Reklama

Kaja – a jak!

20/10/2015 08:45
27 września jej głos popłynął ze wszystkich polskich radioodbiorników ustawionych na częstotliwość Programu III Polskiego Radia. Kaja Kaźmierczyk, na co dzień współtworząca m. in. Chwilowy Dżemor w klubie Hołdysów, zaśpiewała podczas koncertu finałowego 18. Konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”

Dla rodowitej okonczanki od czasu studiów, a więc od 2002 roku związanej z Warszawą, udział w festiwalu był wyjątkowym z co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze – Kaja Kaźmierczyk, przystępując do przesłuchań, podczas których wokalistów oceniali Agata Passent, Jerzy Satanowski i Kuba Lubowicz, jako jedna z trzech setek artystów już w pierwszym podejściu zakwalifikowała się do finałowej dziesiątki, ocenianej później w „Trójkowym” koncercie finałowym. Tu skład jury się zmienił – na tym etapie artystom przysłuchiwali się m.in. Maria Sadowska, Joanna Trzepiecińska i Marek Napiórkowski.

Reklama

Po drugie – wokalistka od lat, a dokładnie od czasu udziału w polsatowskim programie Idol w 2002 roku i od festiwalu Gama w 2003 nie bierze udziału w konkursach wokalnych. Po drodze, w 2004 roku, „zdarzył się” jeszcze co prawda Festiwal Piosenki Greckiej w Zgorzelcu, do udziału w którym namówił ją Krzysztof „Ogień” Leśniewski, ostatecznie jednak nasza rozmówczyni zrezygnowała z pokonywania tej ścieżki, jak uznała, niekoniecznie wiodącej do rozwoju kariery. Tym bardziej więc decyzję Kai Kaźmierczyk o udziale w 18. edycji Konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”, organizowanego przez Fundację Okularnicy, można uznać za nadzwyczajną. - Zdecydowałam się na to absolutnie spontanicznie – zdradza nasza rozmówczyni, przyznając, że w efekcie – choć nie została laureatką – dystans pomiędzy nią a odbiorcami udało się skrócić.

Reklama

Na udział w 18. edycji Konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”, organizowanego przez Fundację Okularnicy zdecydowała się spontanicznie

- Konkurs objęty jest patronatem wielu poważanych mediów – m.in. radiowej Trójki, stacji TVP Kultura, Polityki i Gazety Wyborczej. Poza tym to festiwal szanowany przez osoby z tzw. branży, związane z teatrami, również muzycznymi czy dziennikarzami zajmującymi się historią polskiej piosenki – wyjaśnia Kaja Kaźmierczyk. I dodaje: - Otworzyły się przede mną nowe drogi dostępu do słuchaczy. Jedną z nich jest Halo Polonia.

Reklama

- Fundacja Okularnicy zaprosiła nas, tzn. mnie i Tomka Bogackiego, do nagrania. 30 września wykonaliśmy na żywo piosenkę „Kiedy mnie już nie będzie” Seweryna Krajewskiego, do słów, oczywiście, Agnieszki Osieckiej (materiał można obejrzeć na stronie Polonii). Mam nadzieję, że dzięki tym występom (w ramach festiwalu zagraliśmy ponad 10 koncertów: Teatr Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie, Amfiteatr w Ostródzie, Teatr Nowy w Poznaniu, Muzeum Powstania Warszawskiego, Trójka i Teatr Roma), wiele rzeczy jeszcze się zadzieje – przyznaje artystka.

Twórczy urodzaj

Na polu artystycznej aktywności Kaja Kaźmierczyk powinna czuć się spełniona. W tym zawodowym do pełnej satysfakcji, jak słyszymy, jeszcze trochę brakuje. - Póki co muzyka jest w moim życiu elementem towarzyszącym, pasją i hobby, a nie jedynym źródłem utrzymania, do czego dążę – zdradza Kaja Kaźmierczyk. - Jestem bliżej niż dalej osiągnięcia tego celu, bo wcześniejsze aktywności zaczynają wreszcie przynosić owoce – ocenia. Jednym z nich jest płyta, bogata w brzemienia rockowe, współtworzona z Jankiem Pęczakiem, gitarzystą zespołu T. Love i naznaczona muzyką głównie końcówki lat `60, choć nie tylko. Janis Joplin, Red Hot Chili Peppers, Guns N`roses, The Rolling Stones... Inspiracją byli klasycy gatunku. - Zostały nam do nagrania dwa wokale. Chciałabym zamknąć ten projekt do końca bieżącego roku – nasza rozmówczyni wskazuje jeden z artystycznych priorytetów. Kolejny to rozwinięcie autorskiego soulowo-bluesowego i przyprawionego popem projektu ajaK. Póki co firmuje go jeden singiel – „Tylko w głowie”.

Reklama

„Choć dobrze wiem, 
że tylko w głowie,
W mym życiu znowu 
mieć cię mogę.
Choć mną zagrałeś, 
jakby z żartu,
chcę byś był nową-starą kartą”

Utworu posłuchać możne na youtube`owym kanale projektu ajaK (zachęcamy do odtwarzania!). Słowa i muzykę napisała nasza rozmówczyni, o aranżację zadbała zaś jej przyjaciółka – Maria Holka, bardzo obiecująca kompozytorka m.in. muzyki filmowej, wokalistka, autorka tekstów piosenek. Jest też Tomek Bogacki (gitara). - Oboje pomagają mi urzeczywistniać to, co siedzi w mojej w głowie – przyznaje wokalistka.

Reklama

Kolejne pomysły, póki co, spokojnie drzemią w szufladzie. Powód: finanse. „Tylko w głowie” nagrano niemal bez kosztów – przyjacielskim nakładem sił.

- Nie wspiera nas żadna wytwórnia, a mamy już ponad dwa tysiące odtworzeń – cieszy się Kaja Kaźmierczyk. Uściślijmy: dwa tysiące trzysta dwadzieścia cztery.

Kaja Kaźmierczyk od pięciu lat śpiewa w klubie żony i syna Zbigniewa Hołdysa

Materiał na płytę

Jest jeszcze coś. Kaja Kaźmierczyk wraz z Januszem Bogackim, świetnym jazzmanem i pianistą, od czterech lat bierze udział w Śmietance Łowickiej. - Są to koncerty poświęcone twórczości polskich kompozytorów – tłumaczy artystka, szczególnie zafascynowana Romanem Orłowem. - Mamy już dziewięć piosenek, więc bardzo chciałabym wraz z Kwartetem Janusza Bogackiego wydać płytę z piosenkami Romana Orłowa, przypomnieć słuchaczom, jak się kiedyś pisało teksty, jak tworzyło muzykę – to kolejne z marzeń. To o koncertowaniu permanentnie się spełnia. Kaja Kaźmierczyk od pięciu lat śpiewa w klubie żony i syna Zbigniewa Hołdysa – współprowadzi jam session, czyli Chwilowy Dżemor. Wraz z Tomkiem Bogackim, który akompaniuje jej na gitarze, pojawia się również w innych warszawskich klubach. - Metodą małych kroczków zdobywam słuchaczy – cieszy się. Pierwszym był Włodzimierz Piesiak z Agencji Muzycznej „Accord”, do którego rodzice w czasach „podstawówki” zapisali nastoletnią Kaję na zajęcia z gry na keyboardzie. Szybko okazało się, że pianistka z niej nie wyrośnie. - Ja śpiewałam, a pan Włodzimierz cierpliwie mi akompaniował – wspomina nasza rozmówczyni, która ze sceną w zasadzie związana jest przez ponad pół życia. Mimo tego nie zdecydowała się na akademię muzyczną. Skończyła Politechnikę Warszawską – jest magistrem inżynierem z piątką na dyplomie. Umysł ścisły zatem. I muzyka? - Zawsze chciałam, by muzyka była moim hobby, bym nie musiała wykonywać jej z przymusu i dlatego, że jest jedyną rzeczą, którą potrafię robić – rozmawiamy o powodach wyboru takiej ścieżki zawodowej. - Podeszłam do tematu nieco pragmatycznie, ale nie żałuję studiów, ponieważ były wspaniałym okresem mojego życia – słyszymy. - Dzięki temu wyborowi jedną nogą stoję w świecie praktycznym, a drugą w chmurach, choć bywa to trudne do pogodzenia – przyznaje Kaja Kaźmierczyk. „Tylko w głowie” dowodzi, że jest to możliwe.

Reklama

Fot. Maria Holka

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości