Pierwsze, co zwraca uwagę na chórze kościoła św. Rocha w Złotowie, to grzejnik. Stoi pod ławką organisty i pomaga ogrzać ręce.
Zimą bywają tu tęgie mrozy
– przyznaje Stanisław Ogorzałek, który od dwudziestu trzech lat zapewnia oprawę muzyczną nabożeństw u św. Rocha. Doświadczenie ma większe, bo od 1988 roku przez pięć lat był organistą w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Złotowie.
Byłem tam ministrantem i tam zacząłem się interesować grą na organach. Brałem klucze od księdza Wirgiliusza Jarzyńskiego i ćwiczyłem. Jednocześnie chodziłem do szkoły muzycznej
Reklama
– do parafii Św. Rocha pan Stanisław trafił za sprawą księdza Waldemara Dębowskiego. W tym roku po raz dwudziesty trzeci przygotowuje się tu do świąt Wielkiej Nocy. Szykuje pieśni i teksty, które wyświetlać będzie dla wiernych na ekranie. W kościele św. Rocha śpiewana będzie Męka Pańska – w Wielki Piątek, z podziałem na role.
W tym roku partię Jezusa zaśpiewa wikary Michał, słowa ewangelisty Tomasz Mendyk, który poprowadzi Chór Nauczycielski
– organista zaznacza, że oprawa muzyczna nabożeństw nie jest tylko jego zadaniem. – Od lat psalmy i pieśni śpiewają m.in. Klaudia Skotarczak, Marzena Grochowska i wiele innych osób. Mateusz Karolak oraz pan kościelny przygotowują dekoracje kościoła – w czasie Triduum Wielkiej Nocy jest wiele osób uczestniczących w przygotowaniu liturgii i kościoła.
Stanisław Ogorzałek jest szczęśliwym człowiekiem – żyje z pasji. Od dziecka kochał muzykę kościelną, która obecnie jest jego pracą. Swoją grą i śpiewem ozdabia msze codzienne i nabożeństwa świąteczne.
Z rodziną spędzam mniej czasu w niedzielę i święta
– organista zdradza, że w okresie Wielkanocy tego czasu ma jeszcze mniej.
Triduum Paschalne jest bardzo pracowite. W Wielki Czwartek po „Chwała na wysokości Bogu”, aż do „Chwała na wysokości Bogu” w sobotę jego organy milkną. W tym czasie kościół śpiewem wypełniają wierni oraz Chór Nauczycielski.
Jest Adoracja Krzyża, śpiewana Męka Pańska i to są długie obrzędy, ale najdłuższa liturgia zaczyna się w sobotę o 22:00, a kończy około 24:00. W niedzielę za to nie ma u nas mszy rezurekcyjnej. Jest to okres zajmujący, ale zawsze jest to wielkie przeżycie
– mówi pan Stanisław. Mężczyzna przyznaje, że długie godziny spędzone w kościele, niemal dzień w dzień, czasem są męczące.
Przy którejś mszy z kolei trochę się dłuży, ale to jest wpisane w ten zawód
– twierdzi.
U św. Rocha słychać organy piszczałkowe, czyli takie, jakie w kościele być powinny. To stary instrument sześciogłosowy z jednym manuałem i jednym pedałem nożnym. Na tabliczce informacyjnej znajdujemy nazwisko A. Terletzki i miejsce produkcji – Elbing, czyli Elbląg. Stanisław Ogorzałek uważa go za instrument wyjątkowy.
Gra na nim to moja pasja. Głównym celem muzyki sakralnej jest oddanie chwały Bogu.
A jak śpiewają parafianie? Różnie z tym w kościołach bywa.
W naszej parafii poziom jest niezły. Wierni dają sobie radę, bo organista nie jest od tego, żeby za nich śpiewać, ale żeby im towarzyszyć grą na organach
– uważa złotowianin i zdradza kulisy pracy w parafii.
Ta gra w dużej mierze bazuje na słuchu muzycznym. Organista musi mieć umiejętność swobodnego poruszania się w różnych tonacjach i improwizowania. Na przykład gdy coś dzieje się przy ołtarzu, a pieśń się już skończyła. Wtedy trzeba umieć coś podegrać...
Reklama
– uśmiecha się nieznacznie.
Czy Stanisław Ogorzałek, śpiewając codziennie w kościele, wymodlił więcej niż inni?
W Piśmie czytamy, że kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Ale też, że czyni to z pobożnością. I staram się, żeby zawsze tak było.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bez wątpienia, najlepszy organista w okolicy! Dobrze, że autor artykułu zauważył potrzebę istnienia organów piszczałkowych w kościele. Od siebie zacytuję fragment Konstytucji o Liturgii Świętej: "W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe, jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych podnosi do Boga i spraw niebieskich."
Uwielbiam słuchać śpiewu i gry Pana Stanisława. Mieszkając w obrębie kościoła Rocha często mam ku temu okazje. Życzę kolejnych 23lat tak wspaniałej gry w kościele a nawet i dłużej.
Bez wątpienia, najlepszy organista w okolicy! Dobrze, że autor artykułu zauważył potrzebę istnienia organów piszczałkowych w kościele. Od siebie zacytuję fragment Konstytucji o Liturgii Świętej: "W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe, jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych podnosi do Boga i spraw niebieskich."
Uwielbiam słuchać śpiewu i gry Pana Stanisława. Mieszkając w obrębie kościoła Rocha często mam ku temu okazje. Życzę kolejnych 23lat tak wspaniałej gry w kościele a nawet i dłużej.