Póki co działka, która w przyszłości ma przyciągać fanów dwóch kółek i quadów już jest wykorzystywana przez jednego miłośnika sportów motorowych. To mieszkający w pobliżu Krystian Iwański. Ma 15 lat i chodzi do drugiej klasy gimnazjum, od roku trenuje w pilskiej szkółce żużlowej. Wcześniej jeździł amatorsko na crossie. Jak opowiada, przejście na żużel to dużo większa różnica niż można by się spodziewać. Do spróbowania sił w „czarnym” sporcie zachęcił go tata, wielki kibic, który zabierał syna na mecze pilskiej Polonii. Sam ojciec szapewnia, że w żaden sposób syna nie pchał do tej decyzji, po prostu umożliwił mu realizowanie pasji. Bardziej zaskoczona tym, że syn zapisuje się do szkółki przy pilskim klubie była mama, ale nie protestowała i od pewnego czasu również może się nazywać fanką żużla. Oprócz treningów w Pile Krystian szlifuje swoje umiejętności także na wspomnianej wcześniej działce, gdzie jego tata, dzięki uprzejmości burmistrza, zaaranżował mini tor do ćwiczeń.
Jak dotąd młody zawodnik nie startuje jeszcze w zawodach i skupia się wyłącznie na treningu. Kilka razy w tygodniu do Piły wozi go mama, gdyż tata pracuje na co dzień w Szwajcarii. Tam wraz z innymi adeptami szkółki trenuje pod okiem trenera, a czasami cennych rad udzielą także starsi koledzy z drużyny Polonii. Pierwsze kroki w tym sporcie nie były łatwe. Treningom towarzyszyła niepewność własnych umiejętności oraz trema, szczególnie gdy na tor trzeba było wyjechać z bardziej doświadczonym zawodnikiem. Krystian, który o swojej pasji opowiada z błyskiem w oczach, wspomina, że na początku miał moment zwątpienia. Podczas treningów czuł się pomijany przez trenera, podczas gdy inni koledzy korzystali z rad i uwag szkoleniowca. Jego mama dopowiada, że rzeczywiście wówczas było widać u niego zniechęcenie, ale sytuację wyjaśniła rozmowa z trenerem. Okazało się, że ten po prostu nie miał uwag do jazdy jastrowianina. Od tamtej pory Krystian z jeszcze większym zacięciem przykłada się do treningów i z chęcią jeździ na treningi, nie żałując swojego czasu.
Trening żużlowca to nie tylko samo ćwiczenie techniki jazdy po torze. Równie dużo czasu poświęca się dbaniu o sprzęt i jego poznawaniu, gdyż umiejętne przygotowanie motocykla jest bardzo ważne. Ponadto trzeba dbać o ogólną formę i sprawność.
Wbrew pozorom to bardzo wyczerpujący sport
– przekonuje nastolatek. Dlatego zimą ćwiczyli głównie na hali, gdzie pracowali m.in. nad refleksem. Wraz z wiosną zaczyna się jednak sezon, więc znowu będzie więcej jazdy. Treningi syna bacznie śledzą rodzice, którzy nie ograniczają się tylko do roli biernych obserwatorów. Szczególnie tata lubi podzielić się z synem swoimi uwagami. Zaznacza, że choć profesjonalistą nie jest, to interesując się tą dyscypliną od lat, potrafi pewne rzeczy zauważyć i wychwycić błędy. Krystian nie zaprzecza, ale mama dodaje, że czasami nie ma cierpliwości, żeby wysłuchać ich uwag i potrafi się zirytować.
Nie ma jednak wątpliwości, że chłopak nie mógłby realizować swojej pasji, gdyby nie rodzice. Sam wyjazd na trening do Piły to około cztery godziny.
Na szczęście nie pracuję, w przeciwnym razie byłoby bardzo trudno to pogodzić
– zaznacza mama żużlowca. Czas to jedno, ale jeśli mowa o poświęceniu to nie sposób nie wspomnieć o pieniądzach. Na tym etapie większość kosztów związanych z treningami spoczywa na rodzinie, klub zapewnia jedynie motocykl na treningach. Krystian wprawdzie ma własny motocykl, który kosztował około 10 tys., ale w tej chwili nie ma jak dowozić go do Piły. Wobec tego rodzice już szykują się na kolejny wydatek - zainwestowanie w większe auto. Do tego trzeba wyposażyć się w odpowiedni strój z niezbędnymi ochraniaczami, co także kosztuje kilka tysięcy zlotych.
Rozmawiając o żużlu trudno ominąć kwestię ryzyka związanego z wypadkami, które przecież się zdarzają nawet najlepszym. W zeszłym roku w całej Polsce głośno było o śmierci młodego Krystiana Rempały, który zginął w wyniku wypadku na torze. Krystian z Jastrowia już na początku swojej przygody z żużlem zaliczył poważny upadek. Szybko się z niego otrząsnął i wrócił na tor, ku zdziwieniu trenera, który mówił, że niejeden nowicjusz po takim wypadku rezygnował albo robili to za niego rodzice. Po tym incydencie rodzice chłopaka byli pewni, że żużel to nie jest chwilowy zapał czy zachcianka, ale prawdziwa pasja. Oboje zdają sobie sprawę z ryzyka towarzyszącego tej dyscyplinie, ale zgodnie odpowiadają, że każdy sport jest niebezpieczny. Trudno jednak porównywać pod tym względem żużel z tenisem ziemnym czy choćby piłką nożną, dlatego mama towarzyszy Krystianowi także podczas jego treningów w Jastrowiu.
Choć Centrum Sportów Motorowych ma być stworzone z myślą o jeździe crossowej, to według wstępnych uzgodnień swoje miejsce ma znaleźć tam także Krystian, który być może już w tym roku wykupi juniorską licencję, aby rozpocząć kolejny etap swojej kariery. Oby rozwijała się jak najlepiej. Za jego postępy oraz realizację projektu stowarzyszenia „Horyzont” warto trzymać kciuki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
żeby tylko pod okanmi ludzi nie trenował jak te przyglupy na quadach zwlaszcza w niedzile od rana to bedzie ok i niech zdobywa jak najwiecej trofeów na TORACH nie na miejskich i leśno-rolnych drogach.
Gratulacje dla Krystiana.
Powodzenia!
żeby tylko pod okanmi ludzi nie trenował jak te przyglupy na quadach zwlaszcza w niedzile od rana to bedzie ok i niech zdobywa jak najwiecej trofeów na TORACH nie na miejskich i leśno-rolnych drogach.
Gratulacje dla Krystiana.
Powodzenia!