Reklama

Jak wygląda socjalne minimum w powiecie?

12/02/2014 11:40
Małżeństwo z sześciorgiem dzieci żyje w tragicznych warunkach - w dwóch małych pokojach bez bieżącej wody. Podobnych dramatów w powiecie jest więcej. Czy gminy są zabezpieczone na konieczność zapewnienia lokali socjalnych najuboższym, czy poszkodowanym w zdarzeniach losowych?

Rodzina Kozłowskich mieszka w lokalu komunalnym w Okonku. Osiem osób gnieździ się w dwóch bardzo małych pokojach na poddaszu. Ciasnota nie jest jednak największym problemem. Jest nim zimno – jeden z pokoi nie ma pieca, więc rodzina śpi w drugim, rozkładając materace na podłodze. – Wstaję bardzo wcześnie, żeby napalić pod kuchnią. Otwieram drzwi do pokoju, żeby się nagrzało. Tam jest stół i telewizor, tam dzieci odrabiają lekcje, bo w „sypialni” się nie da – mówi Grzegorz Kozłowski. W domu nie ma też wody. Trzeba ją nosić wiadrami na piętro z pompy, która znajduje na podwórku. Jest wprawdzie sedes na strychu, spłukiwany wodą z wiadra, ale przez ostatnie dni trudno było z niego korzystać, bowiem przez dziurę w dachu padał najpierw śnieg, a teraz deszcz. Woda w wiadrach również zamarzała. Sedes rodzina ma tylko dzięki temu, że wychodek na podwórku się zawalił i nie opłaciło się go odbudować.

[[reklama]]

Alkoholicy mają lepsze warunki

– Pisaliśmy kilkakrotnie do gminy podania o ocieplenie ściany szczytowej, bez rezultatu. To samo z wodą. Tłumaczą, że nie mają pieniędzy. Nie wierzę, bo pijaczkom zmieniają okna na lepsze, wodę zakładają – skarży się głowa rodziny. Mieszkanie jest własnością ZGKiM w Okonku. Gmina na remonty lokali komunalnych nie ma pieniędzy. Mieszkanie zajmowane przez państwa Kozłowskich wymaga ogromnych nakładów i pewnie nigdy nie osiągnie choćby średniego standardu. – Im chyba chodzi o to, żebyśmy sami wyremontowali mieszkanie, ale musielibyśmy bardzo się zadłużyć – twierdzą małżonkowie. Sytuacja finansowa jest zła, pracuje tylko ojciec, dzieci wymagają stałej opieki, na razie tylko trójka z nich chodzi do szkoły. Kąpią się w dostawianej wannie w kuchni – innej możliwości nie ma, bo wszędzie jest zimno. Trudno się zatem dziwić, że dzieci chorują. Ich największym marzeniem jest piec w drugim pokoju. – Byliśmy już zdecydowani wynająć mieszkanie w bloku spółdzielczym. Wiązałoby się to jednak z wyższymi kosztami utrzymania. Inna sprawa, że ktoś nas ubiegł – przyznają. Pomimo trudnej sytuacji materialnej za czynsz Kozłowscy płacą na bieżąco, nie mają zaległości. Co jakiś czas chodzą do urzędu miasta pytać o lepszy lokal. – Burmistrz jedynie rozkłada ręce. Mówi, że na razie nic nie ma, ale każe się przypominać – dodają.


To tylko fragment artykułu całego zespołu redaktorów z AL 07/2014, s.24-25

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości