Reklama

Jak żyć w Złotowie?

22/01/2013 00:00
Są mieszkania, są samochody i bieda wychowana w pomocy społecznej. Nie ma inwestycji i nie ma pracy. Za to szuka się nowego burmistrza. O Złotowie z Alicją Andrzejewską rozmawia Ł. Opłatek

Jakie to uczucie sprawować władzę niepodzielnie? Pani to wie, bo przewodzi klubowi „Zadbajmy o Złotów”, który zrzesza dziesięciu z piętnastu radnych.
Tak nie jest, że rządzimy niepodzielnie. My spotykamy się również z innymi radnymi, rozmawiamy. Przede wszystkim trzeba słuchać tego co mówi społeczeństwo i to realizować.

Ale widzi Pani czasem frustrację w oczach pozostałej piątki radnych?
Taka jest rola opozycji, że musi pokazać, że nie zawsze ma takie stanowisko jak my. I to jest normalne. Ale siedzę naprzeciwko tych radnych i nie widzę w ich oczach złości.

Ostatnio, podczas głosowania nad wzrostem stawki za wodę na tym monolicie, jakim był dotąd klub, pojawiła się rysa: jego członkowie wstrzymali się od głosu.
To nie rysa. Wstrzymaliśmy się od głosu, bo nie wszyscy radni mieli okazję być na spotkaniu z prezes Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji i nie znali dokładnie jej informacji. Nie ustalaliśmy, że mamy głosować tak czy inaczej. Każdy musiał sam to rozstrzygnąć we własnym sumieniu.
[[reklama]]
Radni nie mieli pełnej wiedzy, bo nie zaprosili prezes na komisje.
Pani prezes była na jednej komisji. Poza tym każdy z nas ma swoją wiedzę i spojrzenie na problemy miasta. Ja powiem tylko, że w życiu nie wprowadzałam dyscypliny w trakcie głosowania.

Minęła połowa kadencji rady. Ile razy pokłóciliście się Państwo z burmistrzem?
Pewnie, że się kłócimy, ale nie są to sytuacje częste. Konkretnych spraw nie pamiętam.

Może dlatego, że Złotów jest specyficznym miejscem. W myśl prawa to rada jest organem stanowiącym, a burmistrz wykonawczym. U nas jest odwrotnie.

Rada jest nadal organem stanowiącym. Inaczej być nie może. Wybrano jedynie 10 radnych z klubu „Zadbajmy o Złotów”. Tak wyszło. Tak chciało społeczeństwo. Czy to moja wina, że społeczeństwo wybrało takich, a nie innych radnych? Proszę się nad tym zastanowić.

Myślę, kto będzie Państwa kandydatem w najbliższych wyborach na stanowisko burmistrza Złotowa.
Ktoś na pewno będzie. Rozmawiamy o tym. Są osoby, które zastanawiają się nad kandydowaniem. Są też takie, które proponują nam współpracę. My mamy silny elektorat i na pewno społeczeństwo będzie chciało, żeby ten kierunek działań, realizowany przez ostatnie kadencje, był kontynuowany.

Czyli klub „Zadbajmy o Złotów” przetrwa?

A dlaczego ma nie przetrwać? Tylko dlatego, że Stanisław Wełniak odejdzie z funkcji burmistrza? Czy rzeczywiście popełniliśmy tak wiele błędów, że nie zasługujemy na to, by kontynuować swoją pracę? Myślę, że nie.

Może Stanisław Wełniak z klubem się nie rozstanie, ale wejdzie w jego skład jako radny. Przydałby się radzie?

To będzie jego decyzja. Myślę, że przydałby się bardzo jako doradca. Ktoś z tak dużym doświadczeniem na pewno byłby potrzebny radzie. Ja bym się pod tym podpisała dwiema rękoma.

Przechodząc do spraw bieżących: podziela Pani zdanie burmistrza, że do Złotowa nie da się ściągnąć inwestorów?
Są stworzone warunki dla inwestorów. Jednak jesteśmy daleko od dróg krajowych, wojewódzkie nie są trakcjami głównymi, a inwestor myśli o tym, żeby działalność była jak najbardziej ekonomiczna.
[[nowa_strona]]
A Złotów ekonomiczny nie jest?
Ja nie wiem, co tu można otworzyć. Nikt tu nie przyjdzie z dużym zakładem. Przetwórstwa... Czego? Wytworów... Czego?

Brzmi to tak, jakbyśmy byli końcem świata. Niczego u nas nie można.

To nie zależy ani od burmistrza, ani od rady. Miasto ma tereny, plany zagospodarowania i co może więcej?

Może. W programie wyborczym napisaliście Państwo, że przedstawicie projekt preferencji podatkowych i opłat dla przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy.

Jest taka uchwała, aktualna, są zniżki w podatkach.

Które to w ostatnich latach drastycznie wzrosły.

Bo obowiązków nam przybywa, a część zmian wynika z ustaw, na które samorządy nie mają wpływu.

Mimo wyrażanego wprost pesymizmu inwestycyjnego liczycie Państwo na to, że tuż obok magistratu ktoś postawi galerię handlową, a przy niej dwupoziomowy parking.

Nic innego w takim miejscu być nie może. Czy tam można by postawić fabrykę mebli, czy zakład tapicerski? To musi być dostosowane do danego terenu.

Terenu, który staje się miastem emerytów.
No staje się, dlatego bardzo by nam się przydał dom pomocy społecznej. Przy tej okazji powstałyby również miejsca pracy.

Klub „Zadbajmy o Złotów” obiecywał, że zainauguruje prace nad utworzeniem domu pomocy społecznej. Nic w tym temacie się nie dzieje.
Wystąpiliśmy z taką propozycją, ale starostwo twierdzi, że to dla nich za ciężkie zadanie. A miasto jako takie nie jest w stanie udźwignąć inwestycji w granicach kilkunastu milionów złotych. A na marginesie: mówi Pan o emerytach, a wie Pan, jakie jest w tej chwili bezrobocie w Złotowie?
[[reklama]]
Około dziewięciu procent.
Osiem i pół. To pokazuje, że wszyscy ci, którzy chcą pracować – pracują. Co prawda oni nie pracują u nas, ale tutaj mieszkają i z zarobionymi pieniędzmi tu przyjeżdżają. Czy mamy ulice bez samochodów? Czy nie ma mieszkań? Czy miasto niszczeje? Nie, miasto z roku na rok staje się piękniejsze i ludzie chcą w nim mieszkać.

Ale jak mają w nim żyć?

Podam przykład: kiedyś w Złotowie było dwóch, trzech fryzjerów. Dziś są ich dziesiątki. Nie można na to patrzeć jednostronnie. Kiedyś kobiety nie robiły manicure, a teraz tak. Ale choć zakładów kosmetycznych jest kilkanaście w mieście, to nie da się tego zrobić „od ręki”. Tak że zakłady i miejsca pracy powstają.

Pojedyncze, przy czym ponad 2 tysiące złotowian korzysta z usług Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Część z nich to osoby korzystające z tego wsparcia z pokolenia na pokolenie. Im się po prostu nie opłaca pracować. Nie tak dawno przyszła do mnie siedemnastoletnia dziewczyna. Wyprowadziła się z domu, chce założyć rodzinę, a jest po podstawówce. I jak sobie życie wyobraża? Tak jak jej mama, która miała ośmioro dzieci i państwo łożyło na jej utrzymanie. I ta dziewczyna też ma taki plan: będzie rodzić dzieci.

[[nowa_strona]]
Brzmi to tak, jakby korzystanie z pomocy społecznej miała we krwi.

To jest łatwiejszy sposób zdobywania pieniędzy. Podam inny przykład: przed świętami szukałam wśród osób o niskim statusie materialnym kogoś do umycia piętnastu okien. I nikt nie chciał.
Powiem Panu, co ja bym zrobiła z niektórymi podopiecznymi MOPS–u: dałabym im po dziesięć metrów parku, kazała sprzątać i za to płaciła. Na pewno tę formę zapłaty odbieraliby z satysfakcją, bo zapracowana, a nie dana.

Pani przewodnicząca, czy to był dobry pomysł, żeby w końcu 2011 roku pożyczać 11 mln złotych?

Uważam, że kto buduje długo, ten buduje drogo. My z tych inwestycji już korzystamy.

Którą z inwestycja zrealizowanych przez ostatnie dwa lata uważa Pani za najważniejszą?
Z mojego rejonu przebudowę ulic Królowej Jadwigi i Szkolnej oraz rondo przy policji. Dla całego miasta bardzo ważny był remont Domańskiego i Chojnickiej.

[[reklama]]
To akurat nie było zadanie miasta. Złotów dołożył  niemal 2 mln złotych do inwestycji Wojewódzkiego Zarządu Dróg. A basen? Gdyby przyszedł do Pani krytyk rozbudowy pływalni o część rehabilitacyjną i spa, to jak by go Pani przekonała, że wydanie 2,7 mln zł ma sens.

Rozbudowa uatrakcyjni ofertę pływalni i przyciągnie ludzi, którzy jeżdżą do spa, a teraz będą je mieli na miejscu. Poza tym nie wszyscy seniorzy potrafią pływać, a w Lagunie będą mogli pomasować swoje zużyte kości. Ja jestem bardzo dumna, że w Złotowie robi się coś z myślą o seniorach.

A kto myśli o młodych? W programie wyborczym obiecywaliście Państwo budowę tanich mieszkań. Gdzie one są?
Zmieniła się ustawa i teraz budować można systemem deweloperskim i znowu jako samorząd nie mamy na to wpływu. Ale na naszym rynku nie jest tak dramatycznie. Wystarczy zobaczyć, ile mieszkań wybudowanych systemem deweloperskim stoi pustych. Jak ktoś ma pieniądze, to nie ma problemu, żeby je zdobyć. Dla osób o niskim statusie materialnym pozostają mieszkania socjalne. Aktualnie 18 mieszkań powstaje przy alei Piasta, gdzie trwa generalny remont dawnego internatu.

Pani przewodnicząca, czego nam potrzeba w mieście?
Lepszych rozwiązań komunikacyjnych. Mamy wiele ulic niestandardowych: bez chodników, odwodnienia. Myślę też o zrobieniu miejsca do rekreacji nad jeziorem Baba. Miasto ma stworzyć ludziom warunki do godziwego mieszkania, do rekreacji, wypoczynku.

Tylko czy to nie za mało? Klub „Zadbajmy o Złotów” rządzi miastem ponad dwa lata. Jaką ocenę mu Pani wystawia?
Nie rządzi klub, tylko rada i burmistrz. W skali od jeden do sześciu daję nam piątkę. Zasługuje na to i burmistrz, i rada. Minusem, który obniżył ocenę, była opóźniająca się budowa stacji uzdatniania wody.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama