– Chcemy stworzyć własną markę – mówią J. Czernaś, internista i geriatra oraz W. Czernaś, psychiatra. Po osiemnastu latach wyjeżdżają z naszego miasta. – Dla gór, kultury i sztuki – wyjaśniają. – Złotów nie porywa – małżeństwo lekarzy przyznaje w rozmowie z Piotrem Steffenem
Zanim o wyjeździe, najpierw powiedzmy, jak w ogóle trafiliście Państwo do Złotowa.
Poznaliśmy się na studiach, uczyliśmy się w jednej grupie. Żona jest z Radzynia Podlaskiego, a to jest 70 km od Lublina, skąd ja pochodzę. Kończąc studia i staż podyplomowy, wybiera się kierunek specjalizacji. Byłem zdecydowany, żeby rozwijać się w kierunku psychiatrii, ale niestety to były czasy, kiedy na województwo lubelskie, na rezydenturę, było zaledwie jedno miejsce specjalizacyjne. Było na nie aż ośmiu chętnych, więc szanse nie były wysokie. Postanowiliśmy szukać innych miejsc, w których moglibyśmy rozpocząć swoje specjalizacje. Z ogłoszenia w gazecie lekarskiej wybraliśmy różne jednostki, gdzie wysyłaliśmy zgłoszenia. Złotów był najbardziej oddalonym miastem, kompletnie nic o nim nie wiedzieliśmy......
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!