Reklama

Karetką nie przejedziesz

06/07/2014 00:00
Pogotowie ratunkowe nie mogło dojechać do chorego dziecka. - Nikt nie reaguje, że jedzie karetka. Stoją i patrzą, co my teraz zrobimy - mówi Danuta Romejko

Na rynku musi być ciasno. Sprzedający, kupujący, stragany, auta. Pośpiech i nerwówka. Do tego karetka. - Dostaliśmy wezwanie do małego dziecka, ale handlujący tak zastawili jezdnię, że nie udało nam się przebić – mówi lekarz kierujący Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w Złotowie Danuta Romejko.
Dwa razy w tygodniu ulica Melchiora Wańkowicza zmienia się w plac targowy.
- Nie jest to normalna sytuacja, że przy blokach i na ulicy jest targowisko. Tak jest chyba tylko w Złotowie – uważa radny Rady Miejskiej w Złotowie Stanisław Wojtuń. - Mieszkańcy jednak już się do tego przyzwyczaili.

Róbcie, co chcecie

Zdarzają się jednak sytuacje wyjątkowe, gdy ambulans nie może dojechać pod adres, z którego wzywano pomoc. - Reakcja społeczeństwa jest zerowa. Nikt nie reaguje, że jedzie karetka. Stoją i patrzą, co my teraz zrobimy – skarży się D. Romejko. Medycy wzięli sprzęt w ręce i do wzywających dotarli piechotą. Na szczęście choremu dziecku nie groziła utrata życia. Po chwili kierowca karetki dojechał na miejsce od strony alei Mickiewicza. Zdaniem Stanisława Wojtunia, sytuacji tej można było uniknąć. - Z Mickiewicza można wjechać pod zakaz, bo przecież służb ratunkowych ten znak nie dotyczy. Powinniśmy pomyśleć o przygotowaniu mapki z takimi dojazdami dla służb – uważa radny. Kłopot z przejechaniem przez Wańkowicza zgłaszał kilka lat temu, ale nikt się tym nie zajął. Tym razem burmistrz Złotowa Stanisław Wełniak zapowiedział, że miasto postara się rozwiązać ten problem. Być może urzędnicy zwrócą uwagę na auta zastawiające mieszkańcom bloków przy M. Wańkowicza wyjazdy z garaży.

Pięta na Wojska Polskiego

Rozwiązując problem w jednej części miasta, warto zwrócić uwagę na inne miejsca. Pracownicy pogotowia ratunkowego mają problem z dojechaniem w miejsca, gdzie parkingami są pobocza jezdni. - Na przykład wzdłuż Moniuszki nie ma gdzie stanąć. Gdybyśmy wiedzieli, że ta ulica jest zastawiona, to wcześniej wjeżdżalibyśmy na chodniki – Danuta Romejko daje do zrozumienia, że wiele miejsc w Złotowie mogłoby być lepiej oznakowanych. W przypadku Moniuszki sprawę rozwiązać mogłaby namalowana na asfalcie koperta. Jednak na Wojska Polskiego nic namalować się nie da. Zatrzymana tam karetka zablokuje ruch na dobre. - To jest taka pięta achillesowa miasta. Nie ma tam miejsca na żaden manewr – zauważa lekarz ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Złotowie.

Na „pięty” nie oglądają się strażacy. Państwowa Straż Pożarna w Złotowie nie odnotowała ostatnio problemów z dojazdem w miejsce wezwania. - Mógłby być lepszy dostęp do blokowisk, ale my mamy prawo usunąć auta blokujące nam dojazd i z niego korzystamy – informuje zastępca komendanta PSP Złotów bryg. inż. Leszek Wójcik. - Choć miasto się zagęszcza, parkingów jest mało i takie problemy mogą się pojawiać – zauważa strażak.
W sytuacji zagrożenia życia każda minuta ma przecież znaczenie.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości