec małym ciągniczkiem, zaledwie 20 km/h, zmierza na Mazury

Karl ze swojej miejscowości Riedstadt wyjechał ponad półtora tygodnia temu. W czwartek 2 lipca odwiedził Złotów i Jastrowie. Ta ostatnia miejscowość nie była jednak w jego planach. - Zabłądziłem, zostałem źle pokierowany. Chciałem jechać na Więcbork. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Miałem okazję zobaczyć nowe miejsca i poznać ciekawych ludzi – mówi Karl.



Niemiec podróżuje małym ciągniczkiem, który zresztą sam wyremontował. Dodatkowo ciągnie za sobą przyczepkę przypominającą wóz Drzymały. W środku oczywiście panuje perfekcyjny porządek. – W końcu jestem Niemcem – śmieje się Karl. Jest tutaj wszystko co najważniejsze: łóżko i lodówka. 75-latek nigdy nie wie gdzie będzie spał, wszystko zależy od uprzejmości osób, które spotka na swojej drodze. - Jak na razie nie miałem problemu. Polacy są bardzo przyjaźni i chętnie pozwalają mi zaparkować na swoim terenie – mówi.



Karl postanowił zacząć podróżować w ten sposób dwa lata temu, po śmierci żony. Wtedy powiedział sobie: - Jak nie teraz to kiedy? Później zwyczajnie mogę nie mieć już na to sił – tłumaczy. 75-latek jedzie do żony swojego zmarłego przyjaciela, która mieszka na Mazurach.

Jego pojazd wzbudza wielkie zainteresowanie, niestety czasami i irytację kierowców. Jedzie bowiem tylko 20 km/h godzinę. Karl prosi zatem o wyrozumiałość.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości