Burmistrzowi urodziły się kaczki. Na razie w głowie, ale wkrótce nabiorą one realnych kształtów i zaczną kwakać nad nowym mostem nad Głomią. - To doda miastu kolorytu - uważa St. Wełniak
Zależy kto to mówi. Ten sam pomysł w ustach jednego brzmi głupio, innego ludzie słuchają z zaciekawieniem.
Tak jest z mostem na ulicy Grudzińskich w Złotowie. Kilka miesięcy temu w Urzędzie Miejskim w Złotowie, podczas zebrania z mieszkańcami, z sali padła sugestia, by ozdobić nowo budowany most.
[[reklama]]
Część osób skwitowała to śmiechem. Teraz dekorację dla mostu szykuje Stanisław Wełniak. Kto będzie śmiał się z burmistrza?
- Wiem, że dla niektórych może to być obciachowy pomysł, ale na tym polega wyróżnienie się - St. Wełniak mówi o swojej najnowszej koncepcji. Włodarz chce, by na "Kaczym dołku" zadomowiły się kaczki.
Takie małe, żółciutkie, najpewniej z plastiku, ale za to na metalowej prowadnicy. Nieważne, jak mówią
[[reklama]]
Kiedyś podczas wywiadu dla "AL" Renata Beger powtórzyła za gwiazdami Hollywood: "Nieważne, jak mówią, ważne, żeby mówili". W tę stronę idą władze Złotowa.
Mało ważne, czy ktoś będzie się ze Złotowa śmiał, czy będzie go podziwiał. Efekt ma być jeden - o mieście ma być głośno.
- Tak samo było z jeleniem. Takiego obracającego się i ryczącego nie ma nikt poza nami - mówi Stanisław Wełniak, w gabinecie którego wisi zdjęcie, na którym włodarz ujeżdża dorodnego byka...
To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 20/2014, s. 4
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze