Reklama

Jest trenerka, ma powstać szkoła

14/05/2018 07:00
Nie chodzi o żaden sport, a o szycie. Wszak siłą jednego z największych w gminie zakładów są szwaczki. Ich trenerką jest Dorota Kaczyńska

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu .


Główną personalną siłą działającego w Krajence od kilku miesięcy Ikano Industry są przede wszystkim panie pracujące przy produkcji materaców piankowych. Szwaczki stanowią tutaj największą grupę pracowników. Starsze, młodsze, jedne z dłuższym stażem w zawodzie, inne stawiające w nim pierwsze kroki. Niemal wszystkie łączy osoba pani Doroty. Mieszkanka Krajenki może pochwalić się tutaj jednym z najdłuższych staży w zawodzie krawcowej i to ona pracuje w krajeńskim zakładzie na stanowisku trenerki szycia.

Żeby poszło ładnie

Krawcową jestem od wielu lat, szyć zaczynałam w bardzo młodym wieku. Jestem wyuczona jako krawcowa, po czym kilka lat pracowałam w zawodzie. Później zajęłam się pracą na gospodarstwie, ale w domu też szyłam i szyję do dzisiaj, właściwie cały czas

Reklama

– pani Dorota liczy, że to już łącznie jakieś czterdzieści lat. Część z nich upłynęła w zawodzie, ale przede wszystkim jako niemal codzienne zajęcie wynikające z takiego hobby. To w domu krajanka może puścić wodzy fantazji, szyjąc również rzeczy dla siebie czy bliskich.

Nie nudzę się szyciem. W zakładzie nie ma mowy o artyzmie. To jest produkcyjne szycie, prostsze, choć wiadomo, że trzeba wszystkiego pilnować. Należy dobrze podłożyć materiał, żeby szycie poszło ładnie

– podkreśla. W Ikano Industry szyją pokrowce do materaców piankowych wyłącznie dla dzieci, zarówno do łóżeczek jak i na łóżka.

Reklama

Szyjemy panelami, a na końcu zszywa się cały pokrowiec. Na etapie produkcji każdy odpowiada za swoje zadania. Jak wiedza jest dobrze przekazana i przychodzi wprawa, nauka idzie dość szybko

– mówi Agnieszka Eichstaedt. Mieszkanka Skórki pracuje w krajeńskim zakładzie od lutego. Ona także jest wyuczoną krawcową, choć przed przyjściem do Ikano Industry miała kilkunastoletnią przerwę w wykonywaniu zawodu.

Też musiałam się tutaj uczyć wielu rzeczy od nowa

– przyznaje nasza rozmówczyni. Ona również zaliczyła szkolenie u starszej koleżanki.

Reklama

Za szybko się poddają

To nie jest przypadek, że akurat Dorota jest u nas trenerem szycia. Szukaliśmy osoby z potencjałem, doświadczeniem i talentem do tej pracy. Ma odpowiednią wiedzę, warsztat, poza tym to oaza spokoju. To odpowiednia osoba na tym miejscu. Ma doskonale wypracowany sposób przekazywania wiedzy innym pracownicom

– mówi Natalia Brykczyńska, w Ikano Industry specjalista ds HR.

Nigdy nie żałowałam koleżankom wiedzy, skoro wiem, że mogę im jakoś pomóc

– w krajeńskim zakładzie tylko pani Dorota pracuje w statusie trenera szycia. Druga taka osoba pracuje w zakładzie w Rogoźnie, gdzie znajduje się główna siedziba firmy.

Reklama

Zdarza się, że są dni, kiedy więcej uczę, podpowiadam, podchodzę do koleżanek, ewentualnie poprawiam niż sama szyję. Powinnam być dostępna dla koleżanek i staram się, żeby tak było

– mówi o swoich obowiązkach. Nasze rozmówczynie przyznają, że niektórych pań nie trzeba było wiele przyuczać, przyszły z doświadczeniem. Są jednak takie, które zaczynają od podstaw.

Część nie ma cierpliwości. Zdarzało się, że potrafiły rezygnować już po pierwszym dniu pracy

– przyznaje pani Dorota.

Najczęściej rezygnowały te starsze wiekiem osoby. Nie dawały sobie czasu, a szkoda

Reklama

– Natalia Brykczyńska podkreśla, że każdy pracownik zatrudniany na umowę o pracę ma przed sobą trzymiesięczny okres próbny, a to sporo czasu, aby opanować wymagane tutaj umiejętności.

W pierwszej kolejności stawiamy na jakość. Szybkość i ilość przychodzą z czasem

– przyznaje Agnieszka Eichstaedt.

Rozumiemy, że niektórym trudniej się przestawić. Mamy przecież tutaj osoby, które przeszły do nas po dwudziestu latach pracy w jednej firmie. To nie były dla nich łatwe decyzje

– dodaje Natalia Brykczyńska.

Reklama

Panowie do maszyny

Większość pań, które nie miały wcześniej styczności z szyciem, trochę panikuje, słysząc o maszynach do szycia. Mamy jednak zaplecze, żeby uczyć takie osoby i pokazać, że to szycie wcale nie jest tak trudne

– podkreśla specjalista ds HR.

Najmłodszą stażem jest obecnie w zakładzie Patrycja Kroll. Mieszkanka Krajenki pracuje tutaj zaledwie od kilku dni. Nadal przyucza się do szycia.

Obeznała się z maszyną i radzi sobie

– twierdzi A. Eichstaedt.

Naprawdę ładnie szyje

– dodaje pani Dorota.

Myślałam, że będzie gorzej. Wcześniej, gdy podejmowałam się jakiejś pracy szybko rezygnowałam, a tutaj, dzięki pani Dorocie, jest naprawdę ok

Reklama

– ocenia pani Patrycja.

Trenerka szycia przyznaje, że nie każdy ma dryg do tej pracy. Po niektórych rzeczywiście szybko widać, że z tej mąki chleba nie będzie. Nie jest jednak tak, że zakład od razu rezygnuje z takiej osoby.

Mamy inne stanowiska, gdzie możemy poprzesuwać pracowników, chociażby do pracy związanej z montażem

– dodaje Natalia Brykczyńska.

Zróżnicowany jest przedział wiekowy szwaczek. Od młodszych, po panie, które zbliżają się do emerytalnego wieku. Najwięcej jest osób z grupy wiekowej 40+. Przy szyciu nie ma jednak żadnego mężczyzny.

Reklama

Chociaż są spotykani w tym zawodzie

– podkreśla pani Dorota.

Kto wie, może ruszymy kiedyś z akcją: panowie do maszyny

– deklaruje N. Brykczyńska.

Jednostki tworzą całość

W planach firmy jest uruchomienie zakładowej szkoły szycia.

Dążymy do otwarcia tutaj szkoły z prawdziwego zdarzenia

– N. Brykczyńska przyznaje, że wiodącą rolę miałaby w niej oczywiście pełnić pani Dorota. Szkoła to żaden wymysł, a realna potrzeba, która umożliwi wcześniejsze i odpowiednie przygotowanie pracowników.

Mieliśmy już taką sytuację, że pod nasze skrzydła trafiło pięć pań oddelegowanych przez urząd pracy do nauki szycia. W urzędach pracy nie ma jednak tak szczegółowej rekrutacji, w związku z czym, mogą zostać w ten sposób zgłoszone osoby, które niekoniecznie chcą szyć i nie wiążą z tym zawodem swojej przyszłości

Reklama

– nasza rozmówczyni podkreśla, że z tego grona w firmie została jedna osoba, która nadal pracuje jako szwaczka.

Dwa tygodnie temu był u nas Peter Kamprad, syn założyciela IKEI. Powiedział, że IKEA i IKANO wytrwały dzięki temu, że wybierały sobie do pracy i współpracy tzw. Smalandczyków, czyli ludzi pochodzących ze Smalandii, z regionu, z którego wywodzi się firma. Oczywiście to jest metafora, chodzi o to, że wybieramy ludzi specyficznych, charakterystycznych, którzy pasują do naszej kultury w firmie, z którymi chcemy współpracować. To jest naszą główną siłą. Mamy wachlarz różnych osobowości, a jednak wszyscy składają się na całość Ikano. Stąd chcemy mieć takich swoich Smalandczyków

Reklama

– stwierdza N. Brykczyńska.

Już czekam na moje przyszłe uczennice

– deklaruje z uśmiechem Dorota Kaczyńska.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości