Tematem zamiany okręgów dwumandatowych w jednomandatowe najbardziej emocjonują się sami radni. W Kleszczynie nikt tą kwestią specjalnie zainteresowany nie był, dla mieszkańców ważniejsze okazało się być zwrócenie uwagi na problemy dotyczące jakości życia we wsi
Pierwszym punktem środowego spotkania, które w ubiegłym tygodniu odbyło się w Kleszczynie, było podjęcie decyzji na temat celów, na które w przyszłym roku wydatkowany ma zostać fundusz sołecki. Sołtys Stanisław Biernikowicz przedstawił uczestnikom przygotowaną przez radę sołecką propozycję podziału należnych wsi ponad 18 tysięcy złotych. – Sala środowiskowa jest pusta, nie ma tam ani krzesła, ani stołu – mówił, dodając, że w kwestii wyposażenia obiektu na pomoc z zewnątrz raczej nie ma co liczyć, dlatego trzeba skupić się na środkach własnych. Stąd też wziął się pomysł, by ten cel zrealizować w ramach funduszu sołeckiego – koszt przedsięwzięcia oceniono na blisko 16 tys. zł. Poza tym rada uznała, że 2 tys. zł trzeba zabezpieczyć na organizację festynu wiosennego i dożynek, a 250 zł na zakup paliwa do kosiarki. Z sali padła propozycja, by 1 tys. zł przeznaczyć na potrzeby szkoły, nie została ona jednak zaakceptowana, ponieważ w przypadku funduszu cele, na które pieniądze są wydatkowane, muszą być skonkretyzowane, jasno określone. – To nie są pieniądze, które sołtys nosi w kieszeni – tłumaczył wójt Piotr Lach.
Ostatecznie założenia rady sołeckiej spotkały się z aprobatą społeczeństwa – uchwała w sprawie funduszu sołeckiego została przyjęta jednogłośnie.
[[reklama]] Podzielić, połączyć
W drugiej części zebranie wiejskie miało mieć charakter konsultacji społecznych, odbywających się w kontekście uchwały Państwowej Komisji Wyborczej. Przypomnijmy, zgodnie z tym dokumentem funkcjonujące dotychczas dwumandatowe okręgi wyborcze mają zostać rozbite na okręgi jednomandatowe. Kleszczynę, tworzącą okręg wespół z Rudną, Skicem i Sławianówkiem reprezentuje obecnie dwóch radnych i to ma się w najbliższym czasie zmienić. Wstępna propozycja jest taka, by Kleszczynę połączyć z Rudną (ok. 700-800 osób), a Skic ze Sławianówkiem (ok. 500 osób). Uczestnicy zebrania zapytani o zdanie na temat takiego rozwiązania nie byli zbyt rozmowni. Jako że konsultacje mają wyłącznie charakter społeczny i nie są w żaden sposób wiążące (ostatecznie propozycję podziału przygotowuje wójt, a zatwierdza rada gminy), dużego zainteresowania nie było. – Podjęcie decyzji pozostawiamy w gestii rady – mówiła jedna z pań. [[nowa_strona]]
Pojawiły się natomiast uwagi kierowane do obecnych radnych – mieszkańcy Kleszczyny jasno dali wyraz temu, że czują się przez nich zapomniani. Na słowa radnego Sławomira Czyżyka, który zapewniał, że radni dbają o interesy wszystkich mieszkańców gminy, sołtys S. Biernikowicz odparł, by przestać się oszukiwać, ponieważ – co jasno widać na sesji – radni najbardziej troszczą się o własną miejscowość. – Jesteśmy opuszczeni – dało się słyszeć z sali. – W Skicu jest park wyłożony polbrukiem, a u nas można sobie na chodniku nogi połamać – mówiono do S. Czyżyka. Do obecnych nie trafiał argument, że zrealizowano u nich przecież olbrzymie przedsięwzięcie, jakim była budowa sali środowiskowej, ponieważ przez wiele lat w Kleszczynie panowała kompletna inwestycyjna stagnacja. Mieszkańców bardziej niż podział na okręgi wyborcze interesowały własne problemy – zgłoszono ich kilka. Jedna z mieszkanek zwróciła uwagę m.in. na fatalny stan znajdującego się w centrum wsi przystanku autobusowego i niebezpiecznie przechylające się słupy energetycznie, dyskutowano również o chodnikach. Ważnym tematem – szczególnie dla młodych ludzi – okazał się też regulamin korzystania z hali sportowej. Więcej na jego temat w następnym numerze „AL”.
Patrycja Koplin
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze