Reklama

Jak radni dojrzeją

19/10/2015 15:00
Żenujące, pod publiczkę, komiczne, parodia – tymi słowami radni oceniali spektakl, w którym sami zagrali główne role

Od miesięcy w gminie Tarnówka ciągnie się saga pod tytułem „nowe diety radnych”. Wraz z ubiegłotygodniową komisją i sesją serial wcale się nie zakończył. Chyba że rajcowie rzeczywiście zdecydują, że w tej kadencji więcej do sprawy nie wrócą, bo i taki wariant jest możliwy.
Przypomnijmy, że ostatni raz nad nowymi stawkami diet debatowali kilka tygodni temu. Zamysł był taki, żeby wprowadzić wynagradzanie ryczałtowe, tworząc większą swobodę pracy. Jednocześnie stawki miały być takie, żeby obniżyć roczne koszty funkcjonowania rady. Propozycję stawek złożył na komisji kilka tygodni temu przewodniczący rady Marcin Nowosielski, ale pojawiła się też kontroferta autorstwa Dariusza Leszczyńskiego. Właśnie ta propozycja zyskała poparcie większości.

Kij w mrowisko

Na środowej sesji radni mieli definitywnie przegłosować ustalone wcześniej stawki, zaproponowane przez radnego Leszczyńskiego. Nieoficjalnie mówiło się jednak o tym, że na sesji pojawią się inne sugestie wysokości stawek, bo zaakceptowane na poprzedniej komisji przez większość radnych w propozycji Leszczyńskiego byłyby droższym rozwiązaniem niż projekt autorstwa Nowosielskiego (o czym niektórzy radni ponoć zreflektowali się dopiero po głosowaniu na komisji sprzed kilku tygodni).

Reklama

Gdy w poprzedni wtorek, a więc dzień przed sesją odbyło się kolejne wspólne posiedzenie komisji, tematu diet nikt jednak nie podjął. Dopiero głos sekretarz Marii Muszyńskiej o tym, że uchwała jest przygotowana na sesję, a część radnych planuje ponoć zgłoszenie nowego projektu zapoczątkował następną gorącą dyskusję. Gorącą, ale bezowocną, bo przez kolejnych kilkadziesiąt minut radni nie wypracowali kompromisu.

Przestrzegajmy reguł

Trudno relacjonować przebieg tej komisji. Burzliwe obrady, wiele wypowiedzi (w zdecydowanej większości mało konstruktywne) i brak konsensusu. Okazało się, że niektórzy radni faktycznie mieli przygotowane inne propozycje, choć wcześniej o tym nie wspomnieli. Zrobili to dopiero w zamieszaniu, jakie wywołała wypowiedź sekretarz Muszyńskiej. Zgłaszali je Tomasz Zbylut i Sylwester Sławski, ale żadnych głosowań nie było. Była za to kłótnia, że w tej sytuacji Rada Gminy Tarnówka najzwyczajniej się ośmiesza. – Przestrzegajmy procedur, są przecież jakieś reguły demokracji – apelował Piotr Muszyński, przypominając, że na poprzedniej komisji większością głosów przegłosowano stawki, więc na sesji powinny one zostać zatwierdzone. Sekretarz podkreślała, że radni mają oczywiście prawo zgłaszać podczas sesji poprawki, ale żeby ponownie pracować nad nowymi projektami uchwały!? Tym bardziej, że radni nie mieli zamiaru zgłosić ich na komisji, chcieli czekać do sesji, a dyskusję wywołała dopiero wypowiedź pani sekretarz. Radny Muszyński uznał wprost, że sytuacja jest żenująca.

Reklama

Pod publiczkę

Przez kilkadziesiąt minut radni sprzeczali się o formalne kwestie dotyczące dyskusji nad dietami: kiedy i co można, a czego nie wypada. Tadeusz Wiśniewski uznał, że sytuacja jest komiczna. – Czym my będziemy się tutaj zajmować!? – ironizował nad tym, że radni kłócą się o dwa czy trzy tysiące złotych w rocznym, kilkumilionowym budżecie gminy. Radny Jerzy Sławski przekonywał, że nie chodzi o 3 tys. zł, a o ponad 9 tys. zł, co wynika z jego wyliczeń porównujących propozycje stawek Leszczyńskiego i Nowosielskiego. Tadeusz Wiśniewski, Przemysław Wiśniewski, Przemysław Błażejewski i Dariusz Leszczyński ocenili, że inicjatorom zamieszania chodzi jedynie o urządzenie kolejnego przedstawienia. – Nie chodzi o żadne przedstawienie – zapewniał Jerzy Sławski, mówiąc, że kluczem jest szukanie oszczędności, których oczekuje społeczeństwo gminy. – Powinniśmy zrozumieć, że jesteśmy dla ludzi – mówił.

W odpowiedzi radny Leszczyński zapewnił, że nie jest radnym dla pieniędzy, tylko po to, żeby zrobić coś dla gminy. Ocenił, że szarpanie się o takie pieniądze jest parodią i nie ma to żadnego wpływu na liczony w milionach złotych gminny budżet. – A zobaczcie, jak nas to różni. Po co to robimy? Dla publiczki? Żeby redaktor miał co napisać w gazecie? – pytał kolegów i koleżanki siedzących przy stole. – Jeżeli tak będziemy działali... Zróbmy grupy, znowu się kłóćmy, znowu się bijmy, kopmy się i nic nie róbmy – mówił Leszczyński.

Reklama

Może

Już podczas komisji radni przyznali wprost, że na tym posiedzeniu się nie dogadają. Wydawało się, że wreszcie środowa sesja będzie czasem na wypracowanie wspólnego stanowiska, tymczasem… radny Jerzy Sławski złożył wniosek o zniesienie punktu dotyczącego diet z porządku obrad! Od głosu wstrzymali się Dariusz Leszczyński i Przemysław Błażejewski, a reszta poparła takie rozwiązanie. Punkt zdjęto z porządku obrad.

Jerzy Sławski wyjaśnił, że głównym celem tej uchwały miało być możliwie wyraźne obniżenie diet. Ponieważ na komisji radni bardzo impulsywnie reagowali na próbę wprowadzenia zmian, a merytoryczną dyskusję zastąpiła kłótnia, temat odpuszczono – tak Sławski argumentował zgłoszenie wniosku. Radny z Tarnówki dodał, że do sprawy będzie można wrócić, gdy emocje opadną i wszyscy radni dojrzeją oraz dorosną do tego, żeby wprowadzić takie zmiany.
Czy stanie się to jeszcze w tej kadencji? Tego nie wie nikt. Zapytany o wrażenia po komisji i sesji dwa dni później wójt Jacek Mościcki przyznał: – Może radni dojrzeją do tego tematu…

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości