Puszczano wianki, były pokazy ognia, bawiono się i radowano. Zapomniane do niedawna słowiańskie święto wraca do łask. W Głubczynie również o nim pamiętano
Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości – czyli Noc Kupały potocznie zwana Nocą Świętojańską, obchodzone w noc letniego przesilenia słońca. Głubczyn doskonale się nadaje do świętowania: jezioro w środku wsi, park, cisza, spokój. To na tym jeziorze w ostatnią sobotę puszczano świętojańskie wianki, symbol miłości; były pokazy ognia, tańczono, śpiewano do samego rana. Ponieważ była to jedna z najkrótszych nocy w roku, bawiono się do świtu.
Imprezę otworzyła krajeńska strażacka orkiestra dęta. Przy akompaniamencie zespołu Lotos jako pierwszy w tany ruszył burmistrz Stefan Kitela, porywając sołtys Ewę Chromiec, w jego ślady poszedł przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Jończyk, prosząc do tańca radną Joannę Wienke. Za przykładem lokalnej władzy poszli inni, parkiet szybko zapełnił się tańczącymi parami. [[reklama]] W przerwach można się było posilić grochówą wprost z wojskowej kuchni, ciastem, frytkami. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich, w specjalnie na tę okazję przygotowanych koszulkach, na których widniały ich imiona, uwijały się jak w ukropie (niemal dosłownie, bo żar lał się z nieba). Kiedy się ściemniło puszczano na jeziorze wianki, były również pokazy ognia. Nad wszystkim czuwali strażacy z OSP.
Ryszard Mikietyński
[[gal=741]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze