Jest szybszy od śmieciarzy. Co znajdzie, podaruje biednym. Najchętniej zbiera dobre uczynki, bo tak mu kazał Bóg. A że sąsiada chce skazać i pracy pozbawić? - Ja jestem konsekwentny - mówi złotowianin
W dwunastce ma cuchnąć. Nie wiemy, czy to śmierdzą skarby pana Jerzego, jak twierdzą mieszkańcy, czy może jedna z sąsiadek „higienę słabą prowadzi”, jak uważa nasz rozmówca. Do piwnicy schodzimy z sąsiadem Jerzego - byłym „klatkowym”. Uczynny pan Witold, schowany za zasłoną ciemnych brwi, nie musi mówić „Sezamie otwórz się”, by dostać się do skarbnicy sąsiada. Jedno zgrzytnięcie zamka i jesteśmy w środku. Stary materac, ceramiczna doniczka, plastikowa siatka i sizalowy sznurek - to tylko część skarbów wydartych przez pana Jerzego z objęć śmieciarki. Wszystko przytulone do ścian korytarza w piwnicy.
[[reklama]]
Po co to Panu? - pytam potem zbieracza. - To – mężczyzna pokazuje na plastikową skrzynkę - ja sobie wezmę. Przecież mam dwie wiertarki. Ten karton wykorzystam jak będę kuł ścianę w pokoju syna. Potnę tekturę i położę, żeby paneli nie poniszczyć. A to jest siatka, którą osłonię drzewka w ogrodzie, żeby kosami mi ich nie wycięli – mężczyzna ma zastosowanie dla każdej rzeczy. A ten drut? Sznurek? - To się przyda, bo jak tę siatkę później zawiązać? - pan Jerzy dziwi się temu dochodzeniu. Na wszystko ma odpowiedź. - Jak ktoś nie wie, jaką ja działalność prowadzę, to się dziwi. Najlepiej usiąść w domu, nic nie robić, patrzeć przez okno – żywo gestykulując, złotowianin ucina kolejne pytania...
To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 17/2014, s. 10
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze